Nawet sto ataków na obcokrajowców dziennie – tak w Polsce kwitnie ksenofobia
Zaczęło się od hejtu, teraz mamy kolejne pobicia, następnym krokiem może być zabójstwo – ostrzega Konrad Dulkowski, koordynator Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Teraz każde działanie przeciwko jakiemukolwiek obcemu jest pochwalane jako obowiązek prawdziwego Polaka.
Polityka

Teraz każde działanie przeciwko jakiemukolwiek obcemu jest pochwalane jako obowiązek prawdziwego Polaka.

Aleksandra Sojda: – Codziennie pojawiają się doniesienia dotyczące ataków na obcokrajowców w Polsce. Ksenofobia i rasizm są tak powszechne?
Konrad Dulkowski, koordynator Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych:
  Codziennie dostajemy od 30 do 100 zawiadomień. Otrzymujemy mnóstwo maili, na które nie nadążamy odpowiadać. Jesteśmy zmuszeni szukać wolontariuszy i sprofesjonalizować nasze działania, bo wzrost jest ogromny, zarówno jakościowy, jak i ilościowy. Kiedy cztery lata temu startowaliśmy z Rafałem Gaweł z działalnością Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, zgłoszenia, które dostawaliśmy, były incydentami, nad którymi w tej chwili nikt by się nawet nie pochylił.

Czyli wtedy, cztery lata temu, zabrakło stanowczej reakcji ze strony społeczeństwa i władzy, co teraz przynosi taki efekt?
Faktycznie, cztery lata temu były widoczne pewne mechanizmy społeczne, na które nikt nie zwracał uwagi. Jest to więc efekt przyzwolenia na te drobne incydenty, takie jak niemiły komentarz, wulgarny napis na murze, obraźliwa naklejka czy niewybredne uwagi skierowane w stronę zagranicznej wycieczki. Wszystkim wydawało się, że są to drobiazgi, którymi nie trzeba szczególnie się przejmować, a jeśli już, to należy ścigać zorganizowane grupy przestępcze, które wyrosły na bazie rasizmu jako ideologii spajającej.

Jaki związek ma ten nagły wzrost aktów przemocy wobec obcokrajowców z polityką antyimigracyjną rządu? Mówi się też, że agresja Polaków motywowana jest strachem przed zamachami terrorystycznymi.
Z mojego punktu widzenia zewnętrzne czynniki odgrywają jedynie rolę katalizatorów. Ksenofobia jest w nas mocno zakodowana, to jedno z atawistycznych uczuć, które wybucha w momencie, gdy pojawi się obcy, postrzegany przez nas jako potencjalne zagrożenie. Po dojściu PiS do władzy widać ogromny wzrost jakościowy aktów przemocy.

Za czasów PO, kiedy prokuratorem generalnym był Andrzej Seremet, wyglądało to inaczej. Po naszej akcji „Swastyka jako symbol szczęścia” z 2013 r. pojawiły się w prokuraturze głosy, by oddelegować specjalnych prokuratorów do ściągania przestępstw z nienawiści. To zadziałało. Ci ludzie wiedzieli, jak rozpoznać tego typu przestępstwa, mieli wypracowane metody ściągania i znajdowania sprawców. Teraz zmienił się prokurator generalny, który nie podziela wcześniejszego stanowiska. Jednocześnie trzeba ukryć, że ksenofobiczna nagonka, dzięki której PiS doszedł do władzy, wymknęła się spod kontroli. Wydaje mi się, choć tego nikt nie potwierdzi, że są naciski na służby, by nie psuć statystyk rasistowskimi zachowaniami. Retoryka „jest bezpiecznie, to są jednostkowe przypadki” służy zatajeniu tego zjawiska.

Kim są napastnicy

Jak widać, nie są to jednostkowe przypadki.
To już trochę ogólnospołeczny trend, który niestety będzie się zaostrzał. Obawiam się, że ostatecznie dojdziemy do punktu, w którym granice są przekraczane. Proszę zobaczyć: zaczęło się od hejtu, teraz mamy kolejne pobicia, następnym krokiem może być zabójstwo. Od pewnego czasu nikt nie poucza, że ataki ksenofobiczne i rasistowskie są społeczno-naganne czy prawno-naganne. Mamy efekty braku nielubianej poprawności politycznej.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj