szukaj
Biznesy słynnych prezenterów telewizyjnych
Predaktorzy
Na życzenie klientów poprowadzą szkolenia, zajmą się promocją, zorganizują egzotyczną wyprawę. Kto taki? Gwiazdy telewizyjnego dziennikarstwa i najpopularniejsi prezenterzy TV.
Hubert Urbański na planie teleturnieju Milionerzy.
Paweł Ulatowski/Newspix.pl

Hubert Urbański na planie teleturnieju Milionerzy.

[Artykuł ukazał się w POLITYCE w czerwcu 2009 roku]

Krzysztof Ibisz, według rankingów jedna z najbardziej rozpoznawalnych osobowości telewizyjnych, obecnie związany z Polsatem i TV4, zawsze czuł w sobie żyłkę biznesmena. – Na początku lat 90. pracowałem jako aktor w Teatrze Studio. Z pensji ciężko było wyżyć. W teatrze wywieszano repertuar w gablotach. Poszedłem do dyrektora i powiedziałem, że ktoś musi myć te gabloty – więc może ja? Oburzył się: nie wypada, żeby aktor robił takie rzeczy.

Z fuchy w teatrze wyszły nici, ale Ibiszowi wpadł wówczas do głowy pomysł na większy biznes. – Zgłosiliśmy się z kolegą do Belwederu: mamy firmę i chcielibyśmy myć u was okna, zakomunikowaliśmy. Dzięki temu mogę powiedzieć, że pracowałem dla Lecha Wałęsy – myłem okna w jego gabinecie. Potem dostaliśmy też zlecenie z Kancelarii Premiera – 460 okien.

Biznes zlikwidował, gdy został posłem (1991 r.). Potem pochłonęła go kariera telewizyjna. Dziś jest także właścicielem spółki Ibisz Media Group, prowadzącej agencję gwiazd Starnet Media. Organizuje ona imprezy z udziałem prezenterów, aktorów i innych celebrytów. Wkrótce IMG uruchomi także nowy projekt internetowy – prowadzony przez Ibisza teleturniej w sieci. W najbliższych planach jest także wydanie książki jego autorstwa – poświęconej fitnessowi. W telewizji Ibiszowi nikt nie mówi, że może to nie wypada, żeby dziennikarz uczył innych, jak machać nogami.

Do tego, że gwiazdy TV występują w reklamach i prowadzą rozmaite imprezy komercyjne, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Teraz kto żyw zakłada własny biznes. Popularność wynikającą z występowania w TV usiłują zdyskontować już nie tylko aktorzy i celebryci (jak choćby Katarzyna Cichopek, która po sukcesie w „Tańcu z gwiazdami" założyła własną szkołę tańca, czy telewizyjni kucharze Karol Okrasa i Robert Sowa, którzy uruchomili wspólnie Akademię Kulinarną), ale także dziennikarze i prezenterzy.

Znane nazwisko przyciąga

Ostatnio do grona biznesmenów dołączył Tomasz Lis, autor programu „Co z tą Polską?", uznawany przez wielu za ikonę polskiego dziennikarstwa. Wraz Nipunem Guptą – mieszkającym w Polsce od 20 lat hinduskim biznesmenem specjalizującym się w branży telekomunikacyjnej – założył spółkę Glob360. Ma ona prowadzić działalność wydawniczą, produkować i nadawać programy telewizyjne, ale także zajmować się telekomunikacją i prowadzeniem portali internetowych.

Znana z telewizji twarz to kapitał nie do przecenienia. Firma Pink Crow, której udziałowcem i prezesem jest Hieronim Wrona – dziennikarz muzyczny znany przede wszystkim z „Teleexpressu”, pisała w swojej strategii na 2008 r. wprost: „Wykorzystanie potencjału nazwiska prezesa zarządu Hieronima Wrony powinno w istotnym stopniu rozszerzyć bazę klientów spółki". Firma zajmuje się organizacją imprez promocyjnych i integracyjnych, świadczy usługi agencyjne dla muzyków i wydaje nagrania.

W wielu przypadkach znane nazwisko jest największą wartością wnoszoną przez gwiazdę do biznesu. Katarzyna Montgomery, dziennikarka prowadząca w TV4 program „Mała czarna”, współwłaścicielka firmy Republika Kobiet, jako swój wkład do niej wskazała wycenioną na 17,7 tys. zł „specjalistyczną i praktyczną wiedzę na temat zarządzania mediami skierowanymi do kobiet, dogłębną znajomość polskiego rynku mediów oraz sposobów nawiązywania kontaktów branżowych w mediach”. Sąd rejestrowy długo nie chciał zarejestrować firmy – żądał, by wykazała, jaką materialną formę ma wniesiony przez Montgomery aport. Gdy spółka w końcu została zarejestrowana – w krótkim czasie znalazły się dwa fundusze inwestycyjne, które wyłożyły kilka milionów złotych na prowadzony przez nią portal internetowy Republika Kobiet (część poświęcona jest programowi „Mała czarna”).

Również dla firmy Media Artis wniesiony przez jej niegdysiejszego udziałowca Piotra Kraśkę wkład materialny („analogowy telefon komórkowy typu Nokia” o wartości 2 tys. zł) miał drugorzędne znaczenie. W ciągu 4 lat, kiedy nazwisko Kraśki było na liście wspólników i członków zarządu tej spółki, jej przychody z produkcji książek i produkcji telewizyjnej sięgnęły 6 mln zł. Po jego odejściu firma wpadła w kłopoty finansowe.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj