Semiotyk kultury o tym, jak powstaje pamięć zbiorowa
Mania pamiętania
Rozmowa z semiotykiem kultury dr. hab. Marcinem Napiórkowskim o wojnach o pamięć i demonach, które one uwalniają.
Obchody VI rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem, Warszawa.
Krystian Maj/Forum

Obchody VI rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem, Warszawa.

Agnieszka Sowa: – Podczas obchodów 6. rocznicy katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński mówił o pamięci jak o żywej istocie: „Naszą pamięć chciano zabić, chciano zabić tę pamięć, bo jej się bano (…). Oni czynili wszystko, na wszystkie możliwe sposoby, łamiąc wszelkie reguły, żeby ta pamięć umarła”.
Marcin Napiórkowski: – Metaforyka zabijania pamięci, podtrzymywania jej przy życiu, wskrzeszania, pojawia się bardzo często w kontekście Holocaustu, dyktatury w Argentynie czy wojny domowej w Hiszpanii. Skazanie na zapomnienie jest jak powtórne zamordowanie, a przywrócenie pamięci to niemal ożywienie ofiar. W tej wypowiedzi, co ważne, pojawiają się dwie strony konfliktu o pamięć – jacyś „my”, jacyś „oni” i pamięć, którą my chcemy podtrzymać przy życiu, a oni chcą zabić czy wręcz zamordować. Na tym przykładzie widać wyraźnie, że to właśnie pamięć służy definiowaniu zbiorowości, wyznaczaniu granicy między „nami” a „nimi”.

Dlaczego pamięć zbiorowa jest tak ważna?
Bo określa naszą tożsamość. Dominuje poczucie, że to, co mamy w głowie, określa nas zarówno jako jednostki, jak i członków wspólnot. Dlaczego „prawdziwy Polak” powinien znać na pamięć inwokację albo słowa hymnu? Czy nie może ich szybko wyszukać w Google’u?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną