Indianie i ich bunt przeciwko indiańskiemu prezydentowi
Wychłostać pana
Prezydenta Boliwii Evo Moralesa atakują biali separatyści, latyfundyści, a ostatnio nawet sami Indianie, którzy wynieśli go do władzy. Uważają, że stał się arogancki.
Przepakowywanie liści koki na największym targu w La Paz.
David Hogsholt/Getty Images/Flash Press Media

Przepakowywanie liści koki na największym targu w La Paz.

Boliwia jest wściekła. Nie tylko biali separatyści z nizin, lecz również La Paz, Oruro, Potosi, całe Altiplano, czyli zamieszkany przez Indian andyjski płaskowyż, który do tej pory stał murem za prezydentem Evo Moralesem. Było tak: po Bożym Narodzeniu rząd podniósł cenę benzyny o 85 proc. Przez ulice miast przeszedł huragan: wściekli palili opony, blokowali drogi i po raz pierwszy wygrażali swojemu przywódcy. Zaimek „swojemu” nie jest tu kwestią gramatyki, lecz polityki i tożsamości. Morales to lider biedoty i dyskryminowanej przez stulecia indiańskiej większości.

Państwo boliwijskie utrzymuje ceny ropy i benzyny na niskim poziomie – to jeden z najbiedniejszych krajów regionu, dotowanie cen ma tu społeczny sens. Dzięki popytowi na minerały i dochodom z gazu ziemnego Boliwia przeżywa wprawdzie okres prosperity, ale rząd dostrzegł, że kasa państwa ma dno i chciał podreperować budżet zniesieniem dotacji. Lud powiedział Moralesowi „nie”, Morales po kilku dniach przywrócił dotację. Pozornie wszystko jest po staremu, w istocie – wszystko się zmieniło.

Kilkudniowy wstrząs nazwano gasolinazo, a bieżąca polityka w Boliwii dzieli się teraz na epokę przed i po gasolinazo. Cena benzyny wróciła do poziomu sprzed podwyżki, ale poparcie dla Evo, jak wszyscy poufale nazywają prezydenta, nie wróciło.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną