Papieżyca Joanna
Joanna Domniemana
Przez setki lat wszyscy, z Watykanem włącznie, wierzyli, że w średniowieczu na tronie papieskim zasiadała przez pewien czas kobieta wielkiej mądrości, przebrana za mężczyznę. Czy papieżyca Joanna – temat wielu książek i filmów – to legenda, rzymski folklor, satyra na papiestwo? A może za legendą kryje się ziarno prawdy?
Marcin z Opawy
Wikipedia

Marcin z Opawy

Zapraszamy do numeru 10/2010 Tygodnika Forum
Forum

Zapraszamy do numeru 10/2010 Tygodnika Forum

„Po Leonie, papieżem był przez dwa lata, siedem miesięcy i cztery dni Jan Anglik (Ioannes Anglicus), urodzony w Moguncji. Zmarł on w Rzymie, po czym tron papieski przez miesiąc pozostawał pusty. Powiada się, ze ten Jan był kobietą, która jako młoda dziewczyna udała się do Aten w męskim przebraniu razem z mężczyzną, który był jej kochankiem. Tam zgłębiała różne dziedziny wiedzy, tak długo, aż nie miała już nikogo równego sobie. Później wykładała w Rzymie, a jej studentami i słuchaczami byli nawet uczeni mężowie. W mieście szerzyła się jej sława, jako wybitnej osobistości o wielkiej wiedzy, tak, że wszyscy byli zgodni, iż to temu Janowi należy się godność papieża. Kiedy jednak już została papieżem, zaszła w ciążę ze swoim kochankiem. Nie wiedziała jednak, kiedy ma nastąpić poród. I tak zaczęła rodzić podczas procesji z bazyliki św. Piotra do bazyliki św. Jana na Lateranie (gdzie do 1308 roku znajdowała się siedziba papieży – przypis Forum), w uliczce między Koloseum a kościołem św. Klemensa. Mówią, że po jej śmierci została pochowana w tym samym miejscu. Każdy Ojciec Święty zawsze omija tę uliczkę i wielu ludzi wierzy, że czyni tak z powodu zgrozy i zgorszenia, jakie wywołało tamto wydarzenie. Jej imię nie zostało też umieszczone na liście Ojców świętych, zarówno z powodu jej płci, jak i popełnionego wszeteczeństwa”.

Tak opisywał życie i śmierć kobiety–papieża XIII-wieczny kronikarz Marcin z Opawy, dominikanin, znany również jako Martinus Polonus. Pochodził on z Opawy na Śląsku, ale wiele lat spędził w Rzymie. Został tam penitencjarzem i kapelanem kolejnych papieży. Na prośbę Klemensa IV napisał kronikę papieży i cesarzy – najpopularniejszy w średniowieczu zarys dziejów od czasów Chrystusa. Doprowadził tę kronikę do roku 1277. Latem 1278, po konsekracji na arcybiskupa gnieźnieńskiego, wyruszył do Polski. Nie zdążył już dotrzeć do Gniezna - zmarł po drodze w Bolonii.

Ów Marcin jest głównym, chociaż nie jedynym, źródłem wiadomości o tajemniczej, wybranej na papieża kobiecie – o której nie wiadomo, jak wyglądała, jak się nazywała (imię Joanny kronikarze nadal jej dopiero później) , ani jakiej naprawdę była narodowości (Angielka, ale z niemieckiej Moguncji?) Nie wiadomo nawet, czy istniała rzeczywiście, czy była tylko legendą.

Problem polega na tym, że Marcin z Opawy nie pisze o tym kobiecym pontyfikacie, jako o wydarzeniu współczesnym mu, albo niewiele wcześniejszym. On utrzymuje, że zagadkowa papieżyca zasiadała na stolicy Piotrowej w IX wieku – czyli aż 400 lat wcześniej. Sam nie może tych wydarzeń pamiętać. Wydawać by się mogło, że musi korzystać z niezwykle dokładnych źródeł: jest w stanie podać długość owego pontyfikatu sprzed 400 lat nawet z dokładnością do 4 dni. Tyle, że…

Niestety nie udało się odnaleźć żadnego źródła, na którym Marcin mógłby się oprzeć. Ani w IX, ani w X, ani w XI wieku. Żaden dziejopis z tamtego okresu nie wspomina ani słowem o kobiecie-papieżu. Nic nie wie o niej nawet współczesny jej, dobrze poinformowany kronikarz Anastasius z IX wieku. Jeśli nawet są jakieś wzmianki (zwykle identyczne z wersją Marcina z Opawy) - to na marginesie, najwyraźniej dopisane przez późniejszych kopistów.

Tajemnicza nieznajoma

Zresztą nawet w kronikach Marcina z Opawy, które były w średniowieczu często przepisywanym „bestsellerem”, są dwie wersje dalszych losów nieszczęsnej papieżycy. Według jednej, dzień porodu jest zarazem dniem jej śmierci. Według drugiej – kobieta pokutuje przez długie lata za swój grzech w Ostii, gdzie jej syn – ten urodzony na ulicy podczas procesji – został po latach biskupem… Ta druga wersja pochodzi najpewniej od jakiegoś poczciwca - późniejszego kopisty.

Ale na czym opierał się Marcin? Miał, jako spowiednik kolejnych papieży, dostęp do najtajniejszych papieskich dokumentów, które być może dawno już nie istnieją? czy po prostu zmyślał?

A nie jest to jedyny kłopot. Marcin utrzymuje, że owa tajemnicza kobieta zasiadała na stolicy Piotrowej po Leonie IV, zmarłym w czerwcu 855 roku. Pech chce, że wiadomo, kto po Leonie IV został kolejnym papieżem: Benedykt III. Na monetach, wybitych w 855 roku, widnieje już wizerunek nowego papieża Benedykta razem z ówczesnym władcą Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, cesarzem Lotharem. Lotharowi zaś się zmarło już we wrześniu 855 roku, tak więc Benedykt musiał się z nim spotkać wcześniej Tak więc między dwoma papieżami, Leonem IV i Benedyktem - nie ma po prostu miejsca na Joannę.

W dwóch innych, mniej popularnych kronikach z tego samego okresu, również pojawia sie tajemnicza bezimienna i zostaje wybrana na papieża – ale dzieje się to ponoć 250 lat później, w 1099 roku. W takich słowach opowiada o niej Jean de Mailly, dominikanin z Metzu, w swojej „Chronica Universalis”:

Mowa tu o pewnym papieżu albo raczej papieżycy, która nie figuruje na liście papieży ani biskupów Rzymu, gdyż okazała się kobietą, która przywdziała męski ubiór i została, dzięki swemu charakterowi i talentom, najpierw sekretarzem Kurii, potem kardynałem, i wreszcie papieżem. Jednak pewnego dnia, gdy wsiadała na konia, zaczęła rodzić. Natychmiast, zgodnie z rzymskim prawem, przywiązano ją za nogi do końskiego ogona i wleczono za koniem przez pół ligi (ok.3/4 kilometra), podczas gdy ludzie ją kamienowali. Została pochowana tam, gdzie zmarła, i w tym miejscu wyryto napis PPPPPP, który oznacza „Petre, Pater Patrum, Papisse Prodite Partum”, czyli „Piotrze, ojcze ojców, ujawnij poród papieżycy”. W tym samym czasie ustanowiony został czterodniowy post, który nazwano „postem papieżycy”.

Warto przy tym zauważyć, że zgrozę i okrutną reakcję tłumu, o jakiej mówi ta kronika wywołał nie tyle ów widomy „dowód grzechu”, jakim było dziecko, co sama płeć papieżycy. W tamtym okresie średniowiecza bowiem Rzym wcale nie był przybytkiem surowej ascezy i nie stronił aż tak panicznie od grzechu.

W kolejnych kronikach z XIV i XV wieku opowieść o papieżycy obrasta w szczegóły, zajmuje coraz więcej miejsca. Bezimienna otrzymuje imię Joanna, ale niekiedy nazywa się ją także Agnieszką lub Filibertą. Sensacyjny temat budzi zainteresowanie pisarzy; o Joannie piszą Boccaccio i Petrarka. Na jej przykład powołuje się Jan Hus, krytykując – na krótko przed spaleniem na stosie - instytucję papiestwa na soborze w Konstancji. W tarocie pojawia się karta „Papieżycy” lub „Arcykapłanki”

Samo istnienie kobiety, która podstępem wśliznęła się na tron papieski, przez długie wieki uchodziło za fakt – uznawany także na Watykanie. Figura Joanny znalazła się nawet (przez czas jakiś) wśród figur innych papieży w katedrze w Sienie.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj