Sąd uchylił decyzję ograniczającą prawa rodziców. Zrobił to za późno
Jak się z tego wycofać?
Żeby przekonać Polaków, że szczepionki są ważne, potrzebne i bezpieczne, lepiej nie używać do tego celu sądów, tylko argumentów.
Gdy antyszczepionkowcy ruszyli ze zbiórką publiczną, deklarując, że to na pomoc prawną dla małżeństwa, w kilka dni zebrali niemałą sumę.
PantherMedia

Gdy antyszczepionkowcy ruszyli ze zbiórką publiczną, deklarując, że to na pomoc prawną dla małżeństwa, w kilka dni zebrali niemałą sumę.

Sąd w Białogardzie uchylił decyzję ograniczającą prawa rodziców, którzy zabrali ze szpitala swoją córkę. To dobra decyzja. Jednak ów epizod na nowo rozniecił konflikt o to, czy szczepić, czy nie szczepić. A z tego jak się wycofać?

Bo głównie o szczepienia poszło. W wielu krajach Europy, np. w Wielkiej Brytanii, szczepionki podaje się noworodkom później, dopiero około 8. tygodnia życia. Rodzice dziewczynki nie zgodzili się na szczepienie od razu po urodzeniu. Nie wyrazili też zgody na umycie dziecka (znów: wielu lekarzy wręcz zaleca wmasowywanie mazi płodowej, która chroni skórę noworodka, zamiast jej zmywania), podanie witaminy K (gdzie indziej nieobowiązkowe, zalecane głównie przy trudnych porodach) i inne zabiegi.

Szpital miał swoje racje. Dziecko urodziło się w 36. tygodniu ciąży, w dolnej granicy normy. Ale rodzice też mieli swoje racje. I to do nich należeć powinno ostatnie słowo. Postanowiono sprawę załatwić na skróty i wezwano do szpitala sędziego, który odebrał rodzicom prawo do decydowania o dziecku. I tak z pary potrzebującej od państwa wsparcia w ważnym dla siebie momencie – stali się ściganymi.

Antyszczepionkowcy uderzają

Dziś sąd w Białogardzie, zebrawszy się raz jeszcze, uznał, że decyzja o ograniczeniu praw rodzicom była pochopna. To dało się odkręcić. Za to coraz trudniej jest odkręcić złą atmosferę wokół szczepionek. Sfałszowane badania, które dały początek fali antyszczepionkowej, już mało kto pamięta. Nazwisko naukowca – fałszerza – Andrew Wakefeela nie wyświetla się wśród pierwszych wyników w internecie. Podobnie jak nazwisko dziennikarza Briana Deera, który po jednym z najdłuższych w historii tego zawodu śledztw odkrył fałszerstwo i je nagłośnił. Wielki sukces społecznie zaangażowanego dziennikarstwa, którego nikt nie pamięta.

Fakty ulatują, pozostają emocje. Historia rodziców z Białogardu mocno je rozgrzała. Gdy antyszczepionkowcy ruszyli ze zbiórką publiczną, deklarując, że to na pomoc prawną dla małżeństwa, w kilka dni zebrali niemałą sumę. Żeby przekonać Polaków, że szczepionki są ważne, potrzebne i bezpieczne, lepiej nie używać do tego celu sądów, tylko argumentów. Faktów, wyników badań, własnej medycznej wiedzy. To zaufanie jakoś trzeba będzie odbudować.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj