Historia eklektycznej willi i pewnej męskiej miłości
Śmierć w Turczynku
Niegdyś cuda architektury, dziś dwa niszczejące pałace. Tak nie pasują do otoczenia, że kiedy wychodzi się z lasu na polanę, na której stoją, wydają się przywidzeniem. Zachowały w sobie pamięć o śmiertelnej chorobie i pewnej męskiej miłości.
Turczynek – eklektyczna willa z początku XX w. W latach 50. stała się ostatnią przystanią nieuleczalnie chorych gruźlików.
Olga Świątecka

Turczynek – eklektyczna willa z początku XX w. W latach 50. stała się ostatnią przystanią nieuleczalnie chorych gruźlików.

Poznali się przypadkiem w 1953 r. w Stawisku, majątku Iwaszkiewiczów w podwarszawskiej Podkowie Leśnej. Jerzy Błeszyński – młody robotnik z pobliskiego Brwinowa, i Jarosław Iwaszkiewicz – jeden z najważniejszych ówczesnych pisarzy, poseł na Sejm, ważna figura literackiego świata. Różniło ich wszystko – pochodzenie, sytuacja rodzinna i finansowa, wykształcenie, zainteresowania, wygląd i wiek. Niewiele ponad 20-letni urzekająco przystojny kobieciarz z postępującą gruźlicą i mający już za sobą najlepsze lata mężczyzna po sześćdziesiątce. Wkrótce potem zostali kochankami. Ich romans, który miał być kolejnym – może nawet niezbyt istotnym – homoseksualnym związkiem w życiu starzejącego się pisarza, zmienił się w miłosny dramat z tragicznym zakończeniem.

Depesza

19 maja 1959 r., tuż po dziewiątej rano, Jerzego Błeszyńskiego przyjęto na oddział gruźliczy w Turczynku – szpitalu oddalonym zaledwie o kilka kilometrów od jego rodzinnego domu. Jarosław Iwaszkiewicz był od kilku dni w Moskwie, na zjeździe pisarzy ZSRR, więc słabnącego Jurka do Turczynka musiał odwieźć sekretarz pisarza Szymon Piotrowski. Jeszcze tego samego dnia zadepeszował do Iwaszkiewicza: „Odwiozłem Jurka na Turczynek, decyzję lekarzy zadepeszuję w czwartek”. Z lakonicznego telegramu niezbyt wiele można było wywnioskować. Ale wszyscy i tak wiedzieli, co to znaczy – chory pogodził się z tym, że umiera, a Jarosław, oddalony od ukochanego o kilkaset kilometrów, mógł już tylko modlić się o to, by po powrocie zastać go jeszcze żywego.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj