Nawet sto ataków na obcokrajowców dziennie – tak w Polsce kwitnie ksenofobia
Teraz każde działanie przeciwko jakiemukolwiek obcemu jest pochwalane jako obowiązek prawdziwego Polaka.
Polityka

Teraz każde działanie przeciwko jakiemukolwiek obcemu jest pochwalane jako obowiązek prawdziwego Polaka.

Kim są napastnicy?
Jeśli chodzi o ataki fizyczne, są to głównie osoby niespecjalnie wykształcone, które zawsze znajdą jakiś powód do agresji. Teraz, dodatkowo, te osoby są motywowane ideologicznie przeciwko wszystkim „innym”. Bo to nie jest tak, że ataki są skierowane jedynie przeciw muzułmanom czy innym obcokrajowcom, są wymierzone we wszystkich.

W tym tygodniu czytałem list od Polaka z dziada pradziada, który ma czarne włosy. Napisał, że średnio dwa razy w tygodniu zdarza mu się, że ktoś chce go pobić, że wyrzucają go ze sklepu, bo nie chcą ciapatych. Z braku muzułmanów w Polsce zaczynają się także ataki na tzw. lewaków. Dziś lewakiem może zostać każdy, kto nie ma dość radykalnie prawicowych poglądów, czego świadkami byliśmy ostatnio, gdy Młodzież Wszechpolska zaatakowała manifestację KOD.

Czy służby reagują właściwie?
Ze służbami jest tak, że trzeba je zmusić do działania. Powszechną praktyką jest odmowa przyjęcia doniesienia, jeżeli zgłaszane zdarzenie nie jest nagłośnione przez media. Zazwyczaj trzeba się odwoływać od odmowy wszczęcia postępowania, wnosić zażalenia. W momencie gdy sprawa trafia do sądu, my się już nie martwimy, ponieważ sądy zazwyczaj podejmują sprawiedliwe decyzje.

W maju tego roku amerykański dziennikarz opublikował zdjęcie, na którym widać warszawski wagon metra. W środku ani jednej osoby o innej barwie skóry niż biała. Takiej Polski chcą Polacy?
Myślę, że tak. Nie sądzę, żeby coś się zmieniło w najbliższym czasie. Niektóre teorie socjologiczne mówią o tym, że musi dojść do pewnego przesilenia, żeby odwrócić tendencję o 180 stopni. Moim zdaniem to nie nastąpi szybko. Jesteśmy homogenicznym etnicznie narodem i chyba jeszcze dość długo nim pozostaniemy. Chyba że warunki ekonomiczne zmuszą nas do przyjęcia grupy imigrantów.

Przyzwolenie na przemoc

Co więc można zrobić, żeby zatrzymać falę nienawiści?
Wiele szans zaprzepaściliśmy, ale musimy działać. Kiedy kilka lat temu obserwowaliśmy, jak Białystok, gdzie działał nasz ośrodek, oczyszcza się z wszelkich napisów rasistowskich, uwalnia się od mowy nienawiści na lokalnych portalach, byliśmy krytykowani nawet przez naszych zwolenników, którzy mówili, że trzeba edukować, a nie – tak jak my chcieliśmy – karać. Tłumaczyliśmy, że tak, edukacja jest ważna, ale z ksenofobią i rasizmem jest jak z patologiczną rodziną. Owszem, rodzinie potrzeba wsparcia materialnego, psychologicznego, ale dopiero wtedy, gdy zabierze się z tej rodziny ojca pijaka, który wszystkich bije. Wcześniej nie ma to najmniejszego sensu.

Dziś w Polsce doszliśmy do punktu, gdy każdy ma wymarzony telewizor albo otrzymuje 500+ i boi się, że przyjdą ci mityczni muzułmanie, którzy to wszystko zabiorą, zniszczą istniejący porządek. W internecie dostajemy prosty przekaz: „są wrogowie, którzy chcą nas zniszczyć”. Teraz każde działanie przeciwko jakiemukolwiek obcemu jest pochwalane jako obowiązek prawdziwego Polaka. A że wrogiem jest akurat nastoletnia muzułmanka, to przynajmniej naplujmy jej w twarz. I mnóstwo osób popiera tego typu działanie. Nam nie pozostaje nic innego niż starać się. Musimy wyznaczyć jasne granice, czego nie wolno, żeby ludzie nie infekowali innych nienawiścią. Dla młodego człowieka jest to prosta narracja: jeśli coś jest społecznie akceptowalne, bo robią to wszyscy, których widzę, to ja też mogę. Z tym właśnie musimy walczyć.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj