Rozmowa o tym, dlaczego Moskwa wyciąga rękę do Polski
Pokochajcie Rosję
- Na przełomie 2008 i 2009 r. Putinowi zaświtało, że polskiej „przeszkody” w stosunkach z Unią nie da się pokonać, wyciągając ręce do Berlina i Paryża w nadziei, że te dwie potęgi skłonią Polskę, by była bardziej przyjazna wobec Rosji - mówi Dmitrij Trienin.
Stanisław Kowalczuk/EAST NEWS

Wawrzyniec Smoczyński: – Dmitrij Miedwiediew przyjeżdża do Polski. Jaki jest cel tej wizyty?

Dmitrij Trienin: – Prezydent Rosji chce się upewnić, że wkład Władimira Putina w poprawę stosunków z Polską nie idzie na marne, że ten proces postępuje do przodu, że nie zatrzyma się w pół drogi ku bardziej normalnym stosunkom, jakich Rosja i Polska w zasadzie nigdy nie miały – opartych na wzajemnym szacunku i wspólnych interesach. Takiej relacji, która uczyniłaby Polskę dla Rosji rodzajem Bliskiego Zachodu.

Nie leżymy już w Europie Wschodniej?

Europa Wschodnia jest teraz na wschód od Polski. Ukraina, Białoruś, Mołdawia – to jest nowa Europa Wschodnia. Z geograficznego punktu widzenia Polska należy do Europy Środkowej, ale pod względem politycznym, ekonomicznym i społecznym staje się częścią Zachodu. Nie chodzi o Zachód tradycyjny – Polska zawsze była katolicka – ale ten nowoczesny – z postępowym społeczeństwem, liberalno-demokratyczną konstytucją, gospodarką rynkową.

Czy to przesunięcie na zachód w świadomości Rosji oznacza, że Polska jest definitywnie poza rosyjską strefą wpływów?

Z całą pewnością, jeśli w ogóle można mówić dziś o takiej strefie. To nieporozumienie. Są rosyjskie wpływy i rosyjskie interesy, ale nie ma rosyjskiej strefy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną