Jak kibice Lechii Gdańsk wypędzili romską rodzinę
Rom w dom
Oto wielkie zwycięstwo kibiców Lechii Gdańsk: wyczyścili okolice stadionu z romskiej rodziny.
Gdańsk, okolice stadionu. Obozowisko Romów po ataku kibiców.
Przemysław Kozłowski/Testigo Documentary

Gdańsk, okolice stadionu. Obozowisko Romów po ataku kibiców.

Pardelian z rodziną sprowadzili się w okolice stadionu wiosną 2016 r. Wcześniej mieszkali we własnoręcznie skleconych barakach w innej części Gdańska – Jelitkowie. W sierpniu 2014 r. urzędnicy miejscy zarządzili jednak eksmisję. Baraki porąbano na wióry.

Rodzinie Pardeliana udało się wynająć cztery pokoje u starego Polaka, w zaniedbanym komunistycznym klocku. Już uwierzyli, że się u dziadka Edmunda zadomowią, zrobili nawet powitalne przyjęcie dla wracającej z porodówki Ewy z synem. Dali chłopcu dwa imiona: romskie Efanuc i polskie Przemek. Polscy znajomi dali im w prezencie drewniane łóżeczko z Ikei. Starsi chłopcy dostali używany komputer. Ale okazało się, że pan Edmund lubi wypić. Wtedy budził się Mr Hyde. Zaczynał dobierać się do kobiet, nawet starej Mami (babci). Bił, straszył pistoletem. W czasie jednej z nocnych awantur wyłamał drzwi do pokoju Ewy, Pardeliana i dzieci, bo nie chcieli go wpuścić po dobroci. Innym razem powyrzucał ich rzeczy przez okno ubrania, sprzęty domowe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj