szukaj
Korea strzela do Korei
Pretensje i prowokacje
Korea Północna znów przetestowała cierpliwość bezsilnych kuzynów z Południa.

To jeszcze nie wojna, choć ostrzał wyspy Yeonpyeong jest jedną z najpoważniejszych prowokacji Północy od podpisania koreańsko-koreańskiego rozejmu w 1953 r. Jednak nawet atak na południowokoreańskie terytorium, w tym na bazę wojskową, to za mało, by skłonić polityków w Seulu do rozpoczęcia otwartej konfrontacji i popełnienie ogólnokoreańskiego samobójstwa.

Władze Korei Płd. zachowują spokój tym łatwiej, że na incydenty na Morzu Żółtym stały się już rutyną. Północ nie uznaje granicy morskiej wyznaczonej w 1953 r. i rości sobie prawa do sporej części morza, w tym do ostrzelanej dziś wyspy. Jej mieszkańcy są na ewentualne ataki dobrze przygotowani. Yeonpyeong, położona bliziutko północnokoreańskiego wybrzeża, usiana jest bunkrami i rowami przeciwczołgowymi, cywile trzymają w domach maski gazowe i szkolą się na wypadek nalotu. Nie bez powodu, bo Korea Płn. nader często daje do zrozumienia, że nie zrezygnuje z pretensji. Szczególnie alergicznie reaguje na odbywające się na spornych wodach manewry (w okolicach Yeonpyeong trwają duże ćwiczenia wojskowe) i obecność południowych okrętów (w marcu tego roku marynarka Północy zatopiła korwetę wraz z całą 46-osobową załogą). Gniew budzą także kutry rybackie, w tamtych stronach bardzo liczne, gdyż miejscowe wody obfitują w ryby i owoce morza – ostatnio łódź rybacką ostrzelano ledwie trzy tygodnie temu.

Właśnie na Morzu Żółtym Korea Płn. pokazuje, że nie słabnie i nie myśli o rezygnacji z rozwoju programu zbrojeń atomowych, czego bezskutecznie domagają się między innymi Stany Zjednoczone. Tym bardziej, że na Dalekim Wschodzie przebywa akurat specjalny wysłannik Waszyngtonu ds. Korei Północnej, a z zakończonej dopiero co inspekcji północnokoreańskich instalacji nuklearnych, prowadzonej przez amerykańskich naukowców wynika, że możliwości technologiczne Północy w tej dziedzinie przekraczają dotychczasowe przypuszczenia. Nie brak także głosów, że prowokacje to wyraz narastającej frustracji nieobliczalnego reżimu, który szantażem stara się poprawić swoją pozycję negocjacyjną, aby zmusić Koreę Płd. i USA do zniesienia sankcji i uzyskania pomocy gospodarczej. Są wreszcie i tacy, którzy twierdzą, że uderzenie w wyspę Yeonpyeong ma źródła w toczącej się w Pjongjangu zażartej walki o wpływy w armii, towarzyszącej sukcesji w rodzinie Kimów.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj