CB - można mówić
Mobilki na kanale 19
Podróżujesz autem. Noc, pusta szosa, wokół cisza, która doskwiera. Nie domyślasz się nawet, że ponad tobą i obok ciebie przelatują głosy. Ktoś kogoś informuje, ktoś udziela rad, ktoś pyta, inny odpowiada – prawdziwy gwar. To CB, radio obywatelskie.

Mobilki, mobilki, jak dróżka na Kielce?

– Czysto i spokojnie, kolego!

– Podziękował. Ty miałeś miśków z suszarką na czterysta szóstym.

– Dzięki, dzięki, kolego. Szerokości, przyczepności. Bajo!

Mobilki to my, kierowcy. Miśki to policjanci ruchu drogowego. Używają suszarek, czyli radarów do pomiaru prędkości. Punkty na mapie to numery dróg i kilometrów. Świat użytkowników CB Radia (patrz s. 103) nie należy do skomplikowanych.

 

Miśki z suszareczką

Język CB nie wymaga wyszukanych form. Obowiązuje wzajemna uprzejmość, stąd dużo serdecznych podziękowań (dzięki, dzięki, podziękował), życzeń szczęścia na dalszą podróż (szerokości, przyczepności), miłych pożegnań (bajo!). W dobrym tonie jest używanie zdrobniałych form. Zabawnie brzmi, kiedy kierowca dużego mobilka (32-tonowa Scania) pieszczotliwie zwraca się do kolegi, jadącego równie potężnym Manem: – Manik, manik. Dzięki za marginesik. Ten z Mana odpowiada: – Nie ma za co, kolego ze skakanki.

Włącza się jadący w przeciwną stronę tir marki Mercedes: – Uważajcie, koledzy, na dwudziestym trzecim krokodylki, a w okolicach trzydziestego misiaczki na hulajnogach. A na wlociku dodatkowo suszareczka.

Kolega z Mana równie uprzejmie: – Podziękował, mercedesik! W twoją stronę miałeś megankę nieoznakowaną z telewizorkiem, trzymała krawaciarza, ale uważaj.

Manik to Man, skakanka – Scania. Marginesik to pobocze, Man ustąpił szybszemu koledze drogi. Obaj dostali szybkie ostrzeżenie o krokodylkach (inspektorach transportu samochodowego) i hulajnogach (policjantach na motocyklach). Zrewanżowali się wiadomością o policyjnym Renault Megane z kamerą i fotoradarem, który zatrzymał do kontroli leasingowaną osobówkę (z kratką wewnątrz).

Zwrotem organizacyjnym jest: kolego/koleżanko. Nigdy: pan/pani. Nie należy wyśmiewać się z innych, podawać fałszywych informacji, używać wulgaryzmów (niektórzy tego nie przestrzegają).

Pasmo wzajemnej pomocy

Głos w eterze: – Mobile, jest kierowca do zabrania.

– Dokąd, kolego? – ktoś pyta.

– Do Włocławka, stoi na dwieście dwunastym, trzeci słupek.

– Dobra, kolego, biorę go.

Potrzebującemu błyskawicznie załatwiono transport. Bo możliwość porozumiewania się w eterze nie jest wykorzystywana wyłącznie do ostrzeżeń przed policją drogową. W gruncie rzeczy CB Radio to nośnik doraźnie ważnych komunikatów (– Koledzy, na dwudziestym ósmym zwężka, trzeba zwolnić; W kierunku Warszawy pomyka karetka na sygnale, zróbcie miejsce; Czterysta pierwszy, siódmy słupek w kierunku Grójca, duży mobilek rozkraczył się na prawym pasie).

Pod Górą Kalwarią kierowców zelektryzowała wiadomość o skradzionym przed chwilą Mercedesie. Czy ktoś coś widział? Tak, kilku użytkowników CB Radia widziało Mercedesa, podali kierunek. Natychmiast właściwa informacja przeniosła się kilkadziesiąt kilometrów dalej (kto usłyszał, przekazywał następnym). Po kilkunastu minutach Mercedesa osaczyły dwa tiry, złodzieja ujęto.

Ksiądz też człowiek

Czasem na drodze bywa nerwowo. Jazda w korku, ktoś komuś zajedzie drogę, ktoś zachowa się wbrew zasadom. Wtedy krew nie woda, kierowca przechodzi na powszechnie zrozumiały język.

– Kolego, k... a twoja m...! Co ty za numery zapier... sz! – początkowe kolego świadczy o wyjątkowo dobrej woli wkurzonego mobilka.

Czasem w takiej sytuacji słychać: – Koledzy, nie rzucać mięsem, ja tu dzieci wiozę.

Zdarzają się niespodzianki. Po jakiejś wyjątkowo agresywnej wymianie uprzejmości nagle odzywa się kibic: – Koledzy mobile! Nie obrażajcie uszu moich. Język plugawy rani duszę. Ja tu ze słowem Bożym jeżdżę.

– To ksiądz też ma CB?

– A coś ty kolego myślał? Ksiądz też człowiek.

Policjant prywatnie

Użytkownicy CB Radia to społeczność ludzi sobie równych. Nie ma znaczenia, czy poruszasz się starym Polonezem czy wypasionym Volvo. Nie ma znaczenia, czy jesteś prezesem wielkiej korporacji czy też korzystasz z zasiłku dla bezrobotnych. Jesteś po prostu kolegą albo mobilkiem. Pewien policjant z drogówki, kiedy po pracy przesiada się do prywatnego Golfa, zakłada na dach antenę i żywo uczestniczy w debacie na falach eteru. Ostrzega: – Mobile, na sto pierwszym misiaki z suszarką! Może strzelać w ciemno, bo na służbie to właśnie on z ręcznym radarem obstawia przeważnie sto pierwszy kilometr. Przed kolegami z pracy ukrywa swoją drugą twarz. – To prywatne hobby – tłumaczy się.

Dla niektórych CB Radio to nie tylko hobby, ale też sposób na biznes. Na Śląsku (między Dąbrową a Sosnowcem) pewien obywatel regularnie ogłasza przez CB, że posiada wyjątkowo tanie niemieckie proszki do prania. Podczas dobijania targu wyjaśnia, że miał sklep, ale splajtował. Teraz wozi proszki w aucie, rano wyjeżdża z domu, wraca wieczorem. Pod Warszawą inny reklamuje agregaty prądotwórcze. W Częstochowie zaś jakiś gość zachęca do korzystania z usług panienek, podaje dokładny adres.

Niejaki pan Kotlarek

Zdarza się, że fale CB wykorzystywane są do wymiany wolnego słowa. Pojawiają się treści polityczne, głównie w postaci opowiadanych dowcipów, najczęściej o braciach Kaczyńskich. Komentowane są poczynania rządu Donalda Tuska. Każdemu dostaje się po równo.

Krąży po Polsce pewien użytkownik CB, który w sprytny sposób nawołuje do nienawiści. Kiedy słyszy w eterze narzekanie na stan dróg, natychmiast uprzejmie informuje, że odpowiedzialny za stan rzeczy jest niejaki Kotlarek, szef Generalnej Dyrekcji Autostrad i Dróg Krajowych. Wprowadza innych w błąd, bo nieszczęsny pan Kotlarek już dawno stracił swój dyrektorski stołek. Kierowcy przeważnie o tym nie wiedzą i używają sobie na Kotlarku, ile wlezie.

Najwięcej dostaje się panu Kotlarkowi wiosną, kiedy drogowcy nie nadążają z łataniem dziur w jezdniach, a także w piątki po południu. Początek każdego weekendu to sceny mrożące krew w żyłach, tłok, harmider. I za to wszystko obwinia się pana Kotlarka.

Rozmowa o Heideggerze

Czasem dochodzi do dysput filozoficznych. Nocą na trasie Częstochowa–Cieszyn miał miejsce następujący dialog. Anonimowy mobilek mniej więcej co minutę pytał przez CB: – Koledzy, szukam oszczędności... Mobile, czy ktoś ma oszczędności? (Chciał tanio odkupić olej napędowy od kogoś, kto jadąc ekonomicznie, zaoszczędził paliwo). Był namolny, a jego komunikaty denerwowały kierowców. Niechęć innych nie zrażała jednak kupca oszczędności, wciąż ponawiał swoją ofertę. Wtedy podróżujący w stronę Cieszyna usłyszeli w swoich głośnikach: – Koledzy, czy dla odmiany ktoś chce porozmawiać o Heideggerze?

– O kim, kolego? – dopytywali zainteresowani.

– O Heideggerze, koledzy. O różnicy między sensem bytu a sensem bycia. O egzystencji autentycznej i nieautentycznej.

I chociaż, jak wynikało z dalszej rozmowy, o filozofie Martinie Heideggerze nikt nie słyszał, to wszyscy zrozumieli aluzję odnoszącą się do chciwego nabywcy oszczędności.

 

Grupa wsparcia

Kilka lat temu kupiłem od kolegi moje pierwsze CB Radio. Od tej pory nie wyobrażam sobie podróży bez radyjka, to jest jak nałóg – mówi Marcin spod Chełma (właściciel Forda Transita). – Dzięki urządzeniu człowiek nigdy nie jest sam. Mam z kim pogadać, kogo spytać. Mnie ostrzegają przed misiakami, a ja ostrzegam innych.

Daniel, który pod Lublinem ma sklep z akcesoriami CB Radia: – Człowiek kupuje sprzęt, bo myśli, że to sposób na policję, ale szybko dowiaduje się, że jest członkiem społeczności drogowej. W gruncie rzeczy radyjko to styl życia.

Psycholog Jolanta Świerczewska zauważa, że użytkownicy CB Radia to nieformalna, chociaż świetnie zorganizowana grupa wsparcia. – Działają na siebie nawzajem jak terapeuci. Ktoś, kto jest nieśmiały, ma kompleksy, boi się odezwać w towarzystwie, tu nabiera odwagi. Czuje się potrzebny innym. Przekazuje informacje i słyszy podziękowania. Nabiera poczucia własnej wartości.

Mojżesz z Piotrkowa

Poczucie społecznej przynależności rodzi się w sytuacji zagrożenia. Zimową nocą potężna śnieżyca sparaliżowała ruch na trasie numer osiem wokół Piotrkowa Trybunalskiego. Doszło do kilku kolizji, rozbite auta zablokowały szosę. Policja, jak to bywa w takich sytuacjach, zajęła się ustalaniem winy uczestników zdarzenia. Zapanował chaos, ktoś histerycznie naciskał na klakson, ktoś przeklinał przez CB, jakaś kobieta płacząc prosiła o pomoc, bo w aucie miała małe dziecko.

I nagle posiadacze CB Radia usłyszeli w swoich głośnikach spokojny męski głos. Najpierw zaapelował o spokój, a kiedy zapadła cisza, poinformował, jak uciec z korka, którędy przejechać przez miasto, gdzie skręcić, jak zawrócić.

Rozładowanie korka trwało kilka godzin i przez cały ten czas nieznany zbawca przesyłał w eter komunikaty. Pytany, kim jest, odpowiadał, że to nieistotne, on tylko pomaga innym. Podobno był to emerytowany policjant z Piotrkowa, który zawsze w podobnych sytuacjach zarywa noce, aby, na podobieństwo Mojżesza przeprowadzającego Żydów przez Morze Czerwone, wyprowadzać kierowców na bezpieczną drogę.

W okolicach kilkunastu miast można liczyć na pomoc właścicieli stacjonarnych stacji CB Radia. Podobnie do społecznika z Piotrkowa czuwają, aby pomagać zagubionym.

Psotnicy szeleszczą

Ale obowiązuje zasada symetrii – w kilku rejonach aktywni są specjaliści od psucia krwi kierowcom. W okolicach Tarnowa wieczorami można usłyszeć złośliwca, który syczy do mikrofonu: –Mysza, mysza, mysza! W rejonie podwarszawskich Janek inny dowcipniś co pewien czas rzuca w eter: – Pysiu, pysiu, pysiu. Podobnie w okolicach Elbląga. Używają szeleszczących dźwięków, bo wiedzą, że to najbardziej denerwuje kierowców. Nie reagują na prośby i groźby. Są anonimowi, psocą w poczuciu pełnej bezkarności.

Ale anonimowość to w gruncie rzeczy największa zaleta komunikowania się przez CB Radio. Mówisz do kogoś, kogo nie znasz. Jesteście kolegami. Jesteście solidarni. Należycie do kręgu wtajemniczonych.
   

 

 

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj