Florian ****
Adres: Warszawa, ul. Chłodna 3

Aby ugasić ogień w przełyku, poszliśmy do restauracji strażackiej. Nazwa nawiązuje do św. Floriana, patrona strażaków, bo kiedyś tu właśnie mieścił się Oddział IV Straży Ogniowej wraz z mieszkaniem komendanta oddziału. Budynek pochodzi jeszcze z końca XVIII w. Zachował się nawet, na drugim piętrze, kominek z tamtych czasów, nadal świetnie działający.

Restauracja spora, trzy sale oraz sala bankietowa, urządzona przez właścicielkę Hannę Wnukiewicz wspaniale. Meble pochodzą z targów staroci na Kole i Wolumenie, stamtąd też są grafiki i obrazy. Oraz kryształowe lustro w pięknej metalowej ramie, tuż przy wejściu. Zaraz obok metalowa maska Stefana Kisielewskiego, który nigdy tu nie był, bo zmarł, zanim restauracja powstała, ale autor maski, bratanek Kenara, podarował ją właścicielom. Wnętrze jest zbieraniną stylów, ale to właśnie nadaje mu urok prywatnego mieszkania. Florian ma ciepło i atmosferę.

Lokalizacja jest świetna. Zaplecze ulicy Jana Pawła II, niedaleko Hali Mirowskiej, cicho i spokojnie, a w dodatku łatwo zaparkować.

Kuchnia bardzo dobra, choć z zastrzeżeniem, że nie wszystkie potrawy wystarczająco gorące. W karcie sporo dań w na ogół dość przystępnych cenach. Kilka zup, z których wybraliśmy aromatyczny, bardzo smaczny żurek (9 zł) i czerwony barszcz z kołdunami (9 zł). Gdyby kołduny miały nieco cieńsze ciasto, zbliżałyby się do ideału.

Golonka pieczona (32 zł), ułożona na smażonej kapuście, ze świetnymi frytkami, musztardą i chrzanem godna polecenia. Kaczka á la Florian z drobno pokrojonymi jabłkami, kartofelkami dauphine i świetnymi borówkami warta dość wysokiej ceny (45 zł).

Z czterech propozycji deserowych wybraliśmy szarlotkę na ciepło z bitą śmietaną i kawałkami melona (13 zł). Ładnie podana i smakowita.

Florian, mimo że istnieje już 6 lat, jest mało znany, co dziwne, bo naprawdę wart wizyty.

 

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj