Śmiej się z siebie
Komu, co i dlaczego wydaje się zabawne?

Tadeusz Boy-Żeleński wciąż powtarzał, że komizmem zajmowali się często ludzie, którzy nigdy w życiu się nie śmiali. Nas to nie dotyczy.

Może pamiętają państwo występ grupy Monthy Phytona w Los Angeles? Na scenie kilku gości w roboczych drelichach ze śmiertelnie poważnymi minami, jeden – bez cienia uśmiechu na twarzy – prowadzi wykład z katedry: „Tak wcześnie, jak pod koniec XIV w., albo tak późno, jak na początku XIV w., najwcześniejsze formy dowcipu były podzielone na dwie kategorie. Najwcześniejsza forma prostego żartu, który za chwilę zademonstrujemy, polega na wykorzystaniu nieuwagi ofiary”. Tu następuje podstawienie nogi jednemu z demonstrujących, który wali się na estradę jak kłoda.

„Druga forma zachodzi – kontynuuje wykładowca – gdy oboje, ofiara i sprawca, znajdują się w zamkniętym pomieszczeniu. Wiąże się z wykorzystaniem dodatkowych przedmiotów”. Tu – obroty z deską na ramieniu i trup ściele się gęsto.

„Wraz z odkryciem Afryki odkryto nowe bogate źródło dziwacznych zachowań”. Jeden ze statystów wywraca się na skórce od banana w atmosferze śmiertelnej zaiste powagi. „Przejdźmy teraz do rozważenia bardziej wyrafinowanych żartów”. Tu następuje walenie się tortami z kremem na 102 różne sposoby. Tort ląduje na poważnej twarzy akademika na katedrze. Koniec.

Wielu z nas, oglądając powyższy skecz, wręcz skręcało się ze śmiechu. Dlaczego? Ale nie wszyscy. Dlaczego więc nie wszyscy?

Co to jest humor

Humor to sprawa poważna. Z jednej strony – jako samodzielny byt nie istnieje, inaczej na przykład niż gazeta, którą trzymasz w ręku. Z drugiej strony – nie istnieje w znanym nam wszechświecie obiekt, który nie byłby śmieszny. Gdy przypomnimy sobie zasłyszane dowcipy (i te, które uznaliśmy za zabawne i niesmaczne), to okazuje się, że można wszystkich i wszystko obśmiać. Dzieje się tak za sprawą rozbieżności (incongruity), niezgodności, niespójności między tym, czego oczekujemy, a tym, co pojawia w naszym percepcyjnym doświadczeniu.

Do wytworzenia humoru zatem konieczny jest człowiek wyposażony w mózg i to koniecznie z nieuszkodzonym prawym płatem korowym. Jak wykazali za pomocą techniki rezonansu magnetycznego psycholodzy Vinod Goel z Departamentu Psychologii York University w Toronto i Raymond J. Dolan z londyńskiego Instytutu Neurologii, każdy rodzaj żartu (patrz ramka s. 22) wymaga zaangażowania innej ścieżki nerwowej. Pojmowanie dowcipów opartych na grze słów (np. kalamburów) wymaga na przykład aktywacji obszarów nerwowych zaangażowanych w przetwarzanie mowy i jej dźwięków, czyli neuronów lewej półkuli, skoncentrowanych wokół ośrodków mowy.

Wedle Ewy Gierych, psycholożki, na co dzień zajmującej się percepcją humoru, należy wyróżnić dwa odrębne procesy analizy humoru, które zachodzą jednocześnie. Pierwszy to analiza kognitywna (poznawcza), mająca na celu wychwycenie i zrozumienie dowcipu. Drugi mechanizm to uznanie, czyli reakcja emocjonalna.

Cechą charakterystyczną wielu dowcipów jest to, że nas zaskakują. Żeby tak się stało, w naszej głowie musi powstać najpierw pewien schemat sytuacji, ciąg przyczynowo-skutkowy zdarzeń. W analizie kognitywnej wziąć udział muszą: lewy dolny płat czołowy i tylny płat skroniowy, ponieważ rejony te odpowiadają za takie umiejętności, jak: planowanie, przewidywanie konsekwencji działań, kojarzenie sytuacji, kontrola sekwencji zdarzeń i kategoryzacja. W prawej półkuli mózgu (a konkretnie w prawym przednim płacie czołowym) dochodzi do integracji wszystkich informacji przetwarzanych przez różne ośrodki mózgu, czyli w tym właśnie obszarze ważą się losy tego, czy zrozumiemy kontekst i puentę dowcipu, czy też nie.

(Jak zaznacza Ewa Gierych, ludzie z uszkodzonym prawym płatem – mimo że dostrzegają i treść, i kontekst, i puentę – nie są w stanie zrozumieć sensu dowcipu, jak i nie zdają sobie sprawy z tego, że coś jest zabawne).

Kiedy żart jest rzeczywiście zabawny, wówczas odrębne szlaki nerwowe przekazują impulsy do rejonów mózgowia, przetwarzających system nagród, doprowadzając tym samym do powstania przyjemnych emocji. To, że humor jest czymś przyjemnym, wiemy wszyscy. Ale dopiero badacze ze Stanford University dowiedli, że nasza recepcja humoru jest ściśle powiązana z układem reagującym na przyjemności: jedzenie, zdobywanie pieniędzy, seks, piękno (czyli z aktywnością jądra półleżącego).

Abyśmy więc wreszcie mogli się roześmiać, to niezbędne jest pobudzenie – oprócz płatów czołowych mózgu – także obustronnych rejonów kory wyspy (w tylnej części płata skroniowego) i ciała migdałowatego, to jest zespołu jąder podkorowych, odpowiedzialnych za doświadczanie emocji i rozpoznawanie ich u innych ludzi. Natomiast za fizyczną reakcję na humor, między innymi za śmiech, odpowiedzialne są rejony ruchowe kory.

Słowem: para buch, a mózg w ruch. I to cały.

Co i kogo śmieszy

Na początku ubiegłego stulecia Zygmunt Freud dokonał podziału na komizm nietendencyjny i tendencyjny. Pierwszy, którego przykładem są: gra słów, kalambur, polisemia (wieloznaczność), hiperbola i powtórzenia, jest swego rodzaju wyzwaniem dla naszego intelektu i dostarcza nam z tego tytułu satysfakcji.

Natomiast komizm tendencyjny silnie angażuje emocje, bardzo (czasami nawet za bardzo) przekracza granice i penetruje obszary okryte społeczną omertą – zmową milczenia. To dzięki dowcipom tendencyjnym można dawać upust swoim frustracjom, wyrazić w akceptowanej społecznie formie wypierane pragnienia, popędy, a nawet dowartościować się.

„Ilu (freudowskich, klasycznych) psychoanalityków trzeba, żeby wkręcić żarówkę? Dwóch. Jeden wkręca, a drugi trzyma mu penisa... Nie! Matkę!... Tfu, drabinę!”.

Dlaczego po opowiedzeniu na przykład powyższego dowcipu część osób, i to z tego samego kręgu kulturowego, społecznego, o podobnym poziomie wykształcenia, wręcz pęka ze śmiechu, a inni z zażenowaną miną tylko ciężko wzdychają?

Bo odbiór dowcipu jest uzależniony od:

• Kontekstu kulturowego. Film „Alternatywy 4” Stanisława Barei na razie jest kompletnie nie do zrozumienia przez naszych zachodnich przyjaciół, ponieważ obśmiewa – zgodnie ze stwierdzeniem Stefana Kisielewskiego – system, który usiłował rozwiązywać problemy nieznane w żadnym innym ustroju.

• Kontekstu psychologicznego. To, co zaczyna się w jednej głowie, wywołuje rezonans emocjonalny w drugiej i wraca do nadawcy. Czy opowiada dowcip znajomy, czy oglądamy występ estradowy, widać ów rezonans. Mogą go też w nas wzbudzać wytwory artystyczne o ładunku komicznym: filmy, literatura, rysunki satyryczne.

Oczywiście to, czym ludzie usiłują rozśmieszyć innych i z czego się śmieją, zależy od ich poziomu intelektualnego i kulturalnego, co nie znaczy, że ludzie wysokiej kultury nie opowiadają sobie świńskich dowcipów.

Kto się śmieje bardziej i dlaczego

W kwestii poczucia humoru różnimy się między sobą i to bardzo. Są osoby dysponujące prawie boskim darem wymyślania dowcipów ad hoc i umiejętnością ich opowiadania, są i takie, które spalą każdy dowcip. Odróżniamy się również oceną ich zabawności czy choćby łatwością ich zapamiętywania. Bardzo interesująco opisała to Anna Radomska. Specyficzny odbiór humoru zależy od wielu cech indywidualnych (temperamentalno-osobowościowych). Psychologia posługuje się tu kategorią wymiarów, czyli swoistych skal, na których każdy człowiek w pewnym punkcie może się usytuować.

nietolerancja – tolerancja wieloznaczności

W sytuacji kiedy napotykamy tzw. bodźce niejasne, czyli nowe, złożone, możemy zareagować wzrostem poczucia zagrożenia. Jeżeli należymy do tego typu osób, to staramy się nie tylko minimalizować występowanie niejasnych bodźców w naszym otoczeniu, ale mamy również tendencję do grupowania pojęć w kategorie czarno-białe. Powoduje to w rezultacie, że nie tylko trudniej uruchamiamy własne poczucie humoru, ale też szczególnie trudno wywołać u nas salwę śmiechu żartem z kategorii nonsensownych; natomiast jest większe prawdopodobieństwo, że bawić nas będą dowcipy redukujące naszą niepewność.

konserwatyzm – radykalizm (liberalizm)

Wymiar ten bazuje na utworzonej jeszcze w latach 70. dynamicznej teorii konserwatyzmu. Konserwatysta charakteryzuje się przywiązaniem do istniejącego stanu rzeczy – wartości, obyczajów, praw, ustroju politycznego – oraz cechuje go niechętny stosunek do gwałtownych zmian, nowości.

Liberalizm to postawa tolerancji wobec zachowań i poglądów innych ludzi, zgoda na różnorodność i pluralizm. Ta rozbieżność postaw znajduje swoje odbicie w odmiennej percepcji dowcipów, co wykazały badania przeprowadzone w latach 80. Konserwatyści nie przepadają za żartami z kategorii nonsensownych. Odwrotnie jest, rzecz jasna, z liberałami. Wbrew pozorom obie grupy lubią dowcipy o seksie, tyle że liberałowie bardziej absurdalne. Ponadto konserwatyści lubią dowcipy tendencyjne.

miękkość – twardość myślenia

Teraz prosimy o uruchomienie stereotypu twardziela, który ma w nosie ludzkie rozterki egzystencjalne, problemy bytowe, przede wszystkim wierzy w siebie i w swoje kompetencje, jest niezależny, racjonalny i rzeczowy, co mu nie przeszkadza rozglądać się za kobietami. Miękki – całkowite przeciwieństwo twardziela – to ktoś czulszy na ludzkie dole i niedole niż matka Teresa. Takie osoby mają poważną tendencję do litowania się i rozczulania nad sobą, cechuje je chwiejność emocjonalna i brak nie tylko pewności siebie, ale i odporności psychicznej. Lubią one zajmować się teoretyzowaniem, intelektualizowaniem, rozprawianiem o estetyce. Wypisz wymaluj bohaterowie grani przez Woody’ego Allena.

Pytanie: jakie dowcipy bawią twojego szefa? Pewnie praktycznie wszystkie, jak leci: o zdradzanych żonach, pechowych kochankach, niespodziewanych sytuacjach mogących się zdarzyć w burdelu, czyli wszystkie o seksie i to bez zwracania uwagi na jakieś tam „nonsensy”. Im bardziej dowcip jest pieprzny (taki na przykład: „Co jest najważniejsze podczas seksu grupowego? Żeby nie zostać pominiętym”), tym bardziej mu się podoba. Osoba miękka wraz z narastającą pieprznością czerwieni się z zażenowania. Jest trochę tak, że co innego bawi mężczyzn, u których dominuje twarde myślenie, a co innego kobiety z przewagą myślenia miękkiego.

Dla porządku dodajmy, że panowie znacznie częściej optują za komizmem seksualnym, a niewiasty bawi coś raczej emocjonalnie neutralnego i zdecydowanie nietendencyjnego.

poszukiwanie doznań

Jeżeli nie możesz się doczekać filmu pt. „Obcy – następne pokolenie”, uwielbiasz skakać na bungee, przedzierać się przez chaszcze sawanny, pociąga cię nieznane, sam – z własnej nieprzymuszonej woli – zamierzasz rozkręcić działalność gospodarczą, to jesteś właśnie osobą szukającą nowych doznań. W takim przypadku najprawdopodobniej jesteś miłośnikiem Monthy Pytona, czyli preferujesz humor typu nonsensownego.

Co ciekawe, w obszarze poszukiwania doznań panuje całkowite równouprawnienie: zarówno panie jak i panowie, którzy aktywnie poszukują doznań, lubią w takim samym stopniu nie tylko dowcipy absurdalne, ale także te z gatunku tendencyjnych. Interesujące jest też to, że takie osoby mają wyraźną inklinację do odpowiadania uśmiechem w sytuacjach niespodziewanych, zaskakujących, trudnych. Częstsze uśmiechanie się oraz upodobanie do dowcipów absurdalnych staje się zauważalne po 14 roku życia, by dalej narastać do 20 roku życia i na tak wysokim poziomie utrzymuje się do czterdziestki, a potem, niestety, już tylko notuje się niezmienny regres, który stabilizuje się pod koniec piątej dekady życia. Wszelako „Kabaret Starszych Panów” z pamiętnym hitem „Wesołe jest życie staruszka” dowodzi, że można bawić się do końca życia.

neurotyczność – stabilność emocjonalna

Wysoki poziom neurotyczności wiąże się najczęściej z nadwrażliwością, drażliwością, nieumiejętnością stawiania czoła codziennym kłopotom, odczuwaniem bezradności w sytuacjach trudnych, częstym przeżywaniem stanów smutku, depresji, samotności, wrogości, a w stosunku do samego siebie – nadmiernym krytycyzmem i tendencją do zamartwiania się. Takie osoby mają nastawienie do humoru jak jeże, odrzucają dowcipy – i to ze wszystkich kategorii. Osoby o niskim poziomie neurotyczności – stabilne emocjonalnie, spokojne, zrelaksowane, zdolne do zmagania się ze stresem – są skore do żartów, czego sobie i czytelnikom szczerze życzymy.

ekstrawersja – introwersja

O tym, kim jest ekstrawertyk, a kim introwertyk, zapisano już całe tony papieru, więc my tylko przypomnimy, że ten pierwszy jest osobą: towarzyską, chętnie utrzymującą bliskie kontakty, z natury pogodną, często uśmiechającą się. A introwertyków bardziej cechuje brak właśnie takich zachowań niż zachowania przeciwstawne. I znamionuje zwrócenie się do wewnątrz, skłonność do skupiania się na własnych przeżyciach, powściągliwość w wyrażaniu uczuć, brak zainteresowania światem zewnętrznym.

Tak wielka rozbieżność w podejściu do świata musi znaleźć odbicie w sferze humoru. I faktycznie: najważniejsza różnica między ekstrawertykiem i introwertykiem to łatwość reagowania humorem i śmiechem. Ekstrawertycy wprost przepadają za dowcipami seksualnymi oraz humorem agresywnym. Bawią ich dowcipy proste, w których występują osoby, bardziej dowcipy emocjonalne niż intelektualne.

Podsumowując, można stwierdzić, że są dwie grupy osób, które stanowią koszmar każdego kabaretu, jeżeli znajdą się w większości na widowni. Pierwsza z nich charakteryzuje się syndromem negatywnej emocjonalności: wysoka neurotyczność i lęk, obniżony nastrój, niewielka satysfakcja seksualna. Druga grupa odznacza się syndromem miękkości myślenia. Mając taką publiczność, nic tylko usiąść z nią i płakać albo zmienić repertuar i deklamować „Treny” Jana z Czarnolasu.

Czy masz poczucie humoru

O tym, że jesteśmy uznawani za ludzi z poczuciem humoru, przesądza:
• łatwość dostrzegania komizmu,
• poprawność jego rozumienia,
• spontaniczność emocjonalnego nań reagowania,
• skłonność do przedkładania określonego rodzaju humoru.

Zatem poczucie humoru jest złożonym konglomeratem. Czy dlatego mężczyznom udaje się rozbawić kobiety w 71 proc. przypadków, kobietom zaś mężczyzn – w 39 proc.? (To dowcip tendencyjny, oczywiście).

Zdarza się nierzadko, że – wydawałoby się – bardzo śmieszny żart zostaje przez naszego odbiorcę odrzucony i potem patrzy on na nas z kwaśną, zdegustowaną miną. Dzieje się to za sprawą tak zwanego wymiaru awersyjności, czyli jest to kwestia smaku. Rzadko nam się uda rozbawić funkcjonariusza stojącego z radarem na poboczu drogi, podczas rutynowej kontroli drogowej, nawet najprzedniejszym dowcipem o policjancie.

Do wysoce niebezpiecznych obszarów należy problematyka wiary, moralności, uprzedzeń rasowych.

Po co nam to?

Funkcje humoru przedstawiają się następująco:
1. Wskazuje on na wszelką nienaturalność, sztuczność, odstępstwo od normy, patologię; może to dotyczyć wszelkich sfer – od obyczajowej po politykę, przy czym często opowiada o rzeczywistości, z nadmiarem eksponując cechę, którą krytykuje.
2. Może być w zamiarze dydaktyczny – skłaniać do zaprzestania picia, a teściowe do zaprzestania dokuczania zięciom i synowym.
3. Ma znaczenie autoprezentacyjne; ludzie, którzy opowiadają dowcipy, zwykle postrzegani są jako bardziej atrakcyjni, chyba że są one wyjątkowo marnej próby.
4. Może ocieplać (lub oziębiać) relacje; kiedy ludzie się wspólnie śmieją, to ich relacje stają się bliższe, nawet jeśli śmieją się, niestety, z cudzego nieszczęścia i kłopotów.
5. Za pomocą humoru można dokonywać zabiegów perswazyjnych i tłumaczyć na przykład, że lokata jest bez sensu jak woda bez soku malinowego.

autoterapia dowcipem

Czy zatem humor może być autoterapią? („Spotyka się dwóch psychologów: – Witaj, u ciebie wszystko w porządku, a u mnie?”).

Gdy jesteśmy z sobą sam na sam, to śmiejemy się ponoć 30 razy mniej niż w gronie towarzyskim. Zygmunt Freud głosił: poczucie humoru jest najpotężniejszym mechanizmem obronnym. Pozwala na zaoszczędzenie energii psychicznej. Powiedzeniem żartobliwym blokujemy wtargnięcie przykrych emocji.

Trudno mówić o jakiejś szczególnej metodzie terapeutycznej, choć są i tacy, co leczą śmiechem. Już samo to, że nawet bez wewnętrznego przekonania zaczniemy się głośno śmiać, ma dla nas korzystne skutki: pobudza oddychanie, lepiej krąży krew, intensywnie pracują mięśnie przepony i twarzy, a wykonywanie samej czynności śmiechu powoduje, że impulsy płynące z ciała poprawiają stan psychiczny. W końcu trudno się martwić, kiedy wyszczerzysz zęby i będziesz (nawet przez rozum) śmiał się głośno: ha, ha, ha. Zrobiono nawet taki eksperyment, że badani mieli być przez jakiś czas przymusowo, sztucznie uśmiechnięci. Ich samopoczucie było lepsze.

Jednak naukowcy doszli do wniosku, że śmiech i poczucie humoru to dwie zupełnie różne sprawy. Robert R. Provine z Uniwersytetu Maryland, gdy badał ludzi w ich naturalnym otoczeniu, wykazał, że aż 80–90 proc. wybuchów śmiechu następowało po konwencjonalnych zwrotach takich jak „wiem” lub „do zobaczenia później”. Jaak Panksepp, neurolog oraz psycholog na Washington State University, stwierdził, że łaskotane szczury też się śmieją i to ultradźwiękami.

Dlatego humor jest sztuką. Dzięki niemu zyskujemy spojrzenie z dystansem na siebie i na swoje sprawy. Przestajemy własną osobę traktować jako najważniejszą na świecie, do czego my, ludzie epoki sukcesu i konsumeryzmu, mamy poważną tendencję.

Czy jesteś w stanie stanąć przed lustrem i serdecznie pośmiać się z własnej niezwykle szlachetnej osoby? Serdecznie i ciepło, bez sarkazmu? Jeśli tak, to jest to niezbitym dowodem twojego zdrowia psychicznego. Sam wielki mistrz humoru Molier twierdził, że jeśli potrafisz śmiać się z siebie – to najlepszy dowód, że masz poczucie humoru. Żaden neurotyk, a tym bardziej psychotyk, nie jest w stanie tego zrobić – wywołać dystansu do siebie i swoich spraw. Gdyby każdy zaraz po umyciu zębów dokonywał zabiegu higienicznego – kilka ciepło drwiących uśmiechów do lusterka, na świecie byłoby dużo znośniej.

Humor to też optymistyczny sposób tłumaczenia sobie zdarzeń. Nic na to nie poradzimy, że w toku naszej egzystencji przydarzają nam się wydarzenia złe i dobre. Zdaniem Martina Seligmana (czytaj także s. 17) to, jak się czujemy, zależy od naszego myślenia, a dokładnie od sposobu wyjaśniania, interpretacji rzeczywistości. Możemy mieć pesymistyczny lub optymistyczny sposób wyjaśniania. Poczucie humoru sprzyja pozytywnym interpretacjom.

Zapewne można kształcić poczucie humoru, jednak nigdy nie słyszeliśmy, aby ktoś chciał to robić w praktyce. Samokształcenie jest jednak w jakimś stopniu możliwe. Dzięki humorowi możemy skutecznie przewartościować własne doświadczenie i nawet w rzeczach mało przyjemnych dostrzec dobre strony. Może, co prawda, właśnie wyrzucili mnie z pracy, ale dzięki temu mogę poznać przynajmniej stu nowych ludzi próbujących załatwić posadę bez znajomości. O tak! „Humor i cierpliwość to dwa wielbłądy, na których przemierzyć można wszystkie pustynie”.

Polepszenie samooceny jest bez wątpienia dodatkowym bonusem, jaki przynosi poczucie humoru. Dzięki dystansowi i prawdzie o sobie nie obawiamy się utraty fałszywego prestiżu. Jesteśmy bardziej odporni na próżność i pychę. Znamy swoje możliwości i mamy śmiałość je przekraczać, mniej niż ponuracy obawiamy się ryzyka, porażka nie stanowi dla nas końca świata.

Humor wreszcie przywraca właściwą hierarchię spraw. Fasada staje się mniej ważna i nie bronimy jej w imię urażonej miłości własnej. Możemy skupić się na naprawdę ważnych sprawach.

Naprawia ludzkie relacje

Humor – jako się rzekło – ma zbawienny wpływ na ludzkie relacje, o ile nie ma wymiaru agresywnego i prześmiewczego. Każdy z nas lubi ludzi, którzy „na wejściu” zamiast jęczeć, opowiadają zabawne dowcipy. Pozwala zredukować napięcie.

Humor daje możliwość zrewidowania zbyt twardej i sztywnej postawy. Szef może z humorem zwrócić uwagę podwładnemu, zamiast go przykładnie zrugać. Pełen humoru rodzic to lepsze rozwiązanie niż pełen nadmiernej powagi. Humor może funkcjonować jako metafora wychowawcza i często taki komunikat może odnieść lepsze rezultaty niż pełne śmiertelnej powagi kazania. Marny to sprzedawca czy handlowiec, który nie potrafi na poczekaniu opowiedzieć dowcipu, aby poprawić nastrój klienta. Podobnie lekarz nie musi być skazany na śmiertelną powagę.

Humor ma też swoją czarną stronę. Ośmieszyć – jak wspomnieliśmy – można wszystko i wszystkich. Humor może odebrać godność i szacunek. Granica jest cienka, niemniej wyczuwalna.

Generalnie jednak życie bez szczypty humoru jest szare i monotonne. Warto zdobyć się na wysiłek, aby w każdym dniu znaleźć dla niego odrobinę miejsca.

Mamy nadzieję, że nam się to lepiej udało.

 

 

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj