Matury wypadły nieco gorzej niż przed rokiem. MEN powinien wyciągnąć wnioski
Można być wręcz pełnym uznania, że w szaleństwie towarzyszącym „deformie” i zmianach w szkolnictwie udało się zachować poziom porównywalny do tego w poprzednich latach.
Matura 2017 wypadła bardzo podobnie do ubiegłorocznej.
Piotr Augustyniak/Agencja Gazeta

Matura 2017 wypadła bardzo podobnie do ubiegłorocznej.

Centralna Komisja Egzaminacyjna podała pierwsze wyniki matur. Wypadły bardzo podobnie do ubiegłorocznych. Do egzaminów podeszło 258 tys. absolwentów liceów ogólnokształcących i techników. Zdało 78,5 proc. uczniów. 14,8 proc. oblało jeden przedmiot, zachowując prawo do poprawki w sierpniu. 6,7 proc. nie zdało.

Znacznie lepiej wypadli absolwenci liceów niż techników. W tych pierwszych sukces odniosło 84,4 proc. osób, poprawki czeka 10,7 proc., a nie zdało egzaminów – 4,9 proc. W tych drugich – 67,9 proc. zdanych matur, 22,4 proc. poprawek i 9,7 proc. porażek.

Ubiegłoroczne ogólne wyniki były ciut lepsze. Nie zdało 5,5 proc. egzaminowanych. Prawo do poprawki miało 15 proc. piszących matury w maju. Nie są to jednak radykalne różnice. Można być wręcz pełnym uznania, że w szaleństwie towarzyszącym „deformie” (która, wbrew pozorom, chwieje też wieloma szkołami ponadgimnazjalnymi) udało się zachować poziom porównywalny do tego w poprzednich latach.

MEN nie przejęło się maturami

Po licznych wypowiedziach przy okazji ogłoszenia wyników matur rok temu temat tego egzaminu nie był przez minister edukacji Annę Zalewską zbyt szeroko rozwijany. Szefowa MEN zapowiadała, że w przyszłości matura ma być trudniejsza, ale też jej zdawalność w liceum powinna wynosić 95 proc. Jednocześnie – to akurat powracało jak refren – LO po zmianach ma nie być kursem przygotowawczym do matury i nie na zdaniu jej przez ucznia będzie się nauczanie skupiać. Realizacja tych wszystkich założeń to ambitne wyzwanie.

Tegoroczną nowością jest procedura odwoławcza od wyników matur. Bezproblemowe ma być m.in. zrobienie zdjęć pracy maturalnej przez egzaminowanego, który ma zastrzeżenia do liczby uzyskanych punktów. W takiej sytuacji pracę ponownie sprawdzi inny egzaminator. Od jego oceny także będzie można się odwołać do Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego – nowo powołanej i ostatecznej instancji w tej dziedzinie. Bardzo możliwe więc, że tegoroczny serial maturalny będzie miał dodatkowe odcinki.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj