Według PiS sprawa Piaseckiego to „temat zakończony”. Rząd znów umywa ręce
Politycy niby potępiają zachowanie Rafała Piaseckiego. Jednak zawsze znajdują jakieś „ale”. Zasłaniają się oczekiwaniem na sprawiedliwy wyrok sądu, próbują bagatelizować sytuację, umywają ręce.
Rafał Piasecki
Łukasz Antczak/Agencja Gazeta

Rafał Piasecki

Prawo i Sprawiedliwość uważa, że sprawa byłego radnego PiS, którego oskarża się o znęcanie się nad żoną, to „temat zakończony”. Choć niektórzy przedstawiciele partii potępiają jego postępowanie, zabrakło jasnej deklaracji, że partia rządząca zamierza rzeczywiście przeciwdziałać przemocy wobec kobiet.

Po raz pierwszy o tym, że Rafał Piasecki, radny Prawa Sprawiedliwości w Bydgoszczy, znęca się nad żoną, napisał w lutym „Ekspress Bydgoski”. Przeszło to właściwie bez echa, trochę jak skandal obyczajowy w kronice towarzyskiej. Jakby uznano, że to prywatna sprawa małżeńska i nie należy się wtrącać.

Jakby ciągle wydawało się, że zachowanie Piaseckiego w jakiś potworny sposób mieści się w tradycji rodzinnej. Politycy niby potępiają jego zachowanie, jednak zawsze znajdują jakieś „ale”. Zasłaniają się oczekiwaniem na sprawiedliwy wyrok sądu, próbują bagatelizować sytuację, umywają ręce.

Poseł na Sejm Łukasz Schreiber i eurodeputowany Kosma Złotowski, do tej pory współpracujący z Piaseckim, dopiero niedawno oświadczyli, że „jakąkolwiek przemoc uważają za złą, a przemoc domową za haniebną”. Uznali jednak, że to „wykorzystywanie dramatu rodzinnego do walki politycznej”.

To dobrze znana narracja, po którą sięgają nie tylko politycy PiS. Z jednej strony potępia się przemoc jako taką, a z drugiej strony odwraca oczy od problemu i zmiękcza wydźwięk takiego komunikatu. Podobnie brzmią słowa o „nadużywaniu przemocy wobec kobiet”, które padły w poniedziałek z ust Beaty Mazurek, rzeczniczki PiS. Jakby stosowanie tej przemocy mogło mieć jakieś rozsądne dawki, które w pewnych granicach mogłyby być akceptowane.

To tak jak gdyby wartościować gehennę, jakiej przez 11 lat miała doznawać żona Piaseckiego, Karolina. Upubliczniła wstrząsające nagranie, na którym jest wyzywana i bita. Nie da się go słuchać bez bólu. Ale czy gdyby było nieco krótsze albo padałoby w nim mniej razów – czy taka przemoc nie byłaby już, wedle PiS, nadużyciem?

W sprawie przemocy domowej PiS składa puste deklaracje

Politycy partii rządzącej dzisiaj oficjalnie potępiają zachowanie bydgoskiego radnego. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska przyznała, że są to „skandaliczne sytuacje”, a jej resort „zrobi wszystko, żeby przeciwdziałać takim zachowaniom”. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zadeklarował: „W mojej ocenie: zero litości dla takich drani”. Ale to deklaracje właśnie.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj