szukaj
Przeciek od Kurtyki?
Dziennik „Polska”, nieunikający spraw trudnych, a nawet śmierdzących, ruszył ostatnio tropem wskazanym przez panią Ewę, mieszkankę podkrakowskich Strumian, która jesienią ub.r. zauważyła, że ze znajdującej się po sąsiedzku posesji wystaje rura, a z rury wylewają się nieczystości, psując atmosferę we wsi.
I nie byłoby w tym nic gorszącego, gdyby nie fakt, że zawartość rury oraz towarzyszący jej zapach płynęły prosto z posesji prezesa IPN Janusza Kurtyki.

Nie da się ukryć, że smród ten kładzie się na osobie prezesa Kurtyki głębokim cieniem. Rodzi się pytanie, dlaczego Kurtyka od miesięcy uporczywie zanieczyszcza atmosferę, udając, że to nie on? Dlaczego ukradkiem wylewa na innych nieczystości, zamiast otwarcie powiedzieć, o co mu chodzi i przyznać się, że nie panuje nad swoim szambem?

Wiadomo, że instytucja kierowana przez prezesa Kurtykę od lat próbuje oczyścić życie publiczne. Czyżby prezes korzystał z tej samej metody co u siebie w Strumianach? Opinia publiczna od dawna domyśla się, kto i za pomocą jakich rur wypuszcza przecieki z IPN. Nie jest tajemnicą, że zapaszek szedł od góry, ale do dzisiaj prezes Kurtyka przekonywał, że on sam osobiście jest człowiekiem absolutnie czystym, człowiekiem, któremu brudne metody są obce. Niestety, wygląda na to, że jest inaczej.

Sprawa nieczystości pojawiających się wokół prezesa Kurtyki musi napawać smutkiem. I bez względu na to, jak się skończy, oprócz brzydkiego zapachu pozostanie po niej refleksja, żew tym jednostkowym przypadku lepiej by się stało, żeby panu prezesowi nie udało się zamieść sprawy szamba pod swój dywan.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj