Dr. n. med. Konrad Pszczołowski o misji i zarobkach lekarzy
Zderzenie ze zdarzeniem
Rozmowa z dr. n. med. Konradem Pszczołowskim o przepisach krępujących lekarzy i ułudzie wolnego zawodu.
„Ogólna norma, jaką jest ratowanie zdrowia i życia, została zaduszona paragrafami”.
Piotr Tracz/Reporter

„Ogólna norma, jaką jest ratowanie zdrowia i życia, została zaduszona paragrafami”.

Paweł Walewski: – Niedawno opisaliśmy w POLITYCE lekarza, który za pomoc medyczną udzieloną pasażerowi na pokładzie samolotu wystawił liniom lotniczym fakturę na 500 zł. Pan uważa, że zrobił słusznie?
Konrad Pszczołowski: – W dzisiejszym świecie nic nie jest czarno-białe. Wchodząc na pokład samolotu, ja już od drzwi mówię stewardesom, że jestem lekarzem, by w razie czego mogły na mnie liczyć. Zdarzało się, że byłem przydatny. Żadnej faktury do tej pory im nie wystawiłem. Ale po przeczytaniu tego artykułu poważnie zacząłem się zastanawiać, czy nie powinienem.

Zdaniem etyków pomoc w sytuacji nagłej, a z taką tu mieliśmy do czynienia, nie powinna wymagać rekompensaty.
Szanuję ten pogląd i chciałbym, aby nikt mu się nie sprzeniewierzał. Tylko proszę zrozumieć, że lekarze działają w bardzo konkretnym otoczeniu prawnym. Z jednej strony etyka, z drugiej – narzucone na nas obowiązki fiskalne. Zostaliśmy wychowani w duchu bezwarunkowego samarytanizmu, kultu miłosierdzia, doktora Judyma. Niestety, obowiązujące lekarzy przepisy nakładają na nas mnóstwo ograniczeń i wywołują konflikt między etyką a prawem.

Inne czasy, inne ideały?
Doktor Judym, do którego wszyscy tak lubią się odwoływać, był swoją drogą dobrze opłacanym lekarzem sanatoryjnym w Cisach, miał powóz z końmi, czyli na współczesne czasy – samochód z kierowcą.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj