szukaj
Jak się razem zestarzeć
I znów zwyciężyła młodość! - zawołał Jacques Mieses, niemiecki arcymistrz, wyciągając rękę do pokonanego w turnieju szachowym przeciwnika. Miał wówczas 83 lata, a jego przeciwnik 84.

Co rusz w mediach widzimy jakiegoś stulatka, który – jak prof. Saburo Shochi (103 lata) – po raz czwarty planuje udać się w podróż dookoła świata, albo dziarską staruszkę Amalię Cuccioletti z Włoch (102 lata), która po 12 latach procesowania się ze swoim rodzeństwem wygrywa batalię o spadek.

 

Wszyscy chcą dożyć długich lat, choć chyba nikt nie chce być stary. Lecz nie ma innego sposobu na długowieczność jak starzenie się.

Na czym właściwie polega starość? Zdaniem psychologa Ulmana Lindenbergera i neurobiologa Gerda Kempermanna nawet nie to jest istotne, że między 20 a 70 rokiem życia nasze mózgi się kurczą, ani nie to, że liczba naszych komórek nerwowych zmniejsza się (wcale nie tak bardzo, jak przedtem podejrzewano), lecz fakt, że im jesteśmy starsi, tym trudniej przychodzi nam robienie kilku rzeczy jednocześnie. Ot, i problem…

Jerzy Andrzejewski, wybitny polski pisarz, zauważył, że podziwiać można starość drugich, własna jest nieprzyzwoita. Powiada się, że starość Panu Bogu się nie udała. Tymczasem to właśnie ludzie starsi wyprowadzili homo sapiens na ludzi. Cywilizacja przeżyła prawdziwy boom ok. 30 tys. lat temu; w niespotykanej dotąd skali rozkwitły sztuka (pojawiły się rysunki naskalne), symbolika, język, zaczęto zdobić ciała, chować zmarłych wraz z biżuterią. Pojawiło się rolnictwo, a także stratyfikacja społeczna. Wszystko to stało się w momencie, w którym – jak dowiodły tego badania amerykańskich antropologów Rachel Caspari i Sang-Hee Lee – po raz pierwszy w historii osobnicy dojrzali zaczęli dominować w populacji! Konkurujący z homo sapiens neandertalczyk nie wymyślił ani dziadka, ani babci i musiał zniknąć z naszej planety. Dzięki zaistnieniu babci – z punktu widzenia biologii osoby wręcz niepotrzebnej, bo niereprodukcyjnej – stało się możliwe zastępstwo rodziców w opiece nad potomstwem, którzy dzięki temu mieli więcej czasu na zdobywanie pożywienia. I uczłowieczanie się.

Po prostu wybaczaj

Bywa na świecie starzenie pogodne, traktowane jako nowe, atrakcyjne wyzwanie życiowe. Ale często przypomina ono pole bitewne, gdzie bronią jest gderanie, cały arsenał złośliwości, a bitwy toczone są o to, co będziemy oglądać w sobotni wieczór. Od czego zależy, jaka będzie nasza starość? Decydujące znaczenie ma tu jedna ważna umiejętność: umiejętność przebaczania. Sobie i innym. Jak twierdzi Robert A. Emmosa, profesor psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim, umiejętność ta pomaga zmniejszyć negatywne emocje, takie jak gniew i rozgoryczenie.

Jesień życia ludzie zatruwają sobie często nieustannym przeżywaniem niewykorzystanych szans i straconych okazji. Seniorzy zwykle z zapamiętaniem rozprawiają o dawnych dobrych czasach. Skądinąd wiadomo, że nigdy nie było dawnych dobrych czasów. To mit. Szczęśliwie ta skłonność, choć uciążliwa dla bliskich, ma swoje poważne plusy: ludzie, którzy skupiają się na tym, za co są wdzięczni, mają lepsze samopoczucie emocjonalne i pogodniejszy nastrój niż osoby, które koncentrują się na złych lub neutralnych informacjach.

Należy więc wystrzegać się jak ognia goryczy i zgorzknienia, zamknięcia się w przeszłości i skoncentrowania na własnych niemożnościach czy ograniczeniach, które nieuchronnie przynoszą nam kolejne lata. Orville Brim, gerontolog z Chicago, opisuje swego ojca, którego ulubionym zajęciem była pielęgnacja ogrodu: strzyżenie trawnika, sadzenie roślin, przycinanie, podlewanie. Wraz z wiekiem uświadamiał sobie, że ma coraz mniej sił, założył tedy mały ogródek z różami. Gdy osiągnął wiek 103 lat, dbał tylko o jedną jedyną różę, na parapecie okna. Wiele braków wynikających ze starości możemy wyrównać odpowiednim zachowaniem. Dokonywanie wyborów poprzez świadome samoograniczenie się (selekcja, optymalizacja, kompensacja) może być piękną i bardzo skuteczną strategią. Arthur Rubinstein im stawał się starszy, tym mniej sił miał na ćwiczenia, ale za to mocniej się przy nich koncentrował. A podczas koncertów przed szybkimi pasażami świadomie zwalniał, by siłą kontrastu zabrzmiały one jak grane szybciej.

Po prostu bądź

Starość można potraktować optymistycznie przede wszystkim dlatego, że świat nas uwalnia i bardziej niż działanie zaczyna nas pochłaniać bycie, świadome istnienie. Związki z innymi ludźmi w tym kontekście nabierają szczególnego znaczenia. Każda minuta staje się cenna, czas nabiera innego wymiaru. Wszystkie dary, które otrzymaliśmy (przymioty ducha i ciała, cechy charakteru) i od których zależało nasze powodzenie życiowe, tracą na znaczeniu i każdy z nas jest teraz równy w nadawaniu życiu treści i sensu.

Jak wykazali Stacey Wood i Michael Kisley z Uniwersytetu Kolorado – starsi ludzie mają o 30 proc. mniejszą reaktywność na negatywne bodźce i nie dość, że rzadziej doświadczają negatywnych emocji, to i szybciej się z nich otrząsają. A przecież na tajemnicę mądrości składają się, po pierwsze – umiejętności przyswajania negatywnych emocji czy informacji; po drugie – zdolności ich właściwej oceny, i po trzecie – nienadawanie im nadmiernego znaczenia. Oriana Fallaci, jedna z najbardziej znanych dziennikarek, przed śmiercią napisała: „Lubię starość. Cieszę się nią. Głupcami są ci, którzy ją odrzucają, a żeby ją odeprzeć, poddają się liftingom, ubierają jak 20-latki, kręcą na temat wieku. Są głupi i niewdzięczni. W młodości sądziłam, że jestem wolna. Ale nie byłam. Martwiłam się o przyszłość, pozwalałam wpływać na siebie wielu rzeczom i ludziom. Gdy dorosłam, wierzyłam, że jestem wolna. Ale nie byłam. Dziś już się nie boję. Nieżyczliwe sądy nie mają już na mnie wpływu, przyszłość mnie nie martwi. Czemuż miałaby mnie martwić? Już nadeszła. Oswobodzona od próżnych zmartwień, płytkich ambicji, ulotnych chimer, czuję się wolna jak nigdy przedtem. Wolna wolnością pełną, absolutną. Poza tym starość jest piękna, ponieważ starzy rozumieją to, czego jako młodzi, a nawet dojrzali ludzie nie rozumieli. Ponieważ zgromadzone doświadczenia, wiedza, wnioski sprawiają, że wszystko stało się jasne. Niektórzy nazywają to mądrością”.

Nie wszyscy, niestety, myśląc o własnych błędach, stają się lepsi i mądrzejsi, równie spora część pozostaje przemądrzała i poucza wszystkich wokół. Sam wiek nie czyni nikogo mędrcem.

Podobnie jest z konserwatyzmem. Starości go zawdzięczamy – tak właśnie, zawdzięczamy. Niełatwo zmieniamy poglądy, które wykształciliśmy sobie przez cale życie. Poznaliśmy nietrwały czar nowości i jesteśmy wobec nich sceptyczni. Znamy wartość tradycji. Ale, oczywiście, bywa i tak, że ów konserwatyzm przemienia się w zaciekły upór i chęć kurczowego trzymają się starych wyuczonych schematów myślenia oraz postępowania.

Po prostu kochaj

To szczęście nie być na starość samemu, wieczorem pić razem herbatę, rozmawiać o tym, co było, dzielić wspólnie nadzieje i niepokoje. Najważniejszym remedium na piękną starość jest rodzina. Badania mózgu metodą rezonansu magnetycznego wykazują jego podwyższoną aktywność w rejonach związanych z miłością romantyczną, kiedy badanym pokazywać zdjęcia małżonków. Tym starszym – również, co dowodzi, że romantyczna miłość może w małżeństwie trwać nawet długie lata.

Zmieniam się ja i zmieniasz się ty, i nic tego nie zmieni. To jedna z rzeczy, którą małżonkowie powinni zaakceptować dla swojego dobra. Fascynacja urodą przemija najszybciej. Fascynacja erotyczna – z wiekiem – ma nieco mniejsze znaczenie. Jest bardziej świadoma i dojrzała. Mniej burzliwa (zwykle) i bardziej stała.

A więc jesteśmy razem ze sobą już tyle lat. Doceniamy relacje i więzi, jakie mamy obecnie. Znamy swoje wady i zalety, przyzwyczajenia i rytuały. Osadziliśmy się w naszym życiu i dopasowaliśmy do siebie. Nie poszukujemy w sobie nowości, a raczej odkrywamy przyjemność wspólnego bycia razem.

Niektórzy za wszelką cenę chcą zachować pozory wiecznej młodości do końca. Czego nie należy mylić z racjonalnym ćwiczeniem i dbałością o zdrowie oraz ciało, bo to nie do przecenienia w związkach. Oczywiście nie tylko na starość, ale szczególnie wtedy, ponieważ ładnym trzeba być przede wszystkim dla osób bliskich. Sporo z nas robi dokładnie na odwrót, jest zadbana na eksport.

Zdaniem prof. ginekologii Stacy Tessler Lindau, jakość satysfakcji seksualnej nieuchronnie spada w podeszłym wieku, ale okazuje się, że ważniejszym czynnikiem niż wiek jest tu stan zdrowia. Jeśli partnerzy są w dobrej formie, to dla wielu osób przeszkodą w osiąganiu satysfakcji ze swojej seksualności są bariery powstałe w psychice („To już nie dla mnie, nie w moim wieku”). Ale wyniki badań zrealizowanych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Emerytów wskazują, że w grupie osób powyżej 45 roku życia odnotowano w ostatnich latach ogromny wzrost liczby mężczyzn stosujących środki farmakologiczne podnoszące sprawność seksualną oraz kobiet ponownie rozbudzonych seksualnie. Są osoby, które wręcz mówią, że to jest najlepszy czas na te rzeczy. Na podstawie badań TNS OBOP prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, twierdzi, że i w Polsce spora grupa ludzi po pięćdziesiątce nadal ma bardzo romantyczną koncepcję miłości i seksu, w której oba elementy są właściwie nierozłączne.

Z badań Arthura Arona, prof. psychologii społecznej na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Stony Brook, wynika, że dla podtrzymania tego typu związku trzeba zapewnić sobie i partnerce regularne ekscytujące przeżycia, nie tylko przeżycia przyjemne, znane. Czyli, jeżeli co miesiąc chodzicie do kina, to pójdźcie teraz do wesołego miasteczka, a jeśli chadzacie to teatru lub filharmonii, to czyż nie jest teraz najlepszy czas, aby wybrać się na basen lub wziąć lekcje tańca. Parom w kryzysie potrzebna jest wizyta u psychologa, ale tym, które zabija nuda i rutyna, zmiana trybu życia jest jak najbardziej wskazana i to bez względu na wiek.

Jak zauważa Insa Folken z Uniwersytetu Siegen, od wielu lat zajmująca się zjawiskiem późnego rozstania, od połowy lat 70. liczba rozwodów wśród starszych małżonków podwoiła się, a od kilku lat krzywa gwałtownie rośnie. To jednak tylko 10 proc. wszystkich rozwodów. Interesujące jest to, że dwa na trzy pozwy rozwodowe składają kobiety. Dlaczego? Badanym kobietom bardziej zależało na wyjaśnieniu sytuacji, podczas gdy mężczyźni uciekali w świat zapełniony pracą, hobby, przyjaciółmi, przelotnymi romansami.

Po prostu mów

Miłość miłością, niemniej trzeba się jeszcze lubić, a nawet przyjaźnić. Wiedzieć, co czuje żona czy mąż, okazać współczucie, wsparcie i zrozumienie. Znać własne wady i umieć je trzymać w ryzach, aby nie zniszczyły związku. Trzeba umieć rozmawiać, ale też milczeć razem, co wcale nie jest taką prostą umiejętnością.

Przeżyć życie razem to ogromna sztuka, zwłaszcza że każdy rok przynosi nowe wyzwania i trudności. Z drugiej strony to właśnie wspólne pokonywanie trudności i przeciwieństw życiowych najbardziej cementuje związki, podobnie jak wspólne zainteresowania czy zbliżony system wartości. Cała reszta zawiera się w pojęciu inteligencji emocjonalnej. To znajomość własnych emocji, umiejętność radzenia sobie z nimi, empatia. Czy człowiek dojrzały jest bardziej inteligentny emocjonalnie? Zapewne sprzyja temu doświadczenie.

Samotność zabija. Z badań szwedzkich naukowców – cytowanych przez Daniela Golemana w jego książce „Inteligencja emocjonalna”wynika, że samotność jest bardziej toksyczna niż palenie papierosów i picie alkoholu razem wzięte. Gdy jesteś samotny, koncentrujesz się zazwyczaj na własnej osobie: swoich niepokojach, bólu. Prowadzisz sam ze sobą niekończący się monolog, który nie jest zbyt wesoły, ponieważ człowiek ze swojej natury musi być „zorientowany na zewnątrz”, a nadmierna uwaga skierowana do wewnątrz prowadzi często do hipochondrii, depresji. Ta ostatnia – zdaniem dr Violi Valentino z Emory University School of Medicine w Atlancie, której zespół przebadał ponad tysiąc mężczyzn i prawie półtora tysiąca kobiet o średniej wieku 74 lata – w sposób szczególny sprzyja niewydolności serca u starszych kobiet. Starsi ludzie, którzy poddają się stresom i rozpaczy, dwa razy bardziej narażeni są na demencję starczą.

Dlaczego więc mając szczęście być ciągle razem, tak rzadko mówimy: Jak dobrze, że jesteś?

Już Cyceron pisał, że „brzemię lat jest lżejsze dla tego, kto czuje się szanowany i kochany przez młodych”. Naprawdę szczęśliwy może być tylko człowiek otoczony miłością i szacunkiem, który wszystkie zasadnicze życiowe problemy ma już poza sobą i może żyć spokojnie, niezmuszany do codziennej walki i pogoni za sprawami tego świata. Herman Hesse wyraził podobną myśl, mówiąc o starości, że jest równie ważnym i pięknym zadaniem jak bycie młodym, tyle że trzeba się nauczyć być starym.

Są tacy, co twierdzą, że starość jest sprawdzianem i prawdziwym finałem całego życia, a tajemnica leży w zestrojeniu wieku i możliwości, czyli w stylu życia. „Istnieje pewien typ rezygnacji, który sprawia, że twoje życie jakby gaśnie i stajesz się obojętny na wydarzenia. Nie należy pozwalać duszy na płacz, ale zachować ją młodą, świeżą, otwartą na życie i przyszłość. Wielkim przywilejem nas, ludzi, naszym wewnętrznym światłem jest to, że sami możemy decydować o tym, żeby się nie starzeć” – pisał Emmanuel Mounier.

Po prostu pomagaj

Wielką szansą są wnuki. Pomagając w ich wychowaniu, odczuwamy znacznie mniejszą presję, niż wtedy, gdy byliśmy rodzicami. Pierwsi i główni odpowiedzialni to teraz nasze dzieci. Tomasz Mann w „Czarodziejskiej górze” zauważył, że „dzieci i wnuki przypatrują się, ażeby podziwiać, a podziwiają, aby się uczyć i kształcić w sobie to, co drzemie w nich jako odziedziczone cechy”. Babcia jest synonimem bezwarunkowej (mądrej) akceptacji, wsparcia i empatii. Gdyby u każdego z nas nasz wewnętrzny obserwator był rozumiejącą babcią (zamiast karzącym i surowym oskarżycielem), zapewne bylibyśmy dużo szczęśliwsi.

 

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj