szukaj
Co wiemy o charakterze Polaków
Oto Polak
W socjologii do najbardziej kontrowersyjnych należą pojęcia narodu i charakteru narodowego. Przyjmijmy, że charakter narodowy to historycznie ukształtowany, względnie trwały syndrom postaw i wzorów zachowań, typowy dla większości członków danego narodu. Co dziś można powiedzieć o charakterze Polaków? Najlapidarniej da się go przedstawić w ramach trzech portretów: symbolicznego, psychologicznego i religijnego.
Jacy jesteśmy?
Steve Punter/Flickr CC by SA

Jacy jesteśmy?

Portret symboliczny

W celu ukazania istoty narodów Elias Canetti wprowadził pojęcie symbolu masy. Jego zdaniem, symbolem Anglików jest morze, Holendrów – tama, Niemców – las, Francuzów – rewolucja, Szwajcarów – góry, Hiszpanów – matador, Żydów – wędrówka. Theodor Adorno sądził, że tego rodzaju kategorie są bardziej użyteczne niż symbole Freuda i archetypy Junga. Co wobec tego może być symbolem Polaków?

Władysław Witwicki, filozof, psycholog, teoretyk sztuki, najwięcej polskości dostrzegł w obrazach naszych malarzy przedstawiających konie. Narodowy temperament Polaków mają najlepiej wyrażać formy i ruchy konia arabskiego. W dziełach Wojciecha Kossaka, czytamy u Witwickiego, jest „ogień, ruch, żywość wschodnia w kolorycie. Takimi nas zna świat, tak nas stylizują i przedrzeźniają obcy, takimi byliśmy w historii, bywamy w życiu”.

Natomiast mnie polskość najbardziej kojarzy się z sejmem i sejmikiem. Już od drugiej połowy XV w. mieliśmy trzy szczeble samorządności: sejm walny, sejmy prowincjonalne, sejmiki ziemskie. Sejmiki były przedsejmowe, posejmowe, elekcyjne, deputackie, kapturowe, generalne, gospodarcze. Udział w sejmach i sejmikach był pracą dla Rzeczpospolitej. Przyzwyczajały one do gadulstwa, dyskusji, sporów, kłótni, partyjniactwa, intryg, korupcji, przemawiania, protestowania, postulowania, uchwalania. Słowo nabrało wartości czynu. Nieraz moc argumentu zastępowano siłą głosu i oręża.

W XVII w. samorząd przekształcił się w nierząd polityczny. W 1671 r. jezuita Walenty Pęski przyznawał, że „Polska nierządem stoi, to jest niezwyczajnym u inszych narodów trybem, nie po cudzoziemsku, nie po francusku, nie po niemiecku etc., ale po naszemu, po polsku, niby też nie po ludzku, ale po niebiesku”. Nierząd miał być więc cnotą! W 1712 r. szwedzki marszałek Magnus Stenbock polskim parlamentem nazwał burzliwe zebranie niezdolne do podjęcia decyzji. Sejm nasz zaczął symbolizować w Europie chaos, anarchię, nieskuteczność, a polska gospodarka – niegospodarność, nieudacznictwo, niechlujstwo.

Józef Piłsudski nie mógł później zrozumieć, dlaczego naród, który odzyskał wreszcie niepodległe państwo, nie potrafi działać w sposób umiarkowany, zorganizowany i zgodny. Z niesmakiem obserwował prywatę, anarchię, demoralizację. W maju 1926 r. mówił do posłów: „Głównymi powodami obecnego stanu rzeczy w Polsce – to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej – były złodziejstwa pozostające bezkarne. Ponad wszystkim zapanował w Polsce interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i zbrodnie. W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu”.

W latach okupacji hitlerowskiej partyjniactwo rodaków niepokoiło Aleksandra Kamińskiego. Wzywał on, mimo przywiązania do własnej partii, do szanowania innych organizacji. Pisał: „Jedną z najprzykrzejszych właściwości życia partyjnego jest jakieś szatańskie otumanienie mózgów, które czyni z ludzi ongiś rycerskich, honorowych i uczciwych – ogłupiałych fanatyków, którzy we wszystkich innych partiach i stronnictwach politycznych, prócz własnego, dostrzegają tylko podłość i zdradę, fałsz, nikczemne intencje, nieudolność i złą wolę – oraz przekonani są, że najstraszniejsze ruiny i klęski spotkać są gotowe ojczyznę z rąk każdego z ich przeciwników politycznych”.

Pod tym względem Trzecia Rzeczpospolita jest (była?) podobna do Pierwszej i Drugiej. W październiku 1993 r. Jan Paweł II, wypowiadając się na temat przyczyn powrotu do władzy komunistów, tłumaczył: „Trochę wynika to z polskiej wady, w pewnym sensie atawistycznej, to znaczy wybujałego indywidualizmu, prowadzącego do rozdrobnienia, podziału polskiej sceny politycznej”.

Portret psychologiczny

Interesujące koncepcje osobowości Polaków przedstawili wybitni psychiatrzy: Eugeniusz Brzezicki, Antoni Kępiński, Kazimierz Dąbrowski. Pierwszy uzupełnił typologię Ernsta Kretschmera, wyróżniając typ skirtotymiczny, występujący najczęściej wśród Polaków, Białorusinów, Ukraińców i Rosjan, rzadziej wśród Francuzów i Włochów, prawie wcale wśród Niemców. Po grecku skirtao znaczy tańczyć, skakać, kołysać, a thymos – duch, temperament. Tego typu osoby charakteryzują: słomiany ogień uczuć (gwałtowny, zmienny, wielokierunkowy, krótkotrwały); życie z gestem i fantazją (próżność, lekkomyślność, indywidualizm, samowola, brawura, odwaga); altruistyczna zwartość, wytrwałość i cierpliwość w trudnych sytuacjach oraz egotyczna beztroska, miękkość, rozklejalność i lekkomyślność w okresach powodzenia.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj