Ruszyły rejestry sprawców przestępstw seksualnych
Pilnujcie ich sami
Z badań wynika, że pedofile często szukają ofiar poza swoim miejscem zamieszkania, aby uniknąć identyfikacji.
SPL/EAST NEWS

Z badań wynika, że pedofile często szukają ofiar poza swoim miejscem zamieszkania, aby uniknąć identyfikacji.

Pedofilami są w 80 proc. bliscy ofiar – rodzice, dziadkowie, przyjaciele rodzin, a nie anonimowi mężczyźni, których można poznać na internetowym czacie.
ambrozinio/PantherMedia

Pedofilami są w 80 proc. bliscy ofiar – rodzice, dziadkowie, przyjaciele rodzin, a nie anonimowi mężczyźni, których można poznać na internetowym czacie.

Od października przyszłego roku będziemy więc niechlubnym wyjątkiem na mapie Europy. Również dlatego, że do rejestru niepublicznego – a więc do tego, z którego będą korzystać m.in. pracodawcy – będą trafiać osoby skazywane z art. 200 k.k. (mówiącego o karach od 2 do 12 lat). Są to głównie 17-letni chłopcy (od tego wieku odpowiada się w Polsce przed sądem jak dorosły), którzy uprawiali seks ze swoimi młodszymi o kilka lat koleżankami. Dane z tego rejestru mają pozostać tam do końca życia skazanego.

Faktyczni pedofile, ujawnieni w rejestrach, stracą motywację do leczenia. „Długotrwała ewaluacja skuteczności rejestrów publicznych w innych krajach pokazuje, że nie przyczyniają się one do spadku poziomu recydywy seksualnej, za to istnienie takiego rejestru w znaczny sposób zmniejsza możliwości prowadzenia terapii przestępców seksualnych, ze względu na brak perspektywy powrotu tych sprawców do społeczeństwa, co w efekcie może ograniczyć możliwości ich terapii i resocjalizacji” – pisze Polskie Towarzystwo Seksuologiczne w odpowiedzi na propozycję rządu.

Jest grupa pacjentów, którzy dobrze poddają się psychoterapii i mają duże szanse, żeby nie popełniać takich przestępstw w przyszłości – dodaje Arkadiusz Bilejczyk, psycholog kliniczny pracujący z pedofilami. Utrata pozycji społecznej, pracy, daje efekt odwrotny.

Tymczasem leczenie pedofilii, kilka lat temu jeszcze w Polsce nieznane, nie znajduje zainteresowania ustawodawcy. Kastracja farmakologiczna, obowiązkowa dla pedofilów gwałcicieli, którzy odsiedzieli wyrok, jest już przeprowadzana w Polsce na specjalnie przygotowanych oddziałach szpitali psychiatrycznych w Choroszczy, Kłodzku i Starogardzie oraz ambulatoryjnie w Choroszczy, Gorzowie Wielkopolskim, Krakowie, Warszawie, Warcie. Leczy się tam w sumie kilkudziesięciu pedofilów, choć początkowo oddziały świeciły pustkami. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz podaje, że taka terapia zmniejsza recydywę tego typu przestępstw o 70 proc.

Najbardziej skuteczną formą terapii niefarmakologicznej okazuje się ta poznawczo-behawioralna. Skrajnie zaburzeni zabójcy na tle seksualnym, jak Mariusz Trynkiewicz, nie reagują na podobne metody leczenia, dlatego muszą być trwale izolowani, ale w wielu wypadkach jest skuteczna. Ryzyko recydywy przy leczeniu spada do 15–30 proc. W Stanach Zjednoczonych, gdzie podejście do pedofilii ma charakter zdecydowany i kompleksowy, stosuje się przymusową terapię w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności. W Polsce oddział terapeutyczny dla takich skazanych jest tylko w Rzeszowie.

Jak uczyć mówić „nie”

Na świecie stosowane są i inne rozwiązania, niewzięte pod uwagę przez polskiego ustawodawcę. Bezpośrednią formą kontroli nad osobami opuszczającymi zakłady karne są także kuratorzy sądowi. W USA mają prawo np. złożyć niezapowiedzianą wizytę w domu lub miejscu pracy swojego podopiecznego; zażądać próbki moczu w celu ewentualnego wykrycia obecności narkotyku, wymagać zaświadczenia o stałym zatrudnieniu lub uczestnictwa w terapii, wydać zakaz posiadania materiałów pornograficznych, a także użyć wykrywacza kłamstw jako formy monitoringu. Żadnego z tych rozwiązań polski resort sprawiedliwości nie proponował.

Co więcej, pedofilami są w 80 proc. bliscy ofiar – rodzice, dziadkowie, przyjaciele rodzin, a nie anonimowi mężczyźni, których można poznać na internetowym czacie. Podstawą kompleksowego podejścia do zapobiegania pedofilii jest więc dostęp do rzetelnej i obiektywnej wiedzy z zakresu seksualności człowieka i świadomość potencjalnych ofiar – dzieci – że mają prawo do ochrony. Właściwie przekazana wiedza jest je w stanie nauczyć granic, jakie powinny stawiać w relacjach z dorosłymi, tego, jaki dotyk jest dobry, a jaki zły, oraz że mogą mówić „nie” i szukać pomocy, kiedy coś jest nie tak. Edukacja nie może bezpośrednio ochronić przed wykorzystywaniem, ale jest czynnikiem, który zwiększa szanse na taką ochronę w razie zagrożenia. U nas zupełnie pomijanym.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj