Słowa ministra Radziwiłła o tabletce „dzień po” to przemoc wobec wszystkich ofiar gwałtu
Swoimi słowami Konstanty Radziwiłł odbiera ofierze gwałtu szansę wpłynięcia na swój los. Tym samym po raz kolejny ją krzywdzi.
Swoimi słowami Konstanty Radziwiłł odbiera ofierze gwałtu szansę wpłynięcia na swój los. Tym samym po raz kolejny ją krzywdzi.
Adam Chelstowski/Forum

Swoimi słowami Konstanty Radziwiłł odbiera ofierze gwałtu szansę wpłynięcia na swój los. Tym samym po raz kolejny ją krzywdzi.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł stwierdził, że nie przepisałby tabletki „dzień po” ofierze gwałtu. „Skorzystałbym z czegoś, co nazywa się klauzulą sumienia” – powiedział minister w audycji „Gość Radia Zet”.

Takie stwierdzenie to przemoc, tyle że (co pewnie może ją zmiękczyć) w ujęciu strukturalnym. Ale nie zmienia to faktu, że Konstanty Radziwiłł, jako funkcjonariusz państwa, odbiera ofierze gwałtu szansę wpłynięcia na swój los, a przez to po raz kolejny ją krzywdzi. Co gorsza, zostawia otwartą furtkę dla wszystkich, którzy obwiniają ofiary za to, że zostały skrzywdzone. Bo skoro odmawia im się pomocy, widać na nią nie zasługują.

Niestety, nie jest w tym podejściu odosobniony.

Jak to jest być ofiarą gwałtu w Polsce?

W Polsce ofiary gwałtów mają nikłe szanse na godne traktowanie przez powołane do tego instytucje. Policja nie ma procedur, służba zdrowia stosownych pomieszczeń do badania kobiet, lekarzom brak przygotowania psychologicznego i wiedzy, jak zabezpieczać materiał dowodowy.

Mimo trwającego latami lobbowania na rzecz wprowadzenia tzw. pakietu dla ofiar zgwałcenia (darmowy zestaw do zabezpieczenia np. włosów łonowych i antykoncepcji postkoitalnej) pomysł „wisi” od lat. Kolejne ekipy rządzących boją się małej, białej pigułki. Jak to się przekłada na realną pomoc dla obecnych i przyszłych ofiar?

W skrócie: odbiera im się prawo do obrony. Krzywdzi po raz kolejny. Nieco szerzej: oficjalnie w Polsce dochodzi do około 2600 gwałtów rocznie. Organizacje pomagające kobietom szacują, że to zaledwie 8–10 proc. tych przestępstw. Ofiary milczą, bo przecież zanim zostały skrzywdzone, słyszały, z jaką nonszalancją wypowiadają się o tym przestępstwie politycy. Docierają do nich opisy braku kompetencji policjantów czy lekarzy. Słyszały o trwających latami procesach sądowych i średnim wyroku za gwałt: 27 miesięcy.

Słowem: były świadome przemocy strukturalnej, która dotyka w Polsce kobiety. Dlatego 90 proc. ofiar nie dochodzi sprawiedliwości, bo ma świadomość, że w Polsce jej po prostu nie ma. A 10 proc. kobiet, które były zbyt oszołomione albo – jak potem mówią – naiwne, żeby jednak o taką sprawiedliwość się upomnieć?

Kara za gwałt

Jeśli mają szczęście, trafiają na „ludzkiego” policjanta i prokuratora, który im wierzy i nie zadaje dodatkowych cierpień. Jeśli nie, tuż po zgłoszeniu słyszą od policjanta: „Pani pójdzie do domu, wymyje się, odpocznie i zastanowi się, czy warto robić dym”. Albo: „Proszę się rozebrać, musimy sprawdzić, czy pani ma faktycznie podarte te majtki i rajstopy”. Czy wreszcie sakramentalne: „A czy aby go pani nie sprowokowała?”.

Jeśli ofiara gwałtu przekona, że nie kłamie, że faktycznie ma podarte majtki itd., musi jakoś wrócić do domu. Słyszałam o zgwałconej, która tuż po gwałcie dotarła na komisariat. Po przesłuchaniu zgodnie z procedurą zostawiła w komisariacie ubranie. Wracała do domu tramwajem, w aresztanckim drelichu, bo tylko taki był na składzie, a nikt z komisariatu nie wpadł na pomysł, że trzeba ją podwieźć.

Agnieszka Kościańska, autorka doskonałej książki „Płeć, przyjemność i przemoc”, opisuje historię dziewczyny, która miała 15 lat, kiedy zgwałciło ją kilku mężczyzn. Oralnie i waginalnie, ale wytrysk spermy nastąpił do ust. Ukradli jej też telefon. Sąd uniewinnił ich od zarzutu zgwałcenia, ale skazał na rok w zawiasach za kradzież. Uznano, że owszem, odbyli stosunek z osobą poniżej 15. lat, ta jednak wyglądała na starszą i zgodziła się. Poza tym brakowało dowodów, a zeznania dziewczynki nie były wiarygodne: o gwałcie powiedziała matce później niż o kradzieży.

Czy to, co zrobił sąd, nie jest powtórną karą? Czy to, co robi Radziwiłł, nie jest powtórnym naznaczaniem?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj