Nowy front walki z terrorem?
Teraz Jemen
Od Bożego Narodzenia zaczynamy się zastanawiać, czy Jemen będzie drugim Afganistanem.

25 grudnia miał popsuć święta Amerykanom i ośmieszyć amerykański system antyterrorystyczny. Takie zadanie dostał młody terrorysta, któremu udało się wejść do samolotu ze środkami do jego zniszczenia. Nie udało mu się na szczęście dla prawie 300 pasażerów ich skutecznie odpalić.

Do próby zamachu jako pierwsza przyznała się w Internecie sekcja Al Kaidy na Półwyspie Arabskim. To ona miała szkolić zamachowca i wysłać go z morderczą misją samolotową.

Wspominając o tym, prezydent Obama przypomniał światu o Jemenie jako kolejnym zagrożeniu dla regionu i Zachodu. Jemen może stać się nowym Afganistanem, a przypomina już Somalię. W Jemenie nie ma pracy, nie ma wody (znaczna część idzie na uprawę bogatego w amfetaminę khatu), nie ma regularnych dostaw prądu. Są za to – mimo złóż ropy - bieda, skłócone plemiona, skorumpowane i nieudolne rządy i prezydent autokrata lawirujący od dziesięcioleci między Zachodem a frakcjami świata islamu. Taki „skurczybyk, ale nasz”, jak powiedzieliby Amerykanie, którzy udzielali i udzielają Jemenowi pomocy wojskowej i wywiadowczej w zwalczaniu coraz silniejszej obecności Al Kaidy.

Al Kaida słabnąc w Iraku i Arabii Saudyjskiej, przenosi się na północ Jemenu, gdzie zawsze znajdą się ochotnicy gotowi jej pomóc. Jedni dla pieniędzy na życie i rodzinę, drudzy w imię dżihadu, świętej wojny za islam i Allaha, rozumianej dosłownie, fundamentalistycznie.

Jemen spełnia więc podstawowe warunki, by Al Kaida czy inne powiązane z nią lub niepowiązane organizacje islamizmu terrorystycznego tam się zagnieździły jeszcze mocniej. Ostatnie wydarzenia pokazują, że Zachód bierze ten czarny scenariusz coraz poważniej.

Już trzy ambasady: amerykańska, brytyjska i francuska, zawiesiły urzędowanie po pogróżkach terrorystów. Nastawienie zwykłych Jemeńczyków do Amerykanów jest złe. Każda akcja antyterrorystyczna z udziałem zachodnich sił specjalnych kończąca się przypadkowymi ofiarami cywilnymi wśród kobiet i dzieci te antyamerykańskie i antyzachodnie nastroje pogorsza.

Zachód  nie może jednak odpuścić sobie Jemenu, bo ma na głowie Afganistan i Pakistan, Irak, Hamas i Iran. Ale jak długo będzie w stanie, a chodzi przede wszystkim o możliwości USA, prowadzić na tych wszystkich frontach skuteczną, to znaczy nie tylko militarną, ale i ekonomiczną, kampanię prewencji przed przerzutami Al Kaidy? Już sam fakt, że takie pytania wracają osiem lat po rozbiciu afgańskich talibów i przegnaniu Osamy z Afganistanu, nie jest tytułem do optymizmu.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj