Unia dla Ukrainy, ale która?
Strategia Warszawy, strategia Kijowa
Wizyta premiera Donalda Tuska w Kijowie wypadła w ważnym momencie, bo właśnie wczoraj prezydent Wiktor Janukowycz odmówił (raczej) jednoznacznie przystąpienia przez Ukrainę do unii celnej z Rosją Białorusią i Kazachstanem.

Władymir Putin, który wczoraj w Kijowie namawiał Janukowycza do udziału we wspólnym projekcie gospodarczym, unii celnej, obiecywał Ukrainie spore korzyści, nawet sięgające 9 mld dolarów rocznie. Janukowycz skusić się nie dał. Z pewnością wziął pod uwagę krytyczne oceny wielu ukraińskich ekspertów, którzy podnoszą, że ów obiecany zysk wcale nie jest taki pewny. Ale również lub przede wszystkim Janukowycz wykazał tą decyzją, że ambicją jego prezydentury jest zacieśnienie relacji Ukrainy z Unią Europejską.

Kijów negocjuje z Brukselą w sprawie strefy wolnego handlu Ukraina – UE. Negocjacje posuwają się dość opornie, bo interesy obu stron są sprzeczne w wielu punktach i żadna nie chce pójść na ustępstwa. Ale pewnie kiedyś się dogadają. Utworzenie strefy wolnego handlu byłoby już realnym zbliżeniem z Unią, może nawet zapowiedzią integracji, odległej jeszcze lecz możliwej. Tymczasem przystąpienie Ukrainy do unii celnej z Rosją, Białorusią i Kazachstanem tę możliwość wynegocjowania strefy wolnego handlu przekreśla z założenia. Nie można być i tu i tam, bo oba systemy wykluczają się. Tak więc Janukowycz opowiedział się za Unią, ryzykując nawet narażenie się Putinowi. Nie bez znaczenia jest tu zapewne zbliżająca się prezydencja Polski w Unii, bo Ukraina oczekuje, że właśnie wtedy uda się w sprawie rozszerzenia uzyskać więcej przychylności. Premier Tusk powtórzył dziś w Kijowie (a mówił to już wielokrotnie wcześniej), że Polska jest zainteresowana zbliżeniem Ukrainy z UE, popiera je i ma nadzieję, że podczas naszej prezydencji te parę koniecznych kroków uda się zrobić. Czy będą one uwieńczone podpisaniem układu stowarzyszeniowego? Ukraina z pewnością na to liczy. Byłoby to też realnym osiągnięciem Warszawy.

Wiele obiecywaliśmy, deklarowaliśmy solidarność, a też zapewne lepiej rozumiemy ten kraj i jego problemy niż Hiszpanie czy nawet Francuzi. Efekt jednak zależy od Kijowa, od tego jak się przyłoży do pracy, walki z korupcją, także polityczną, z inflacją, przejrzystością decyzji gospodarczych, a wreszcie demokracją i poszanowaniem praw człowieka. Na ulgowa taryfę nie ma co liczyć.

A co załatwił premier Tusk? Teraz, gdy do wspólnego Euro 2012 zostało zaledwie kilkanaście miesięcy, politycy obu krajów muszą się spotykać częściej, muszą rozmawiać, a nie tylko wymieniać poglądy, muszą się rozumieć i porozumiewać. Wizyta Donalda Tuska i rozmowy w Kijowie są przypomnieniem, że to już ostatnia prosta przed metą.

P.S. Kwestii rurociągu Odessa – Brody – o czym rozmawiali premierzy Polski i Ukrainy - komentować nie zamierzam. Przestałam już dawno wierzyć, że to projekt realny i że jest wola polityczna żeby go kiedykolwiek zrealizować.

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj