szukaj
Izraelsko-palestyńskie rozmowy
Aspiryna na raka
W pierwszych dniach września pojawić się mają w Białym Domu izraelski premier Beniamin Netanjahu i prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, aby po 30 miesiącach wrogiego milczenia wznowić bezpośrednie pertraktacje.

Na tym przedstawieniu byliśmy już wielokrotnie. Wystawiano je w zmiennej dekoracji, raz na trawniku przed Białym Domem, innym razem w Camp David, w zaciszu fermy Wye albo w Sharm el-Sheikh nad Morzem Czerwonym. Zmieniały się także postaci grające główne role: Carter, Bush ojciec, Clinton, Bush syn, a teraz Barack Obama. Publiczności obiecywano happy end, ale tuż przed spuszczeniem kurtyny, palestyńsko-izraelskie rozmowy pokojowe przekształcały się w dialog głuchego z niemową.

Teraz, przy ostrożnym udziale Kwartetu d.s. Bliskiego Wschodu (ONZ, USA, Unia Europejska i Rosja), zapowiedziana jest następna premiera: w pierwszych dniach września pojawić się mają w Białym Domu izraelski szef rządu Beniamin Netanjahu i prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, aby po 30 miesiącach wrogiego milczenia wznowić bezpośrednie pertraktacje. Obama postanowił osobiście dyrygować orkiestrą sprzeczności, aby - jak powiada w jego imieniu sekretarz stanu Hillary Clinton – doprowadzić do rozwiązania konfliktu w ciągu najbliższego roku. Szczęśliwi, którzy wierzą.

Żadna z min, które wypełniały słynną „mapę drogową” prezydenta Busha, nie została  dotychczas rozbrojona. 26 września kończy się okres zamrożenia osadnictwa izraelskiego na Zachodnim Brzegu. Bez zgody na przesunięcie tego terminu aż do osiągnięcia ostatecznego porozumienia, Palestyńczycy nie są skłonni zasiąść do stołu rokowań. Kilka dni temu w Waszyngtonie siedmiu czołowych ministrów izraelskich, wśród nich także premier Netanjahu, oświadczyło, iż jakiekolwiek warunki przedwstępne nie wchodzą w rachubę. Zobowiązanie do całkowitego zaprzestania budownictwa na Zachodnim Brzegu spowodowałoby niewątpliwy rozpad rządowej koalicji w Jerozolimie. Członkowie Kwartetu – każdy osobno – mają ogłosić w tej sprawie „uspokajające komunikaty”; jest niemal pewne, że podziałają jak aspiryna na raka. Na osiągnięcie ugody w sprawie przyszłego statusu Jerozolimy, a także w sprawie przyszłych granic państwa palestyńskiego, nie ma dotychczas nawet aspiryny.

Kulisy przygotowań do spotkania w Białym Domu nie stanowią tajemnicy. Wiadomo kto rozmawia z kim, co powiedziała Hillary Clinton premierowi Autonomii Palestyńskiej Salamowi Fajjadowi i co powiedział przedstawiciel Kwarteru Tony Blair liderom państw arabskich – nie wiadomo tylko z jakiego ukrytego źródła czerpie swój optymizm Barack Obama. Jeśli spotkanie nie dojdzie do skutku lub nie doprowadzi do namierzonego celu, na Bliskim Wschodzie nic się nie zmieni. Zmieni się tylko ocena prezydenta Stanów Zjednoczonych i jego możliwości przekształcenia świata w lepszy i bardziej sprawiedliwy.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj