Polacy wydają rekordowe sumy na suplementy leczące choroby, które nie istnieją
Zmora doktora znachora
Masowe oszustwo polega na tym, że reklamy skonstruowane są tak, byśmy byli przekonani, że kupujemy właśnie lek. I to lek o cudownym działaniu.
Freestocks.org/StockSnap.io

Masowe oszustwo polega na tym, że reklamy skonstruowane są tak, byśmy byli przekonani, że kupujemy właśnie lek. I to lek o cudownym działaniu.

Oferta cudownych, przez nikogo niebadanych specyfików na wymyślone i prawdziwe choroby jest coraz bogatsza.
Getty Images

Oferta cudownych, przez nikogo niebadanych specyfików na wymyślone i prawdziwe choroby jest coraz bogatsza.

audio

AudioPolityka Joanna Solska - Zmora doktora znachora

Winowajcą za wprowadzanie konsumentów w błąd i obiecywanie im leczenia na skróty są także media, starające się przyciągnąć reklamodawców za każdą cenę. Dosłownie. Nie da się wyliczyć, ile dokładnie pieniędzy wydają producenci i dystrybutorzy na reklamy cudownych specyfików. Specjalistyczne firmy, które to monitorują, np. Instytut Monitorowania Mediów, mogą bowiem tylko obliczyć wielkość wydatków na podstawie cenników mediów. Ale faktyczne ceny reklam do ich cennikowego kosztu mają się nijak. Według cenników jeden tylko Aflofarm miał wydać w ciągu roku na reklamy około 1 mld zł, choć jego przychody w tymże roku były prawie o połowę niższe. W rzeczywistości reklamy kosztowały pabianicką firmę o wiele mniej, ponieważ rabaty mediów dla dużych reklamodawców sięgają nawet… 95 proc. ceny. Niska cena powoduje, że reklam jest aż tak dużo. To obecnie broń masowego rażenia. Bezradność konsumentów wynika z ich niewiedzy oraz dotychczasowej bezkarności producentów, którzy w reklamach jadą po bandzie od dobrych kilku lat.

Nie leczą, mogą szkodzić

Reklamy leków na receptę zabrania prawo farmaceutyczne. Słusznie, o kuracji powinien decydować lekarz. Leki bez recepty, tzw. OTC, traktowane są łagodniej. Można je reklamować, choć pod pewnymi warunkami – zawierając w reklamie przekaz o konieczności konsultacji z lekarzem, ponieważ mogą być szkodliwe dla zdrowia. Zwłaszcza gdy przyjmowane są razem z innymi medykamentami. Suplementy nie są jednak lekami i żadnym rygorom nie podlegają. Z wiedzy zebranej w trakcie badań Instytutu Żywności i Żywienia, jak mogą szkodzić suplementy zażywane z lekami na choroby przewlekłe, nikt do tej pory nie robi jednak użytku.

Masowe oszustwo polega na tym, że reklamy skonstruowane są tak, byśmy byli przekonani, że kupujemy właśnie lek. I to lek o cudownym działaniu. Trzy czwarte specyfików sprzedaje się w aptekach. Farmaceuci chętnie je polecają. Zarabiają na nich lepiej niż na lekach, których marże są regulowane. Nawet oni nie zawsze odróżniają suplement od leku, konsumenci tym bardziej nie zdają sobie sprawy z różnicy.

Leki, nawet te bez recepty, przed wprowadzeniem na rynek muszą zostać przebadane, potwierdzona musi być ich skuteczność. To proces długotrwały i kosztowny. Producent i Urząd Rejestracji Leków śledzą także ewentualne niepożądane skutki uboczne. Raportować o nich muszą także lekarze. Z tego powodu specyfiki już dopuszczone do sprzedaży mogą nawet zostać wycofane z aptek, co się zdarza. Suplementy diety – w myśl prawa – lekami jednak nie są. Są żywnością. Takie rygory ich nie dotyczą.

Nie jest badana ani ich skuteczność, ani skutki uboczne. O skuteczności zresztą nie ma mowy, ponieważ suplementy nie mają prawa zawierać tzw. substancji czynnych. Muszą składać się wyłącznie z preparatów potrzebnych naszemu organizmowi, których nie dostarczyliśmy w pożywieniu. Takich np. jak magnez, selen, witamina C. Ale mogą być groźne, zwłaszcza gdy chory przyjmuje je wraz z lekami przy chorobie przewlekłej.

Żeby zacząć produkować i sprzedawać suplementy, wystarczy poinformować o tym Główny Inspektorat Sanitarny. Dołączając informację, z jakich składników zostały wyprodukowane. – Nawet jeśli zawierają substancję, która może być także składnikiem leku, to w o wiele mniejszym stężeniu – zapewnia Jarosław Lichodziejewski, prezes Związku Producentów i Dystrybutorów Suplementy Polska.

Skoro w odbiorze konsumentów suplement i lek OTC są tym samym, to po co zawracać sobie głowę badaniami klinicznymi, narażać na ciągły monitoring niepożądanych skutków ubocznych? Zwracać na siebie uwagę Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego? Lepiej pójść na skróty i zająć się wyłącznie produkcją suplementów. Do takich wniosków doszło na początku wiele małych firm farmaceutycznych, które z coraz większą trudnością utrzymywały się na rynku. Więc przerzuciły się na suplementy. Obecnie te dodatki do diety produkuje już ponad 300 przedsiębiorstw.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj