Czy i jak karać za błędy lekarskie
Przychodzi prokurator do lekarza
Czy można lekarzowi wybaczyć błąd? Gdzie się kończy heroiczna próba ratowania życia, a zaczyna przestępstwo?
Mirosław Gryń/Polityka

Dr Henry Marsh, wybitny brytyjski neurochirurg, wyszedł z sali operacyjnej przygnębiony. Los 40-letniego mężczyzny, którego przed chwilą operował, wydawał się pewny: śmierć albo ciężkie inwalidztwo. Podczas wydłubywania guza wystąpiło niespodziewane krwawienie z tętnicy podstawnej mózgu. Dr Marsh nie wiedział, jak do tego doszło, być może drasnął przez przypadek jedną z gałązek naczynia i ranka otworzyła się pod wpływem wzrostu ciśnienia. Nie zrobił tego z winy niedbałości ani roztargnienia, nie było to też z jego strony celowe działanie. Zdarzyło się coś, czego nie mógł przewidzieć mimo blisko 40-letniego doświadczenia przy setkach podobnych operacji, jakie wykonał. „Taka jest neurochirurgia” – pisze w swojej fascynującej, wydanej właśnie w Polsce książce „Po pierwsze nie szkodzić”.

Dr n. praw. Radosław Tymiński, zajmujący się wyłącznie obroną lekarzy w sprawach sądowych (prowadzi jedną z nielicznych tego typu kancelarii w Polsce), jeszcze książki nie przeczytał, ale dostrzega w niej wielką wartość dla polskich pacjentów: – Kładąc się do szpitala, nawet nie dopuszczamy myśli, że podczas zabiegu lub porodu wszystko może się zdarzyć.

Polowanie na czarownice

Nawet przy prawidłowej ciąży poród to zawsze loteria, podobnie jak każdy inny zabieg. Tylko jak ostrzec pacjenta, by go nie zestresować, a z drugiej strony przygotować na ewentualne powikłania?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną