szukaj
W Afganistanie znów zawrzało
Talibowie wcięli się…
Prezydent Afganistanu Hamid Karzai miał dziś, w poniedziałek 18 stycznia, zaprzysiąc nowy rząd. Uroczystość uprzedzili talibowie.

W godzinach porannego szczytu zaatakowali jednocześnie południowe wejście do pałacu prezydenckiego, a także ministerstwa: finansów, sprawiedliwości i górnictwa oraz siedzibę banku centralnego.

Atak szedł od strony zatłoczonego bazaru i centrum handlowego Foreshgah Buzerg. W chwilę później bojownik-samobójca wysadził się w powietrze w pobliżu wejścia do kina, też w pobliżu budynków rządowych, w samym centrum Kabulu. Skoordynowana akcja talibów poprzedzona została atakami rakietowymi. Jedna z nich uderzyła w niewielki teren między ministerstwem obrony a pałacem prezydenckim. Pałac nie został wzięty. Prezydenckie siły bezpieczeństwa ochroniły budynek. Nad centrum miasta pojawił się rój helikopterów afgańskich i amerykańskich. W mieście słychać strzelaninę z broni automatycznej, ale w tym mieście słychać strzelaninę z broni automatycznej od grudnia 1979, kiedy do Afganistanu wkroczył „ograniczony kontyngent” Leonida Breżniewa, któremu nikt nie powiedział, że zdaniem Marksa najbardziej niebezpieczną dla armii regularnej jest partyzantka środkowoazjatycka.

Prezydent Karzai potępił atak na centrum rządowe w Kabulu i oświadczył, że siły bezpieczeństwa Afganistanu sprawują kontrolę nad miastem, a zwłaszcza rejonem zaatakowanym przez Talibów. Można dodać z sarkazmem, że siły te od zawsze sprawują kontrolę, a ataki, mimo kontroli, to tylko wojenny rekonesans. Rzecznik talibów Zabihullah Mujahid skłamał natomiast twierdząc, że ataku dokonało 20 bojowników, którzy zostali specjalnie w tym celu wysłani do Kabulu. Otóż talibów nie trzeba wysyłać do Kabulu, bo oni tam są. Jeden brat walczy w partyzantce, drugi w wojsku. Na wszelki wypadek, bo nie wiadomo, kto w finale tej wojny będzie górą.

Atak na pałac prezydencki miał niewątpliwie ośmieszyć, poza Karzaiem, także Amerykanów, bo powzięli decyzję o wysłaniu do Afganistanu dodatkowych 37 tys. żołnierzy. Siły NATO mogły zakładać, że w zimie będzie spokój, bo temperatury spadają w Afganistanie w wysokich górach nawet do minus 40 stopni Celsjusza. Ale w Kabulu jest cieplej, bo miasto to leży na wysokości „tylko” 2500 m n.p.m. I temperatura jest tam teraz humanitarna – minus 10 st. C. Nawiasem mówiąc, mimo spokoju i mrozu, w styczniu tego roku zginęło w Afganistanie już 14 żołnierzy USA.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj