Rozruchy w Hebronie
Religijne zderzenie
Komu to było potrzebne? Oczywiście koalicji Benjamina Netanjahu z największą w Izraelu partią religijną Szas. Rząd w Jerozolimie ogłosił Grób Racheli u wjazdu do Betlejem oraz Grotę Praojców w Hebronie jako część żydowskiego dziedzictwa narodowego. Na restaurację obu obiektów przeznaczono niemal sto milionów dolarów.

W Grocie Praojców pochowany jest Abraham, postrzegany jako prorok także przez muzułmanów, a w bezpośrednim sąsiedztwie pomieszczeń, w których modlą się Żydzi, wznosi się meczet Ibrahima. To tutaj, dokładnie przed 16 laty, fanatyczny osadnik, dr Baruch Goldstein, zastrzelił 29-ciu modlących się Arabów. Nic dziwnego, że w Hebronie wrze. Rozruchy trwają już kolejny dzień, a członkowie organizacji terrorystycznych zapowiadają „dżihad”, czyli świętą wojnę. W piątek, tradycyjny dzień modłów gromadzących tysiące muzułmanów, rozruchy objęły także Jerozolimę. Oburzeni Palestyńczycy atakowali każdego, kto zbliżał się do Świątynnego Wzgórza, na którym wznosi się drugi po Mekce najświętszy meczet – meczet El-Aksa. Także niewinnych turystów. Do ochrony żydowskiej dzielnicy Hebronu sprowadzono doborowy pułk „Szimszon” oraz jednostki policyjnych komandosów. Cały Zachodni Brzeg ogłoszony został strefą zamkniętą.

Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas określił ogłoszenie Grobu Racheli i Groty Praojców jako część żydowskiego dziedzictwa narodowego za prowokację uniemożliwiającą prowadzenie rokowań pokojowych.

Noam Arnon, jeden z przywódców osadników w Hebronie, powiedział dziennikarzom: „nie rozumiem skąd ten tumult, skąd to napięcie? Przecież chcemy tylko przywrócić narodowi żydowskiemu to, co zawsze było jego własnością.”

Oba groby usytuowane są na terenach okupowanych. Mimo tego nikt dotychczas nie kwestionował duchowego prawa Żydów do tych biblijnych obiektów sakralnych. Pochopnie podjęta decyzja rządu zmienia zasady gry. Obok jerozolimskiego Wzgórza Świątynnego teraz także Rachela i Abraham stają się od teraz przedmiotem sporu politycznego, doprawionego fanatyzmem religijnym. Historia nas poucza, że w polityce niemal zawsze można się dogadać; w zderzeniu religii – prawie nigdy.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj