Koniec korridy?
Krew z byka nie posika
W Polsce parytety dla kobiet, w Katalonii życie dla byków. Dzięki inicjatywie obywatelskiej tamtejszy parlament rozpoczął prace nad ustawą o zakazie korridy.
Manuel González Olaechea y Franco/Wikipedia

Barceloński plac korrid La Monumental to zabytkowa budowla w stylu mozarabskim, piękne ceramiczne kopuły z daleka mogłyby uchodzić za meczet. Wrażenie harmonii ulatnia się, gdy podejdziemy bliżej: mury oblane kilkoma warstwami czerwonej farby, wszechobecne napisy Asesinos! (zabójcy), graffiti z katalońskimi flagami. – Nie wiem, co się tu wyprawia, bo kiedy odbywają się korridy, zamykam kiosk i idę do domu – mówi Jordi Giralt, właściciel pobliskiego kiosku z gazetami. – My, Katalończycy, nie przepadamy za walkami byków. Od kwietnia do września na arenie La Monumental ginie co niedzielę średnio sześć byków, ponad sto w każdym sezonie.

Możliwe, że następny już się nie rozpocznie. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia kataloński parlament przegłosował rozpoczęcie prac nad ustawą zakazującą walk byków. Impulsem była inicjatywa obywatelska obrońców praw zwierząt, skupionych w Platformie Prou (po katalońsku: dość), którą poparło 180 tys. osób, trzy razy więcej, niż wymagają tego przepisy. – To druga co do wielkości liczba podpisów, jaką zebrano kiedykolwiek w Katalonii – mówi Alejandra García, rzeczniczka Platformy. – Dzień w dzień pracowało na to ponad 900 wolontariuszy. Więcej podpisów miał jedynie wniosek o stworzenie katalońskich reprezentacji narodowych w sporcie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną