Nowa doktryna obronna Indii
Groteska strategii
Nowa doktryna obronna Indii została dopiero ogłoszona przez gen. AS Lambę, o czym donosi „Pakistan Daily”. Ta nowa doktryna ma polegać na przygotowaniu do obrony przeciwko Pakistanowi i Chinom. Jej nowość polega zapewne na tym, że poprzednie doktryny wojenne Indii brały pod uwagę jako głównego przeciwnika Islandię i Nową Zelandię.

Kraj taki jak Indie, który ma obok siebie swoją część etniczną i kulturową, czyli Pakistan, i który z tą częścią jest przez ostatnie sześćdziesiąt lat w stanie wojny, czego dowodem - linia przerwania ognia, nie może mieć w odniesieniu do swego sąsiada nowej doktryny obronnej, ponieważ ma starą. Chyba, że idzie o zastosowanie broni jądrowej, ale póki co nie wchodzi to w grę, bo ani Indie ani Pakistan nie mają takich środków przenoszenia głowic, żeby po ataku wstępnym zadać drugie, karne, śmiertelne uderzenie.  Co się tyczy Chin, to są one jedną z dwóch największych potęg azjatyckich, być może w przyszłości i światową. Dwie najstarsze arogancje i megalomanie świata, Chiny i Indie, poradzą sobie ze sobą, bez nieszczęścia dla świata. To jedyne dwa kraje na świecie, które mogą wchłonąć skutki każdej katastrofy z nuklearną włącznie. Stany Zjednoczone tego nie potrafią. To że Chiny i Indie mogą siebie nawzajem zniszczyć, jest wystarczającym czynnikiem odstraszania.

Jeżeli gen. Lamba chce zreformować doktrynę dotyczącą Chin, to powinien wiedzieć, że w historii pięciu tysięcy lat doszło tylko do dwóch wojen indyjsko-chińskich. Pierwsza - dwa i pół tysiąca lat temu, wywołana przez cesarza Kaniszkę (Turkmena) skończyła się katastrofą, bo poprowadził on słonie indyjskie przez Himalaje do Chin, gdzie jego żołnierze po mordędze wyprawy  byli już prawie nieżywi. Druga wojna to krótka wojna chińsko-indyjska, w czasach Jawaharlala Nehru, podczas której zginęło pięciu ludzi, co jak na miliardowe społeczeństwa nie jest liczbą, która buduje pomniki bohaterom wojny.

Dzisiejsze relacje między Chinami i Indiami są tej natury, że wielkie społeczności, wielkie kultury, wielkie potęgi gospodarcze stoją do siebie plecami. O tyle jest im wygodnie, że oddzielają je Himalaje. Chiny dysponują potęgą rakietową i nuklearną, która może zniszczyć Indie w ciągu kilkunastu minut, ponieważ Indie nie mają tarczy antyrakietowej. Indie mają środki przenoszenia, ale o zasięgu, który dotyczy Pakistanu. Jeżeli gen. AS Lamba mówi, a wśród oficerów indyjskich nie ma zwyczaju mówić głupstwa, o nowej doktrynie, to znaczy, że jest nie na swoim miejscu. Nie zwycięży na dwóch frontach jednocześnie, ani Pakistanu, ani Chin, ale przejdzie do Księgi Guinnessa, jako „strateg”, który na liście mędrców znalazłby się na pewno nie na jej początku.     

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj