Co dalej po awarii w Fukushimie?
Wiele znaków zapytania
Awaria w japońskiej elektrowni nie jest jeszcze całkowicie opanowana, ale już teraz wielu specjalistów zastanawia się, jakie dalekosiężne skutki wydarzenie to spowoduje.

Prawie miesiąc po uderzeniu fali tsunami w elektrownię Fukushima Daichii wiemy już nieco więcej o tym, jaki rejon wokół elektrowni jest najbardziej skażony. Najbardziej intensywne skażenie rozprzestrzeniło się na odległość 30-40 km na północny wschód od elektrowni. Na dotkniętym obszarze skażenie to przekraczało w niektórych miejscach poziom 125 mikrosiwertów na godzinę. Poziom ten szybko jednak obniżył się w wyniku rozpadu izotopów krótkotrwałych. Niestety, podobnie jak to było w Czarnobylu, w skażeniu ważną rolę odgrywa tam także cez-137, którego okres połowicznego rozpadu wynosi nieco ponad 30 lat. To właśnie obecność cezu sprawia, że Japończycy muszą być przygotowani na tzw. długoterminowe skutki awarii.

Dane pochodzące z IAEA (Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej) z 30 marca pokazują, że w wielu miejscach obszaru leżącego w odległości od 25 do 58 km od elektrowni, stężenie cezu-137 wynosi od 0,02 do 3,7 megabekereli (MBq) na metr kwadratowy. Bekerel to jednostka miary aktywności promieniotwórczej. Wyższe poziomy wykryto we wsi Iitate, która leży w odległości 40 km. Poziom skażenia w 20-kilometrowej strefie ewakuacji nie jest dokładnie znany, lecz szacuje się, że jest on podobny lub nieco wyższy.

To niestety nie wróży dobrze na przyszłość. Jeśli duże partie terenu będą skażone dawką 0,5 MBq na metr kwadratowy – lub wyższą – to oznacza, że ludzie nie będą mogli przebywać w tych miejscach nawet dziesięciolecia. Strefa całkowitej ewakuacji terenów wokół Czarnobyla dotyczyła obszarów skażonych dawką powyżej 0,55 MBq na metr. Wiele zależy od rodzaju gleby na obszarze skażenia. Gleby gliniaste (lasy, uprawy rolnicze) są bardziej narażone na skażenie radioaktywne niż skaliste, mineralne. Jednak już teraz wiadomo, że na terenach najsilniej skażonych, przez całe lata nie będzie można w żadnym wypadku zbierać owoców leśnych czy grzybów, a także łowić ryb.

Gdy inżynierowie i ratownicy uporają się ostatecznie z samą elektrownią, nadejdzie czas pracy ekip, których celem będzie rekultywacja skażonych terenów. Trzeba będzie w wielu miejscach zdjąć wierzchnie partie gleby, a także zmienić nawierzchnie dróg. W gospodarstwach rolniczych do upraw trzeba będzie dodawać zwiększone dawki nawozów potasowych, które zmniejszą absorbcję cezu-137. Pociągnie to za sobą ogromne koszty, a także da wielkie masy skażonego materiału, który gdzieś trzeba będzie składować. Przypuszcza się, że długo po awarii produkty rolnicze z obszaru najbardziej dotkniętego awarią nie znajdą nabywców, nawet jeśli będą już całkowicie bezpieczne dla zdrowia. Należy brać także pod uwagę psychologiczne i społeczne skutki awarii wśród ludność żyjącej na terenach najbardziej skażonych. Doświadczenie Czarnobyla uczy nas, że także tych czynników nie wolno bagatelizować.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj