Batalia zdrowotna w USA
Reforma i pro forma
220 do 215 – większością zaledwie trzech głosów przeszła w Izbie Reprezentantów USA tzw. ustawa zdrowotna Baracka Obamy.

Kompleksowa reforma ubezpieczeń zdrowotnych, której projekt zatwierdziła w piątek izba niższa amerykańskiego parlamentu, przewiduje objęcie opieką wszystkich Amerykanów i powołanie państwowego ubezpieczyciela, który ma wymóc konkurencję cenową na prywatnym i drogim rynku ubezpieczeń zdrowotnych w Ameryce. Zwolennicy prezydenta odtrąbili wielki sukces, ale to dopiero pierwsza bitwa w długiej wojnie o najbardziej wyczekiwaną reformę Obamy, której los przesądzi o jego reelekcji. Demokratów czeka teraz znacznie trudniejsza batalia w Senacie.

Inaczej niż w Polsce, w Stanach izba wyższa parlamentu pracuje równolegle nad własną ustawą – w połowie października senacka komisja finansów publicznych przyjęła projekt reformy bez państwowego ubezpieczyciela i nad tym dokumentem, a także nad wcześniejszym projektem komisji zdrowia, będzie teraz debatował cały Senat. W Kongresie nie ma dyscypliny partyjnej (w Izbie Reprezentantów przeciw reformie głosowało 39 demokratów), a w Senacie większość absolutna partii rządzącej wynosi zaledwie jeden głos. Jeśli nie uda się jej osiągnąć albo utrzymać poparcia jedynej republikanki, która poparła projekt komisji finansów, konieczne będą ustępstwa na rzecz opozycji, która może zagrozić proceduralnym wetem.

Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa z Senatu wyjdzie więc bardzo rozwodniona reforma, która trzeba będzie uzgodnić z projektem Izby Reprezentantów. Tak naprawdę od zręczności demokratów na tym końcowym etapie zależy to, czy Obama dostanie do podpisu prawdziwą reformę, którą będzie mógł z dumą pokazać 47 mln Amerykanów bez ubezpieczenia, czy też ustawę pro forma, z której republikanie uczynią symbol własnego zwycięstwa, a demokraci dowód słabości prezydenta-marzyciela w starciu z realną polityką.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj