Czego Obama nie wiedział o Ameryce?
Odwrócony
Rok temu Ameryce narodził się zbawiciel. Dziś kult Baracka Obamy osłabł, a rodacy coraz częściej widzą w nim przybysza z innej planety. Pozbawionego emocji mózgowca.
Wyborcy są rozczarowani
kencf0618/Flickr CC by SA

Wyborcy są rozczarowani

Kiedy Barack Obama prawie rok temu obejmował władzę, dla wielu Amerykanów był kimś w rodzaju półboga, zdolnego w nadprzyrodzony sposób poradzić sobie z nawałem problemów, jakie spadły na kraj. Zawrotna kariera nieznanego do niedawna senatora z Chicago, przejmującego mówcy, któremu mimo potknięć wszystko się udawało i który jako pierwszy Afroamerykanin zamieszkał w Białym Domu, zdawała się przeczyć prawom politycznej fizyki, zwiastować nową epokę. Jako prezydent Obama okazał się – jak piszą dziś amerykańscy komentatorzy – śmiertelny i nie czyni cudów. Objawił się też swoim rodakom z nowej, nieznanej strony.

Ogromne oczekiwania wobec Obamy wiązały się ze szczególnym momentem jego wyborczego zwycięstwa. Ameryka wpadła akurat w najgłębszy kryzys gospodarczy od czasów Wielkiej Depresji, miliony ludzi zbiedniały z dnia na dzień, kraj prowadził dwie wojny i pogłębiało się poczucie jego słabnącej pozycji na świecie. Portret pierwszego czarnego prezydenta widziano już na Górze Rush-more, obok gigantów historii USA. Miał być nowym Lincolnem, który doprowadzi do końca proces rasowego pojednania, a może nawet zasypie podziały ideowe na Amerykę „niebieską” i „czerwoną”, co zapowiadał w kampanii.

Latynosi pokładali w nim nadzieję na otwarcie granic i legalizację indocumentados.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną