Ukraińscy poszukiwacze bursztynu
Poleski kłondajk
Na Ukrainie kłondajk to miejsce, gdzie ludzie nielegalnie kopią jantar. Władza nie może sobie z nimi poradzić. Bywa, że sama jest zamieszana w ten proceder.
Posterunek wolontariuszy ze społecznej organizacji Bug, która pomaga regularnym oddziałom policji i gwardii narodowej pilnować lasów wokół Maniewicz. Trzyosobowa załoga śpi w budce zbitej z desek. Ogrzewanie i jedzenie – z ogniska. Na wyposażeniu automaty, siekiery, łopaty i termowizor.
Filip Ćwik

Posterunek wolontariuszy ze społecznej organizacji Bug, która pomaga regularnym oddziałom policji i gwardii narodowej pilnować lasów wokół Maniewicz. Trzyosobowa załoga śpi w budce zbitej z desek. Ogrzewanie i jedzenie – z ogniska. Na wyposażeniu automaty, siekiery, łopaty i termowizor.

Przychodzą zwykle nocą. Pracują bez słów. Nie używają światła, żeby trudniej ich było namierzyć. Czterech ludzi na jedną jamę. Trzy godziny i jest wydrenowana. W jeden dzień mogą wykopać i pięć dziur. Najgłębsze mają po sześć metrów. Bursztyn pakują do kieszeni. Z wolnymi rękami łatwiej uciekać. – Gdyby im pozwolić, to w trzy dni przeryją kilkaset metrów kwadratowych. Są szybsi od kretów – mówi Aleksiej ze społecznej organizacji Bug. Uzbrojony jak żołnierz, pomaga regularnym oddziałom policji i gwardii narodowej pilnować lasów wokół Maniewicz, na północ od wojewódzkiego Łucka. Wolontariusze łapią kopacza i przekazują w ręce władzy. Na toczce, posterunku, bugowcy zmieniają się co tydzień. Trzyosobowa załoga śpi w budce zbitej z desek. Ogrzewanie i jedzenie – z ogniska. Na wyposażeniu automaty, siekiery, łopaty i termowizor. – Widzimy na pół kilometra, czy to zwierzę czy człowiek – wyjaśnia Aleksiej. – Ale las duży. A oni też nas obserwują.

Czasem wystawiają na próbę. – Rzucą granaty, my biegniemy sprawdzić, a oni gdzie indziej wchodzą z łopatami do lasu – uzupełnia dowódca ochotniczej trójki ps. Kent, 30-latek rodem z niedalekich Kukłów. Aleksiej, 27 lat, dojeżdża na służbę z pobliskich Maniewicz. Szukał pracy w Moskwie, potem w Polsce i Niemczech. Tu o robotę trudno. A jak się już zarobi 4 tys.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj