szukaj
Dokąd lecą Jastrzębie
Przyszła jesienna depresja, a szerokie kręgi wyborców ogarnęła czarna rozpacz. W tej sytuacji naprawdę trudno było zwlec się z łóżka, umyć się, ubrać, pójść do lokalu wyborczego, zapoznać się z kartami do głosowania, odhaczyć na każdej po jednym nazwisku, a potem jeszcze wziąć to wszystko w rękę i pod czujnym okiem komisji wrzucić do naprędce skleconej urny. Zwłaszcza że na tego, na kogo się z takim trudem zagłosowało, w zasadzie w ogóle nie miało się ochoty głosować i prawdę mówiąc, głosowało się na niego tylko dlatego, żeby broń Boże nie głosować na tego, co to wiadomo, że absolutnie nie ma co na niego głosować.

Oczywiście można było w ogóle nie iść i nie głosować. Ale się poszło, po pierwsze dlatego, żeby nie robić frekwencyjnego skandalu, który rozdmuchają nieprzychylne nam zachodnie media. Po drugie dlatego, że gdyby się nie poszło, wtedy ten, co to wiadomo, że absolutnie nie ma co na niego głosować, mógłby wygrać i byłoby nieszczęście, większe, niż gdyby wygrał ten, na którego nie miało się ochoty głosować (choć szczerze mówiąc, niewiele większe). Ale nawet w takich trudnych momentach na niebie pojawiają się sygnały jasne, budzące skrajny optymizm. Oto przez kilka dni cała Polska śledziła brawurowy lot przez Atlantyk czterech naszych myśliwców F-16 (cena 50 mln dol. za sztukę), które jak się okazuje były tak nowe, że przed startem nikt nie zdążył sprawdzić, czy działają. Na szczęście okazało się, że w zasadzie tak. Z tym że, jak zapewnia producent, są to maszyny inteligentne i dlatego zaraz po starcie, zamiast do Krzesin pod Poznaniem, postanowiły udać się zupełnie gdzie indziej, choćby i na Islandię. Dopiero stamtąd udało im się jakoś dolecieć do kraju, a specjalnie powołana komisja właśnie ustala jak. – Mamy kilka hipotez, ale wymagają one jeszcze sprawdzenia – odpowiada anonimowo jeden z naszych generałów. Nasi amerykańscy sojusznicy pytani o przyczyny dziwnego zachowania myśliwców zapewniają, że teraz to są nasze myśliwce Jastrząb i nic im do nich. – To, że doleciały, to naprawdę miła niespodzianka. Cieszymy się i wy też powinniście – uspokajają. Ich zdaniem technologia użyta do produkcji Jastrzębia jest tak nowoczesna i skomplikowana, że zbudowanie egzemplarza bezusterkowego jest w zasadzie niemożliwe, co czyni operacje militarne z udziałem tym maszyn naprawdę ciekawymi i mrożącymi krew w żyłach. Strona polska zastanawiała się nad odesłaniem Jastrzębi do naprawy gwarancyjnej, ale Amerykanie odradzili twierdząc, że ponowny start połączony z ponownym lądowaniem byłby w tej chwili operacją zbyt śmiałą. W zamian obiecali przysłać swoich mechaników oraz ożywić wreszcie kulejącą umowę offsetową. Strona polska liczy, że w ramach offsetu zostaną zmodernizowane niektóre kluczowe obszary gospodarki. Nasi sojusznicy są jednak zdania, że przede wszystkim należy zmodernizować i unowocześnić wicepremiera Giertycha.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj