szukaj
Mirador *****
Adres: Warszawa, ul. Grzybowska 2

W stołecznej restauracji Mirador, należącej do klanu Kręglickich, zakończyły się właśnie dni kuchni galicyjskiej. I chociaż impreza dobiegła końca, to sporo potraw rodem z Santiago de Compostella (i okolic) pozostało w karcie. Nam najbardziej przypadła do gustu pulpo a la gallega, czyli ośmiornica w słodkim sosie z płatkami ziemniaków i przyprawami. Choć i wspomnienie magret en salsa de orejones, co w polskim narzeczu oznacza pierś kaczki w sosie morelowym, też przyprawia nas o dreszcz kulinarnej rozkoszy. Koniecznie trzeba wspomnieć o małżach św. Jakuba, które są najważniejszym daniem świątecznym w Santiago. Św. Jakub Starszy jest bowiem patronem miasta, a nawet całej Hiszpanii.

Mirador ulokowany w nowoczesnym biurowcu, tuż obok siedziby PSL przy ul. Grzybowskiej, choć mieści się nieco na uboczu, szybko zdobył klientelę na stołecznym rynku gastronomicznym. Mimo że nie jest to lokal tani. Ale płacąc za sopa de mariscos (zupa z owoców morza) 22 zł, a za sepia con habas (sepie duszone z młodym bobem) 39 zł, już po pierwszych kęsach wiemy, że warto było narazić domowy budżet na taki wydatek.

Mirador, do którego trzeba się wspiąć na pierwsze piętro pasażu handlowego, ma też – zapewne dla leniwych bądź nadmiernie otyłych łakomczuchów – bar tapas zlokalizowany na parterze. Tam – przyznać trzeba – można zjeść taniej. Ale i tu, i tu w prawdziwie hiszpańskiej atmosferze. Oba lokale są ładnie zaprojektowane, mają niezwykle wygodne meble (myślimy o siedzeniach i stołach), efektowne malunki na ścianach oraz doskonałą muzykę towarzyszącą (nie nachalnie) posiłkom. Wieczorami są koncerty gitarowe, a w czwartki i soboty pokazy flamenco. Przy takiej okazji nie może zabraknąć wina. Ale tutejsza karta win (na szczęście) stworzona jest z myślą zarówno o zamożnych biznesmenach, jak i tych będących dopiero na dorobku (a nawet młodzieży studiującej).

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj