szukaj
Czy obstawać przy tradycyjnej kindersztubie?
Na wpojenie dobrych manier i przyzwoitego zachowania jest tylko jeden sposób: własny wzór. Dziecko przejmuje takie standardy, jakie widzi w domu.

Kindersztuba to wyniesione z domu staranne wychowanie, umiejętność zachowania się w rozmaitych sytuacjach, ogłada. W powszechnym odczuciu słowo to brzmi groźnie i rygorystycznie. Może dlatego, że pochodzi z twardo brzmiącego języka niemieckiego. Może kindersztuba kojarzy się z większą konsekwencją w przestrzeganiu norm? W samym słowie (kinder – dziecko, stub – pokój) kryje się sugestia, że zasady dobrego zachowania wynosi dziecko ze swojego pokoju, który jest symbolem dzieciństwa i domu rodzinnego. W dzieciństwie, to jasne, człowiek najmocniej nasiąka zasadami. Przejmuje takie standardy zachowań, jakie widzi w domu. Być może kiedyś, gdy już będzie dorosłe, niektóre zachowania będzie starało się zmienić. Ale nawyki mają to do siebie, że bardzo trudno je zmieniać. Więc ten dziecięcy pokój jest zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym rozumieniu brzemieniem na całe życie.

Dziecko w swoim ograniczonym świecie nabywa takich zachowań, jakie reprezentują bywalcy tego świata: mama, tata, babcia i dziadek. Uczy się poprzez naśladownictwo. Raczej trudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy ojciec nieprzepuszczający matki w drzwiach będzie opowiadał synowi, że ten powinien otwierać drzwi przed kobietą. Gdyby nawet opowiadał, to owo otwieranie drzwi przez syna nie będzie nawykiem, tylko zachowaniem sporadycznym i uwarunkowanym sytuacyjnie, nastawionym na korzyść. Rodzic nie może uczyć zasad dobrego zachowania teoretycznie, nie stosując ich we własnym życiu.

W sumie zatem nie można właściwie obstawać lub nie obstawać przy tradycyjnej kindersztubie. Można zachowywać się prawidłowo i konsekwentnie wymagać tego od dziecka.

Rygory, oczywiste jeszcze pokolenie wstecz, wyraźnie się rozluźniły. Minęły czasy, gdy dzieci niepytane po prostu się nie odzywały, a w ogóle to bez zaproszenia nie podchodziły do grona dorosłych. Dziś rodzicom zależy raczej na wychowaniu bez kompleksów i zahamowań. I dobrze. Bezstresowe wychowanie otwartego na świat nastolatka jest wykonalne, można się obyć bez represji, rygorów, pasa i sznura od żelazka. Ani słowa, ani kary nie pomogą wiele, jeśli nasze dziecko jest nieuprzejme, agresywne, chamskie. Jeśli siorbie, podpiera się łokciami przy stole, nie ustępuje miejsca starszym, nie mówi dzień dobry sąsiadom, to prawie na pewno dlatego, że tacy bywamy my sami.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj