szukaj
Wskazówki męskości
Ferrari na nadgarstku
Nikt ich nie potrzebuje. A jednak nawet w czasie recesji kolorowe magazyny pełne są reklam efektownych zegarków. Kto to kupuje?
Od kiedy się okazało, że prezydent Obama nosi zegarek Jorg Gray 6500, w Stanach Zjednoczonych wykupiono miliony jego egzemplarzy
materiały prasowe

Od kiedy się okazało, że prezydent Obama nosi zegarek Jorg Gray 6500, w Stanach Zjednoczonych wykupiono miliony jego egzemplarzy

Artykuł pochodzi z 01/2010. numeru FORUM.
Forum

Artykuł pochodzi z 01/2010. numeru FORUM.

Zwyczajny, niedrogi zegarek stosunkowo nieznanego producenta rozszedł się w milionach egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych, a podobny sukces czeka go w Wielkiej Brytanii. Nie ma to nic wspólnego z wyrafinowanym designem czy wielką kampanią marketingową. Chodzi o to, że to czasomierz, który upodobał sobie prezydent USA. Model Jorg Gray 6500, pierwotnie zaprojektowany dla pracowników Secret Service, był urodzinowym prezentem dla Baracka Obamy od jednego z członków jego ochrony.

Reklama

Kiedy ten wart 260 funtów model – dyskretnie pojawiający się na nadgarstku Obamy, gdy odbierał nominację demokratów na kandydata do prezydentury podczas konwencji w Denver, w czasie jego zwycięskiego przemówienia w Chicago, w dniu inauguracji i podczas szczytu G20 w Londynie – został zidentyfikowany przez Jeffa Steina, prawnika z Atlanty i zarazem hobbystę chronometrii, komercyjny sukces był pewny. Nie z powodu zalet samego zegarka, który działa na baterię i nie oferuje wiele ponad pokazywanie czasu i funkcję stopera, ale z powodu skojarzenia. Posiadanie Jorg Gray 6500 zapewnia miejsce w jednym klubie z najpotężniejszym człowiekiem świata; a mężczyźni lubią do takich klubów należeć.

Kwarcowa rewolucja

Zegarki to dziś wielki biznes, w ostatnich pięciu latach branża przeżywała nadzwyczajny rozwój. Eksport szwajcarskich zegarków zwiększył się na przykład z 2,5 mld funtów w roku 1986 do 10 mld w 2008. I to pomimo, że podstawowa funkcja zegarka – podawanie czasu – właściwie straciła znaczenie z powodu wynalezienia komórek.

Po co więc nadal je kupujemy? Czemu przywódcy wciąż wręczają zegarki swoim gospodarzom podczas wizyt państwowych? Dlaczego Bernie Madoff miał 17 Roleksów i 7 Cartierów? Z jakiego powodu przedmiotami najpowszechniej kradzionymi znanym piłkarzom nie są sportowe samochody, ale zegarki? Czemu strony pism dla mężczyzn, takich jak „Esquire”, albo publikacji w rodzaju „Spectatora” i „New Yorkera” zdobią błyszczące zdjęcia reklamowe najbardziej znanych celebrytów z zegarkami kosztującymi wiele tysięcy funtów za sztukę? Nie tak dawno temu ojcowie wręczali nam pozłacane zegarki na 21 urodziny i na tym się kończyło. Nikomu nie przychodziło do głowy, że mógłby potrzebować kolejnych zanim stuknie mu trzydziestka. A już na pewno nie przechodziło mu przez myśl, że kiedy skończy 40 lat, może z wdzięcznością przyjąć pudełeczko z wyłożonymi filcem przegródkami, w których będzie mógł trzymać swoją „kolekcję” zegarków.

To, że mężczyźni wciąż kupują i cenią sobie wysokiej jakości czasomierze, jest wielkim pocieszeniem dla branży, która w początku lat 70. sądziła – proszę wybaczyć ten kalambur – że wybiła jej godzina. Wynalazek zegarka kwarcowego w 1967 roku mógł zostać w pierwszej chwili powitany jako wielkie osiągnięcie technologiczne, ale nie minęło wiele czasu i zaczęto go również uważać za największe wyzwanie dla tradycyjnego czasomierza od czasu, gdy zegarki na rękę upowszechniły się w końcu I wojny światowej. To, że tani casio był przedmiotem pożądania każdego młodego modnisia, w połączeniu z gospodarczą depresją, w jakiej świat znalazł się w latach 70., zwiastowało katastrofę.

W połowie lat 80. kilku energicznych i pomysłowych przedstawicieli branży wystąpiło z filozofią projektowania i programem marketingowym, który cofnął cały przemysł znad przepaści. Ci pionierzy współczesnej chronometrii postanowili, że zegarki nie będą po prostu odmierzały czasu, ale staną się malutkimi arcydziełami i popisem najwyższego kunsztu, będą reprezentować tradycję, zawrą w sobie technologię i otworzą się na innowacje. Miały stać się odpowiednikami garnituru z londyńskiej Savile Row, sportowego auta ferrari, ekskluzywnego klubu z dzielnicy Mayfair i pojazdu kosmicznego NASA, tak zgrabnie zapakowanymi razem, że można je nosić na nadgarstku.

Zegarki mogą kojarzyć się ze sportem, niebezpieczeństwem i przygodą. Na przykład kiedy 25 lat temu Tag Heu er podpisał umowę z teamem McLarena w Formule 1, jego czasomierze nagle zostały powiązane z jednym z najbardziej prestiżowych, wysokooktanowych sportów świata. Któż nie chciałby mieć w tym małego udziału – nawet jeśli jego własne Grand Prix Monako to tylko 15-minutowa podróż do pracy metrem?

Technologia nie zadała zegarkom śmiertelnego ciosu, mężczyźni posiadają teraz komórki oprócz, a nie zamiast, czasomierzy. Zegarki należą do nielicznych przedmiotów, co do których można wierzyć, że pokazują prawdziwy charakter właściciela, sygnalizują przynależność do określonego klubu – czy jest to Audemars Piguet, czy Swatch – i pozwalają na odrobinę ekstrawagancji bez ściągania na siebie krytyki. Zegarki to jedyna dopuszczalna forma męskiej biżuterii: bransoletki mogą budzić wątpliwości, sygnety mogą być podejrzane, kolczyki – nie do zaakceptowania, a złote łańcuchy – śmieszne. Jednak Rolex albo Jaeger Lecoultre, czy to złoty, czy platynowy, czy też z nierdzewnej stali, jest powszechnie akceptowany.

Innym przedmiotem, którego mężczyźni tradycyjnie używają by się popisać, jest samochód. Jednak szpanerskie wozy stają się coraz mniej popularne: są drogie, podejrzane z punktu widzenia ekologii, ale mają też jeszcze jeden poważny minus w porównaniu z zegarkami: parkuje się je w garażu, zamiast wystawiać na pokaz tam, gdzie wszyscy mogą je zobaczyć. Zegarek to porsche, które można wziąć ze sobą na spotkanie – a planeta nie ucierpi z tego powodu.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj