EGIPT: Hosni Mubarak ustąpił
Hosni Mubarak ogłosił swoją dymisję. Tłumy na placach Kairu i Aleksandrii szaleją z radości. Władzę w państwie na razie przejmuje armia.
Amr Abdallah Dalsh/Reuters/Forum

Jeszcze wczoraj Hosni Mubarak zapowiadał, że nie zamierza ustępować. Podczas czartkowego wystąpienia w egipskiej telewizji potwierdził jedynie swoją wcześniejszą deklarację, że nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję w zapowiadanych jesiennych wyborach. Do tego czasu prezydent zamierza "stopniowo" przekazywać władzę (już teraz jej część przekazał wiceprezydentow Omarowi Sulejmanowi); m. in. zaproponować zmiany w konstytucji i powołać specjalną radę, która ma rozliczyć Mubaraka z jego własnych obietnic.

Od początku prostestów przeciwko reżimowi Hosniego Mubaraka wiadomo było, że wszelkie scenariusze dla Egiptu będą musiały mieć co najmniej przyzwolenie wojska. Pisał o tym w swoim komentarzu m. in. Jacek Mojkowski, który przewidywał, że to armia skłoni Mubaraka do dymisji "Co nastąpi potem? Jeśli odbędą się wybory, wygrać je może Bractwo Muzułmańskie – dotychczas dość umiarkowane i skłonne do współpracy z innymi ugrupowaniami. Tak przynajmniej było w konspiracji – ale to się może zmienić" - pisał redaktor naczelny tygodnika "Forum".

Stabilizującą rolę armii w przemianach w Egipice widział w niej również Marek Ostrowski, który w swoim komentarzu sprzed kilku dni zastanawiał się czy można oddzielić armię od egipskiego reżimu? "Nie jest to proste; armię w biednym kraju budowano pod hasłem samowystarczalności. Utrzymuje się sama w tym znaczeniu, że prowadzi biznesy w przemyśle, rolnictwie i budownictwie, dorobiła się wielkich zysków ze sprzedaży ziemi, jej przedsięwzięcia stanowią filar reżimu. Lecz cieszy się dobrą opinią, buduje tez szkoły i mosty, a w czasie rozruchów w 2008 r., rozdawała ludziom chleb z własnych piekarni. Jednak wyżsi dowódcy czerpią znaczne zyski z udziału armii w gospodarce i na pewno nie zrezygnują ze swojej pozycji w państwie" - pisał Marek Ostrowski.

Zmiana władzy w Egipcie może zachwiać kruchym pokojem w tym rejonie świata. O swoich obawach pisał również Roman Frister, który zwracał uwagę na 30-letnią współpracę między Egiptem a Izraelem. Przez ostatnie tygodnie to właśnie izraelska dyplomacja włożyła najwięcej wysiłku w to, by przekonać przede wszystkim Stany Zjednoczone do dalszego wspierania reżimu Mubaraka w Egipcie. Roman Firster przypominał, że sen z powiek przeciętnego Izraelczyka spędza perspektywa zerwania umowy pokojowej przez nowe, radykalne władze egipskie. "Traktat pokojowy, choć nie zaowocował przyjaźnią obu narodów, zapewnił 30 lat współpracy rządów w Kairze i Jerozolimie" - zwracał uwagę Roman Frister.

O wpływie egipskiego poruszenia na inne kraje regionu pisał również Adam Szostkiewicz, który przypominał, że "nawet jeśli powstanie wytraci impet nic w świecie Maghrebu nie będzie już takie samo. Pozostanie mit, który będzie inspiracją i punktem odniesienia dla dalszych prób zmiany systemu".

 

JAK DOSZŁO DO REWOLUCJI W EGIPCIE >>

72 mln Egipcjan pragnie zmian, które polepszyłyby ich byt. Przeciętny dzienny zarobek kobiet nie przekracza półtora dolara, robotników mężczyzn niewiele więcej. Bezrobocie jest powszechne, 35 proc. ludności to analfabeci bez nadziei na jakiekolwiek zajęcie. Egipt plasuje się wśród 10 krajów świata najbardziej dotkniętych plagą analfabetyzmu. Edukacja nie stanowi priorytetu, władza jest zadowolona, gdy opozycyjna prasa i literatura nie docierają pod strzechy. Stąd wolność słowa jest nader często pojęciem abstrakcyjnym, a żądanie zmian niezbyt sprecyzowane - analiza Romana Fristera.

 

POCZĄTEK PROTESTÓW: JAŚMINOWA REWOLUCJA W TUNEZJI >>

Uznawaną dotąd za oazę spokoju i stabilności Tunezją wstrząsnęła krwawa rewolucja. Od popularnej w tym kraju rośliny nazwano ją już rewolucją jaśminową, a ze względu na rolę Internetu – pierwszą Wikirewolucją - pisał Jędrzej Winiecki.

 

PRZYWÓDCA HEZBOLLAHU OBALIŁ RZĄD W LIBANIE >>

W kraju, nazywanym kiedyś Szwajcarią Bliskiego Wschodu, karty rozdaje szejk Hassan Nasrallah, ideolog szyickiego fundamentalizmu i dowódca jedynej na świecie pozarządowej, legalnej armii - pisał Roman Frister.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj