Wielkie wejścia prezydentów
Akcja inauguracja
Zaprzysiężenie prezydenta mogłoby być świętem wszystkich obywateli. W Polsce nim nie jest, bo nie stworzyliśmy opowieści o państwie, która napełniałaby treścią publiczne uroczystości.
Nowy prezydent Francji Nicolas Sarkozy podczas uroczystego przejazdu, maj 2007 r.
Maxppp/Forum

Nowy prezydent Francji Nicolas Sarkozy podczas uroczystego przejazdu, maj 2007 r.

Jedynym, co łączyło inauguracje trzech demokratycznie wybranych prezydentów III RP, było samo zaprzysiężenie – nie wiedzieć czemu przed Zgromadzeniem Narodowym, a nie samymi obywatelami, choć to oni wybierają głowę państwa i powinni móc przynajmniej obserwować przysięgę. Przy okazji przekazywania władzy mieliśmy za to przegląd obyczajów: już oddawanie insygniów prezydenckich II Rzeczpospolitej do muzeum, by nie wpadły w ręce postkomunisty, picie szampana z własnym klubem partyjnym i odwiedziny w Muzeum Powstania Warszawskiego. Poza uroczystością w Sejmie rozpoczęcie mandatu prezydenta nie ma bowiem stałej formuły, nawet objęcie zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi odbywa się za każdym razem gdzie indziej. Wiadomo tylko, że ma być dostojnie i uroczyście.

Lech Kaczyński próbował wypełnić tę pustkę zwyczajami z przeszłości. Owocem tych zabiegów była „intronizacja” z pamiętnym zdjęciem prezydenta w pozłacanym fotelu i dyskusje o tym, czy tak jak Stanisław August będzie szedł z katedry do pałacu po drewnianym pomoście, by nie dotknąć ziemi. Idąc w jego ślady, Bronisław Komorowski mógłby cofnąć się do tradycji sarmackiej i złożyć przysięgę w żupanie i kontuszu, najlepiej z karabelą u boku. Ale nie o to chodzi, by było jak na obrazach Matejki, tylko żeby cała uroczystość mówiła coś o dzisiejszym państwie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną