Problemy Europy a polskie wybory
Greckie peryferia
Upadek wspólnej waluty trwa tymczasem w najlepsze – euro stoi dziś najniżej względem dolara od czterech lat.

Donald Tusk odebrał w Akwizgranie nagrodę Karola Wielkiego, najważniejsze niemieckie wyróżnienie polityczne. Oficjalnie polski premier został nagrodzony za doprowadzenie do ratyfikacji Traktatu z Lizbony, de facto za powrót Polski do głównego nurtu europejskiej polityki po dwuletniej wycieczce na peryferia za rządów Jarosława Kaczyńskiego. Ale bardziej niż laureatem zachodnie media zainteresowały się laudacją Angeli Merkel, w której niemiecka kanclerz wezwała Europę do zwarcia szeregów. Ostrzegła, że „jeśli upadnie euro, upadnie też Europa i wizja europejskiego zjednoczenia”. W poniedziałek zawtórował jej prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet, określając obecny kryzys wypłacalności państw jako „najgorszy od czasów II wojny światowej”.

Upadek wspólnej waluty trwa tymczasem w najlepsze – euro stoi dziś najniżej względem dolara od czterech lat. Uchwalony tydzień temu pakiet ratunkowy dla słabych członków Eurolandu oddalił w prawdzie groźbę ich bankructwa, ale dostarczył inwestorom nowego powodu do obaw – tym razem o koniunkturę całej strefy euro, które grozi stagnacja pod ciężarem rosnącego zadłużenia i malejącej konkurencyjności. By temu zaradzić, Komisja Europejska przedstawiła w ubiegłą środę pomysły na koordynację polityk budżetowych państw UE: każdorazowe kontrole deficytów przez Brukselę przed uchwaleniem budżetów i mechanizm wymuszający oszczędności na krajach żyjących ponad stan. Już teraz kolejne rządy tną pensje urzędników, likwidują ulgi podatkowe i wstrzymują kosztowne inwestycje.

W tym świetle polskie wybory prezydenckie nabierają europejskiego wymiaru. Co będzie, jeśli nieuniknione cięcia wydatków i podwyżki podatków w ramach wspólnej polityki oszczędnościowej trafią na biurko Jarosława Kaczyńskiego? Prezydent z PiS, wybrany przy wsparciu „Solidarności”, na pewno je zawetuje. Po pierwsze dlatego, że to samo z propozycjami oszczędnościowymi PO robił już jego brat. Po drugie, by pokazać, jak zaciekle broni polskiej suwerenności przed zakusami Brukseli, a polskiej gospodarki przed dyktatem Berlina. Tyle że taka postawa wypchnie nas z powrotem na polityczne peryferia Europy, z których dopiero co powróciliśmy. Dziś na tych peryferiach znajduje się rozrzutne, niezdolne do reform południe, a nowe centrum Unii stanowi oszczędna, zaciskająca pasa północ.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj