Kuszę, bo taką mam duszę
Masażyk, kawa i ekstra zabawa, czyli dzień z życia operatora erotycznej bramki SMS-owej.

 

 

<szkolna sympatia>: Jestem młoda, a więc kuszę, taką mam już duszę:) Zapraszam Panów na miłe spotkanie, mam fajne mieszkanie. Drodzy Panowie, w tak piękną pogodę umilić dzionek tylko ja Wam mogę. Na samym początku Twej wizyty masażyk, kawa i ekstra zabawa. Czekam na SMS-ki:)))

Jeśli chcesz skontaktować się z tą Użytkowniczką, wyślij SMS o treści: SKF.N52 pod numer 7460 (4zł netto/4,88 zł z VAT za SMS). Ocena: 5, głosów: 22, wyświetleń: 1677 [za: www.seksfotka.pl]

 

 

Ogłoszenia takie jak to można znaleźć na stronach internetowych, w gazetach, nocnych programach telewizyjnych. Wystarczy, że do Magdy, która deklaruje, że lubi seks, wyślesz SMS o treści „seks" lub napiszesz „związek" do Tomka, jeśli tak jak on szukasz stałego związku. Dyżurujący operator wpisuje w wyszukiwarkę hasło z SMS-a, zapoznaje się z panelem rzeczonej Magdy czy Tomka i już po chwili w ich imieniu odpisuje: „Oo, jak fajnie, że ktoś napisał, jestem Magda/Tomek, mam 29 lat i bardzo lubię długi i namiętny seks, ale czasem mam ochotę na ostre, perwersyjne rżnięcie. Powiedz mi, jak masz na imię i ile masz lat?".

 

Takie właśnie wiadomości wysyła się do ludzi, no chyba, że jest to czat dla młodzieży. Wtedy w górnym rogu okna widnieje komunikat BEZ EROTYKI!, mówi 19-letni Michał, który jako operator SMS-owego czata pracuje od dwóch tygodni. Numer do firmy podała mu koleżanka, zadzwonił i od ręki umówił się na spotkanie informacyjne, a potem na trzy godziny próbne. Za dwa tygodnie kończy staż i staje się pełnoprawnym pracownikiem, otrzymującym większe honoraria oraz premie. Zasady są bardzo proste - rozmawiać należy tak, aby klienci wysyłali do ciebie jak najwięcej SMS-ów, nie podaje się natomiast prywatnego numeru. Z mężczyznami można się nawet umówić, z kobietami nie. Są wrażliwsze i bardziej uczuciowe, tłumaczy Michał. Facetów wystawia się regularnie, pisze się „Kochanie, już jadę, tylko złapała mnie policja, przepraszam, poczekasz?", a oni czekają. Czekają i piszą, czasem bardzo dużo. Są tak cierpliwi, bo jeszcze nigdy w życiu żadna dziewczyna, a już szczególnie tak atrakcyjna, nie chciała się z nimi spotkać czy porozmawiać.

 

Twój dzień pracy?

 

Michał: Melduję się wizorowi, on mnie zapisuje i mówi „Usiądź sobie, gdzie chcesz". Wybieram boks z komputerem, loguję się i czekam na SMS-y. Piszę z klientami, w międzyczasie, średnio co dwie godziny, mam kilkunastominutową przerwę na papierosa, zjedzenie czegoś, odpoczynek. Pracuje się minimum osiem godzin, czas leci dość szybko. Przed wyjściem przekazuje historie rozmów kolejnemu operatorowi, wypełniam swoją kartę, podsuwam ją do podpisania wizorowi i kończę pracę.

 

Co jest atrakcyjnego w tym zajęciu? Lubisz je?

 

Właściwie to sam nie wiem, czy je lubię, chyba jeszcze zbyt krótko się tym zajmuję, żeby to stwierdzić. Z jednej strony to łatwa praca - za nicnierobienie masz kupę kasy i kupę śmiechu z tych wszystkich głupich ludzi. Z drugiej strony mam wrażenie, że z każdą chwilą coraz bardziej idiocieję.

 

Całkiem nieźle bawisz się kosztem ludzi, którzy do ciebie piszą?

 

Tych ludzi nikt przecież nie zmusza, żeby do nas pisali. Rozmawiają z kimś, kto tak naprawdę nie istnieje, ale najwyraźniej chyba im to nie przeszkadza. A nawet na pewno. Przykład: Iza, jedna z dziewczyn, które do nas piszą, jest zakochana w Krzyśku, w imieniu którego piszę ja i wielu innych operatorów sieci rozrywkowej. Rozmawia z nim dosłownie o wszystkim, mimo że SMS kosztuje prawie pięć złotych. Zobacz, ona nie prosi go o numer prywatny, tylko loguje się przez czat SMS-owy, gdzie jest tak naprawdę anonimowa - nie wyświetla nam się jej numer - i to jej wyraźnie odpowiada. Bez zobowiązań i odpowiedzialności może pisać wirtualnemu Krzyśkowi, jak bardzo się cieszy, że go poznała, że czuje się szczęśliwa, mogąc z nim pisać. Ja daję ludziom przyjemność, czasem nawet ich uszczęśliwiam.

 

Kto częściej do Was pisze, erotyczni frustraci czy ludzie niekochani i samotni?

 

Klienci najczęściej piszą ze zwykłego seksualnego ciśnienia, czasem, żeby się umówić i spotkać, czasem, żeby, powiedzmy, ulżyć sobie przed telefonem - podczas cyber-seksu czy oglądania wysłanych przez nas zdjęć. Oczywiście zdarzają się też klienci szukający zainteresowania, akceptacji, świadomości, że komuś na nich zależy. Czują się dobrze, pisząc z nami i bardzo często proszą o podanie prywatnego numeru, żeby było taniej. Moim zadaniem jest unikanie tego na wszelkie możliwe sposoby. Jedna kobieta z dwójką dzieci od kilku tygodni narzeka, że nie ma pieniędzy na chleb. Męczy biednego Marcina o ten numer, ale nadal całymi dniami pisze do niego SMS-y po pięć złotych. Zastanówmy się teraz - co ta kobieta ma w głowie? Niedługo nie będzie miała za co żyć, ale to wyłącznie jej wybór.

 

Jesteś pewien? Człowiek niedowartościowany i samotny jest w stanie zakochać się nawet w fikcyjnej postaci.

 

Jestem przekonany, że większość klientów doskonale wie, jak to tak naprawdę wygląda, godzi się na taki układ - przyjemny, bezpieczny i niezobowiązujący. Dany rozmówca po prostu ma w głowie wykreowany obraz osoby, która staje się mu bliska. I to się nie zmienia, mimo że zmieniają się operatorzy przy komputerze. On przecież w wyobraźni nadal rozmawia ze swoją ukochaną, przyjaciółką czy kolegą od seksu.

 

To jakby słowna prostytucja.

 

No widzisz, dla mnie nie. Co innego gdyby jakiś 70-letni facet pisał bezpośrednio do mnie, oglądał moje zdjęcia. Nie czuję, że się sprzedaje, przecież to tylko fikcja.

 

 

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj