szukaj
Balgera *****
Adres: Warszawa, ul. Rejtana 14

Między Rakowiecką a Woronicza oraz Puławską a Wołoską istnieje prawdziwe zagłębie gastronomiczne, istny koktajl smaków i zapachów. I wciąż pojawiają się nowe lokale. A każdy inny i na inną kieszeń. Są więc restauracje włoskie, polskie, azjatyckie, francuskie, bałkańskie, portugalskie. Są luksusowe (czytaj snobistyczne, czyli bardzo drogie) i są popularne (czyli relatywnie tanie, choć wcale nie mniej smakowite). My odwiedzamy wszystkie.

Pisaliśmy o tej niewielkiej restauracji z entuzjazmem przed kilku laty. Z przyjemnością stwierdzamy, że nadal jest to jedna z najlepszych włoskich restauracji w Warszawie - a konkurencja w tej dziedzinie jest bardzo duża. Okazuje się bowiem, że kuchnia włoska bardzo odpowiada naszym gustom i to poczynając od pizzy, poprzez różnego rodzaju makarony, aż po wyrafinowane desery. Polubiliśmy oliwę, która jest tej kuchni podstawą i błogosławieństwem w walce z zabójczym cholesterolem, sposób przyrządzania warzyw, co jest po wiekach zwycięstwem królowej Bony, a nawet owoce morza. Balgera ma tylko jedną wadę - wysokie ceny. To jest lokal dla ludzi zamożnych, którzy nie analizują cen potraw.

Wnętrze utrzymane w jasnych, pastelowych kolorach, ładne, wygodne meble, estetyczna zastawa i sztućce, widać dbałość o każdy szczegół. Salki jasne, dużo światła. Zawsze budzi naszą nieufność sztuczne zaciemnianie lokali, jakby chodziło o chęć ukrycia wyglądu podawanych potraw. Spory wybór dań tak pomyślany, aby każdy znalazł to, co lubi. Poza kartą sprawny i kompetentny kelner poleca różne improwizacje z kurek, bo właśnie trafiliśmy na sezon.

W oczekiwaniu na zamówione dania dostaliśmy świeże bułeczki i pikantną, bardzo smaczną oliwę. Pojadając bułeczki czekaliśmy na bruschetti (25 zł), czyli rodzaj grzanek z serem, szynką parmeńską i - co okazało się świetnym pomysłem - kawałeczkiem filetu anchois. Grillowane warzywa (35 zł) okazały się sporą porcją przygotowaną idealnie. Były jędrne, lecz nie za twarde, smażone na świeżej oliwie, nic dodać, nic ująć.

Spaghetti alle vongole (60 zł) miało dużo muszelek i wyrazisty smak. Porcja nieduża, co jest zaletą, bo po zjedzeniu można jeszcze z zainteresowaniem myśleć o daniu głównym. Bardzo oryginalny był również czarny makaron z krewetkami (45 zł). Swoistą orgią smakową była, podawana jako danie główne, zupa z kilkoma gatunkami ryb i krewetkami (70 zł). Delikatna, aromatyczna, można powiedzieć kulinarna przygoda. O połowę tańsza była cienko krojona wątróbka cielęca z zeszkloną cebulą i purée ziemniaczanym.

Na deser, poza świetną kawą, wzięliśmy jedną porcję leśnych owoców zapiekanych w sosie waniliowym ozdobionych kulką lodów (35 zł). Polecamy.

 

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj