Ruszyły rejestry sprawców przestępstw seksualnych
Pilnujcie ich sami
Z badań wynika, że pedofile często szukają ofiar poza swoim miejscem zamieszkania, aby uniknąć identyfikacji.
SPL/EAST NEWS

Z badań wynika, że pedofile często szukają ofiar poza swoim miejscem zamieszkania, aby uniknąć identyfikacji.

Pedofilami są w 80 proc. bliscy ofiar – rodzice, dziadkowie, przyjaciele rodzin, a nie anonimowi mężczyźni, których można poznać na internetowym czacie.
ambrozinio/PantherMedia

Pedofilami są w 80 proc. bliscy ofiar – rodzice, dziadkowie, przyjaciele rodzin, a nie anonimowi mężczyźni, których można poznać na internetowym czacie.

Katarzyna Klimko-Damska, seksuolożka kliniczna i sądowa oraz terapeutka sprawców przemocy seksualnej, dodaje, że ustawa uderza w innych najmłodszych. Pedofile też mają rodziny. – Ich dzieci żyją w jakichś społecznościach, szkołach, na jakichś podwórkach. To one poniosą karę za to, że ich ojciec jest pedofilem – przekonuje Klimko-Damska. Terapeutka współpracowała z rodzinami przestępców, które zabiegały o to, żeby sprawcy znaleźli się tuż po wyjściu z więzienia na terapiach lub trafiali do ośrodków, które się nimi zajmą.

Według autorów ustawy stygmatyzacja – rodziny oraz sprawcy – jest oczywistą konsekwencją przestępstwa i nie da się jej wyeliminować. – W małym mieście zawsze do niej dochodziło i dochodzi. Jeśli ktoś popełnia takie przestępstwo wobec dziecka, to sprawa jest znana niezależnie od tego, czy taki rejestr będzie istniał czy nie. Gdyby ten argument przyjąć, to wyroki powinny zapadać tajnie – kontruje Bartłomiej Wróblewski z PiS. Ministerstwo Sprawiedliwości powołuje się na rozwiązania obowiązujące w USA.

Większe wątpliwości ma rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Podkreśla, że USA właśnie z powodu niskiego standardu ochrony danych osobowych uznawane są za państwo niezapewniające odpowiedniej ochrony tych danych w rozumieniu unijnych przepisów. Stworzenie rejestru publicznego w Polsce także zostanie zapewne uznane za niezgodne z prawem Unii Europejskiej – postanowieniami Karty Praw Podstawowych.

Leczenie lub trwała izolacja

Rząd przekonuje, że rejestr razem z policyjną mapą przestępczości ma być sposobem kontrolowania pedofilów po wyjściu z więzienia. Ale przez kogo? Tego nie wiadomo. Nowa ustawa nie wprowadza wymogu, aby służby więzienne powiadamiały policję o pedofilach opuszczających zakłady karne, a to miałoby sens – według badań prof. Marii Beisert połowę pedofilów w więzieniach stanowią recydywiści.

W Wielkiej Brytanii już w 1997 r. wprowadzono obowiązek rejestracji osób skazanych w przeszłości za przestępstwa seksualne wobec dzieci, ale dane mają charakter poufny. Rząd brytyjski, który wycofał się z tworzenia publicznych rejestrów, stoi na stanowisku, że ich upublicznienie doprowadziłoby do agresji i aktów zemsty oraz skłoniłoby pedofilów do „zejścia do podziemia”, co znacznie utrudniłoby ich kontrolę.

Jak podaje Jolanta Szymańczyk w analizie rozwiązań prawnych chroniących przed pedofilią, także najnowsze badania w USA pokazują, że w praktyce policja amerykańska stosunkowo rzadko używa tych rejestrów w celu ścigania pedofilów. Są one traktowane przez służby policyjne jako mało pomocne źródło informacji, ponieważ w procesie składania zeznań ofiara sama jest w stanie podać większość istotnych dla sprawy danych sprawcy, w większości przypadków znała go wcześniej. Z badań wynika też, że pedofile często szukają ofiar poza swoim miejscem zamieszkania, aby uniknąć identyfikacji.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj