Rząd w Berlinie poszedł na ustępstwa
Triumf Steinbach
Miesiąc temu przewodnicząca Związku Wypędzonych (BdV) przedstawiła rządowi Niemiec listę warunków, pod którymi byłaby gotowa rezygnować z ubiegania się o miejsce w radzie fundacji Ucieczka-Wypędzenie-Pojednanie. Po trzech tygodniach negocjacji z koalicją rządzącą w Bundestagu Erika Steinbach osiągnęła niemal wszystko.

Liczba przedstawicieli BdV w radzie wzrośnie z trzech do sześciu, jej członków nie będzie już zatwierdzał rząd federalny tylko parlament, a powierzchnia ekspozycyjna przyszłego centrum dokumentacyjnego wzrośnie o połowę – taki kompromis ogłosili w czwartek popołudniu szefowie frakcji CDU/CSU i FDP. Ustalenia potwierdziła też sama Steinbach, zapowiadając, że jeśli rząd je zaakceptuje, definitywnie zrezygnuje z ubiegania się o miejsce w radzie fundacji poświęconej wypędzeniom.

Jeszcze w styczniu listę żądań Steinbach uważano za wygórowaną. Wskazywano m.in., że rząd Angeli Merkel nie odstąpi od weta wobec kandydatur do rady. Tutaj szefowa BdV osiągnęła największe zwycięstwo – przeniesienie prawa do zatwierdzania członków rady fundacji z rządu na  Bundestag oznacza de facto zniesienie wymogu jednomyślności, który obowiązywał w rządzie i umożliwiał wetowanie nominacji przed pojedynczego ministra. To dzięki temu szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle mógł w listopadzie zablokować wejście Steinbach do rady. Podobnie z reprezentacją BdV w radzie – jeszcze w styczniu mówiono o zwiększeniu jej najdalej do pięciu osób, ostatecznie Związek dostał sześć miejsc. Dla równowagi całą radę powiększono z 13 do 21 osób, ale nawet tak rozwodniony udział głosów BdV będzie wyższy niż dotychczas.

Skąd tak wysoka cena za odejście Steinbach? Po pierwsze koalicja rządowa w Berlinie chciała jak najszybciej zakończyć dwumiesięczny spór, a jedynym warunkiem brzegowym była rezygnacja szefowej BdV. Po drugie notowania FDP w sondażach gwałtownie słabną, a wraz z nimi pozycja Westerwellego w koalicji i własnej partii – wielu liberałów uznało, że poszedł za daleko, obiecując w Warszawie, że nie dopuści do wejścia Steinbach do rady. Po trzecie Angela Merkel chce wyjść na przeciw konserwatywnemu skrzydłu CDU i bawarskiej CSU, które stanęły po stronie szefowej Związku Wypędzonych, grożąc rozłamem w chadecji. W Berlinie wszyscy są więc zadowoleni. Powodów do radości nie ma tylko rząd w Warszawie – Erika Steinbach nie wejdzie do władz fundacji poświęconej wypędzeniom, ale znacząco zwiększyła w niej swoje wpływy.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj