Czy ambasada jest właściwym adresem?
Korespondencja prezydenta
Wierzę, że pan prezydent RP, Lech Kaczyński, żadnego listu ws. uroczystości w Katyniu do ambasadora Rosji w Warszawie nie napisał. Korespondencja została zapewne zainicjowana przez niekompetentnych urzędników z pałacu prezydenckiego.

Podstawową formą korespondencji między dwiema głowami państw są listy uwierzytelniające, które wystawia prezydent dla swego ambasadora. Jeżeli państwo funkcjonuje normalnie to ambasador jest przedstawicielem głowy państwa, ale działa w imieniu szefa rządu, ministrów, a w odpowiednich proporcjach także opozycji i wszelkich sił politycznych swego kraju.

Prezydent nie kontaktuje się z przedstawicielami innych krajów, niższych rangą, niż jego odpowiednik, za pomocą listów. Może przyjąć premiera przebywającego z oficjalna wizytą, ale nie komentuje zasadności tej wizyty, jak to się zdarzyło po uroczystościach na Westerplatte. Przyjmuje ambasadorów z okazji świąt państwowych i Nowego Roku, ale ma to charakter ceremonialny, do spraw roboczych nie włącza się, chyba że jest jednocześnie szefem rządu, jak w USA lub zwierzchnikiem szefa rządu, jak we Francji. O tym, żeby jakiś prezydent wystosował list do ambasadora obcego państwa na swoim własnym terytorium, protokół dyplomatyczny nie słyszał. To jakieś horrendum z czasów najdawniejszego PRL (Bolesław Bierut uważał ambasadora ZSRR za ważniejszego albo równego sobie, ale Gierek już nie).

Komunikacja dyplomatyczna ustanowiona została uniwersalnie po to, żeby ułatwić stosunki w sytuacjach wymagających protokołu, kiedy kontakt osobisty (na przykład przez telefon) nie wchodzi w grę. Jeżeli prezydent Kaczyński nie może zatelefonować do prezydenta Miedwiediewa, a nie może, bo obaj politycy jeszcze się nie widzieli, to po to mamy ambasadora w Moskwie, żeby spotkał się na miejscu urzędowania z kim potrzeba i powiedział o co idzie jego zwierzchnikowi.

Ambasador dostaje polecenie od swego ministra, który musi o tym wiedzieć od premiera, którego o potrzebie takiej interwencji zawiadamia prezydent. Ale żeby tak się stało, musi działać protokół także na miejscu, w kraju. A tak się nie dzieje za sprawą szkoły pani minister Anny Fotygi. Rzecz jest potrójnie skandaliczna. Wierzę, że pan prezydent RP, Lech Kaczyński, żadnego listu do ambasadora Rosji w Warszawie nie napisał. Korespondencja została zapewne zainicjowana przez niekompetentnych urzędników z pałacu prezydenckiego, co pośrednio – ratując jak gdyby prezydenta – potwierdza sam ambasador. Ale co napisał w szyfrogramie, możemy sobie tylko wyobrazić. Tymczasem staje za autorami listu minister Szczygło oskarżając ambasadora Rosji o mieszanie się w polskie sprawy wewnętrzne! A najgorsze jest to, iż rzecz dotyczy uroczystości mającej upamiętnić rocznicę zbrodni katyńskiej. To hańba.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj