Mobbing w skali powiatowej
Tirroryści
Jeżeli mieszkasz w powiecie łukowskim i podpadłeś jednemu pracodawcy, to podpadłeś wszystkim i już cię nie ma, szykuj się do emigracji. Tak działa mobbing w Polsce powiatowej.
Branża wciąż szuka siły roboczej i dyktuje swoje prawa. Który kierowca jest najlepszy? Ten z kredytem na głowie. Taki się nie zbuntuje.
Agnieszka Sadowska/Agencja Gazeta

Branża wciąż szuka siły roboczej i dyktuje swoje prawa. Który kierowca jest najlepszy? Ten z kredytem na głowie. Taki się nie zbuntuje.

Grzegorz, kierowca tira w firmie transportowej G-T z siedzibą koło Łukowa, miał ruszać z ładunkiem do Rosji, ale zauważył, że DAF jest niesprawny. Luzy w kierownicy powodowały, że ciężarówkę nosiło od lewej do prawej, hamulce nie trzymały, a na dodatek nie działały wycieraczki. Zgłosił to szefom (firma ma dwóch współwłaścicieli). – Byli wściekli, towar załadowany, a ja się stawiam – opowiada. Kazali mimo wszystko jechać. Wtedy odmówił kursu. Nie zdawał sobie sprawy, że właśnie ruszył na wojnę.

Powiat łukowski obrodził w firmy transportowe wyjątkowo, nie tylko na skalę woj. lubelskiego. Według oficjalnych danych ma tutaj siedzibę prawie 600 prywatnych podmiotów specjalizujących się w transporcie i magazynowaniu towarów. Działają na różnych zasadach: spółki cywilne, spółki jawne albo po prostu na podstawie zgłoszenia o działalności gospodarczej. Firmy pączkują. Jedną zakłada ojciec, drugą syn. Mąż prowadzi własny transport, żona własny.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj