Liderki protestów kobiet: Przebudzona rewolucja staje się faktem
Nie ma kompromisów, jeśli chodzi o prawa człowieka, ale możemy się dogadywać, w jaki sposób te wartości realizować, jak te wartości ze sobą godzić – mówi Katarzyna Kądziela, dyrektorka fundacji im. Izabeli Jarugi-Nowackiej i współliderka partii Inicjatywa Feministyczna.
Katarzyna Kądziela, dyrektorka fundacji im. Izabeli Jarugi-Nowackiej
mat. pr.

Katarzyna Kądziela, dyrektorka fundacji im. Izabeli Jarugi-Nowackiej

Kama Tromak/mat. pr.

Agata Czarnacka: – Czy analizując konsekwencje nie tylko ostatnich protestów, ale i tych wcześniejszych, grudniowych, można powiedzieć, że polskie społeczeństwo się zmienia? Mam wrażenie, że jako feministka przestałam być postacią z politycznego marginesu i zaczęłam być traktowana poważnie.
Katarzyna Kądziela: – Od czasu gdy PiS, zdobywając nieco powyżej jednej trzeciej głosów, w wyborach zgarnął pulę i utworzył rząd „dobrej zmiany” – wszyscy protestujemy. Wszyscy i wszystkie. Kobiety często animują te protesty. Udowodniłyśmy, że jesteśmy wielką siłą, z którą trzeba się liczyć. „Jest nas więcej – będzie sprawa – odzyskamy nasze prawa” – wołałyśmy na protestach. I jeszcze: „Władza minie – wstyd zostanie”. Zostanie też nasza czujność. My, kobiety, patrzymy władzy na ręce i nie damy się dłużej oszukiwać.

Po raz kolejny mamy własne priorytety, ale jesteśmy zmuszone na chwilę odłożyć je na półkę, gdy podpalacze odbierają nam podstawowe wartości, na których opiera się europejska demokracja. Krzyczałyśmy nasze „nie pozwalam” pod Trybunałem Konstytucyjnym, choć orzeczenie TK rozciągające i wzmacniające tzw. klauzulę sumienia oddało nasze życie i zdrowie w ręce ideologów.

Ale teraz, kiedy władza postanowiła odebrać polskim sądom niezależność, a sędziom niezawisłość, byłyśmy, jesteśmy i zapewniam – będziemy głośno protestować. Od rana do wieczora, nie tylko paląc światła pod sądami w nocy. Wiele z nas nie doczekało się sprawiedliwości przed sądem. Wielu sędziów musi się nauczyć, że przemoc w rodzinie, przemoc seksualna, niepłacenie alimentów, wyrzucanie lokatorów na bruk to krzywda. Trzeba to dostrzec i osądzić w całym majestacie prawa. Nie dla wszystkich jest jasne, że ateiści też mają prawa, a Polska na mocy konstytucji jest państwem realizującym odrębność religii od polityki. Wiele jest jeszcze nieosądzonych krzywd. Ale ponieważ wiemy, że w państwie policyjnym – gdzie prokurator jest sędzią, a policjant chroni władzę ukrytą za barierkami – sprawiedliwości nie ma i na pewno nie będzie, protestujemy.

Mam nadzieję, że to będzie jakościowa zmiana. Nie wpadniemy znów w pułapkę, którą Agnieszka Graff, analizując rolę kobiet w historii, nazwała syndromem „potem wy”. Że to świetnie, że walczymy za niepodległość, przeciwko zaborcom czy okupantom, ale nasze własne sprawy zawsze odkłada się na później.
To, co nazwałyśmy kiedyś w naszej publikacji „przebudzoną rewolucją”, w tej chwili staje się faktem. Kobietom, które stworzyły i robiły „Solidarność”, nigdy by nie przyszło do głowy, że mogą same stanąć na scenie. Do dziś z pewnym rozbawieniem, ale i smutkiem opowiadamy sobie historię o pewnej dzielnej łączniczce, która prowadziła cały region, ale na wszelki wypadek zawsze mówiła, że robi to przewodniczący, a ona jest tylko jego łączniczką – bo miejsce kobiety nie mogło być na czele ruchu. Tymczasem w ciągu ostatnich lat kobiety jako pierwsze występują przeciwko władzy. Inna rzecz, że ta władza wydaje się rzeczywiście nienawidzić kobiet… Tak czy inaczej kobiety były w pierwszych szeregach wszystkich manifestacji.

Prezydent Duda, celem uwierzytelnienia się wobec swoich wyborców, obywateli, powołał się na Zofię Romaszewską: „Posłuchałem kobiety. Jak kobieta powiedziała mi, że nie chce żyć w państwie policyjnym, uwierzyłem kobiecie”. I tak kobieta wytłumaczyła prezydentowi, z wykształcenia prawnikowi, że należy przestrzegać konstytucji. To znamienne.

Kobiety mają coraz więcej do powiedzenia w życiu politycznym i społecznym, ale to nie była byle jaka kobieta. Zofia Romaszewska nie tylko jest identyfikowana z prawicą, ale także zawsze była żoną, strażniczką domowego ogniska – podczas gdy o życiu prywatnym prezes SN Małgorzaty Gersdorf nic nie wiemy!
Myślę, że jej przeszłość i jednoznaczna polityczna afiliacja odegrały tu swoją rolę. Wszak zarówno zmarłego senatora Romaszewskiego, jak i Zofię Romaszewską trudno oddzielać od otoczenia Kaczyńskich. To zawsze był podobny zestaw wartości. Zresztą nie przypadkiem parlamentarna lewica – SLD i Twój Ruch – w ostatnich miesiącach poprzedniej kadencji wysunęła Adama Bodnara jako kontrkandydata Romaszewskiej na stanowisko rzecznika praw obywatelskich. Romaszewska była znana ze swoich konserwatywnych przekonań – było na przykład jasne, że w sporze o prawo kobiet do samostanowienia stanie po stronie Kościoła.

Tymczasem trwa mobilizacja wokół nowego projektu Ratujmy Kobiety. Odzew jest ogromny – nie tylko w internecie, ale i w realu. Za chwilę (ok. 2 tygodnie) ruszamy ze zbieraniem podpisów pod kolejnym projektem obywatelskim ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Po zebraniu, mam nadzieję, przynajmniej miliona podpisów znowu przedstawimy projekt w Sejmie. I tak do skutku. Gniewu, bólu i obywatelskiego zatroskania o przyszłość nikt w nas nie zdusi. A władza będzie musiała go zauważyć. I zważyć – władza minie, wstyd zostanie.

Jak postrzegasz rolę ruchów obywatelskich w ostatnich protestach, takich jak z jednej strony Dziewuchy Dziewuchom, Strajk Kobiet, a z drugiej KOD czy nawet Obywatele RP?
Nikt albo prawie nikt nie decyduje się na bunt w pojedynkę. Nie tylko bunt – otwarte wyrażanie siebie w przestrzeni publicznej. To jest okropnie trudne. Ale kiedy jest nas dwie, trzy, dziesięć – dajemy sobie nawzajem siłę. Te zbudowane w oparciu o sieć więzi przyjacielskie i koleżeńskie napędzają nas. Widzimy, że jest nas dużo – nawet jeśli dziś w mojej wsi jestem sama, to jak powiem koleżance, że na Facebooku jest nas sto tysięcy, to i koleżanka się odważy zaprotestować. To jest gigantyczny potencjał. Trudniejsze jest realne wykorzystanie tego potencjału do realnej zmiany. Nie ma jak na razie dobrego pomysłu.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj