Jesteśmy manipulowani
Z rana w radio leci ta fajna piosenka. Syn znowu patrzy na nas tym rozczulającym wzrokiem, a w biurze kolega życzliwie proponuje nam, że sam sporządzi miesięczne sprawozdanie finansowe. Po południu w supermarkecie nasza ręka prawie automatycznie sięga po cztery pary skarpet. A wieczorem zamawiamy jeszcze kilka książek przez internet.
Kto nami manipuluje?
thesleepless/Flickr CC by SA

Kto nami manipuluje?

Jest to nasz zwyczajny dzień. Dzień, w którym raz po raz tracimy na parę krótkich chwil kontrolę nad naszym życiem i podczas którego jesteśmy manipulowani – podświadomie, niepostrzeżenie, wszędzie.

Piosenka w radio była melodią reklamową, która brzęczy nam w uchu przez cały dzień. Spojrzenie syna miało na celu wywołanie dobrego nastroju, ponieważ chciał on zabrać do szkoły konsolę Nintendo. Miły kolega chciałby jutro wcześniej pójść do domu. Skarpety kosztowały w dużym opakowaniu „tylko 20 euro”, czyli po 5 euro za jedną parę. Książki w księgarni internetowej inni czytelnicy ocenili wyłącznie pozytywnie.

Lecz kto był tutaj przedmiotem manipulacji? My? Nie może być! Kto łapie się na prymitywną reklamę telewizyjną zupy w proszku? Albo na sztuczki naszych dzieci? Jesteśmy przecież dorośli i inteligentni, nie z nami takie numery!

Dajemy się nabrać

To jednak tylko złudzenie. Jesteśmy bardziej podatni na manipulację, czy tego chcemy, czy nie. Uświadomienie sobie tego mało daje, jak pokazują badania. Psycholog Brad Gagarin z Northern Illinois University objaśnił uczestnikom pewnego badania trik niektórych firm, reklamujących się za pomocą rzekomych autorytetów. Kiedy uczestnicy badania mieli ocenić, w jakim stopniu takie reklamy, powołujące się na pseudo-autorytety, manipulują odbiorcami, udało im się to jeszcze w miarę obiektywnie. Gdy jednak spytano ich, jakie produkty kupiliby sami, taka sama liczba osób nabrało się na reklamę jak w grupie kontrolnej, której nikt nie ostrzegał.

Według definicji każdą czynność, której zamiarem jest świadome i celowe wywarcie wpływu na ludzi, bez ich zgody i często bez ich wiedzy, określa się mianem manipulacji.

A manipulacji dokonuje się od zarania dziejów. W starożytnych Atenach angażowano sofistów, dobrze opłacanych nauczycieli retoryki, aby nauczyć się jak dobrze argumentować we własnym interesie, choć niekoniecznie w pełni zgodnie z prawdą. Wielu mężów stanu było dobrymi manipulatorami. Niccolo Machiavelli, włoski polityk z przełomu XV i XVI wieku, do dziś uchodzi za mistrza w tej dziedzinie.

Dzisiaj jednak najbardziej wyrafinowanymi manipulatorami są specjaliści do reklamy i marketingu. Pobudzają głęboko ukryte pragnienia, nie mające często nic wspólnego z produktem, pokazują nieprawdziwe, szczęśliwe sceny rodzinne i wiedzą dokładnie, gdzie w supermarkecie umieścić poszczególne towary.

To czy reklama jest oszustwem, pozostaje sporną kwestią. Nikogo nie przymusza się reklamą do kupna czekolady. Decyzję o tym konsument podejmuje sam. Jest ona mu jednak coraz bardziej ułatwiana. Kto w supermarkecie poczuje zapach świeżego chleba, bardziej skłonny jest go kupić. Takie programowanie ludzi do działania nazywa się primingiem. W ten sposób można na przykład osiągnąć, że będą oni nieświadomie chodzili wolniej, kiedy wcześniej usłyszą wiele takich słów jak stary, powolny, sędziwy albo tracący pamięć. Albo też, że będą w większym stopniu kierowali się skąpstwem, gdy usiądą przez tapetą z banknotami dolarowymi.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj